Reklama
Rozwiń
Reklama

Polityka historyczna i harem

W języku angielskim nie ma odpowiednika „polityki historycznej". Jeśli więc ktoś będzie uprawiał polską politykę historyczną w Stanach Zjednoczonych, niech tego nie nazywa po imieniu.

Publikacja: 27.11.2015 00:23

Irena Lasota

Irena Lasota

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

I lepiej nie rozpowiadać, że władze państwowe, to znaczy politycy, będą uprawiać historię, i to za pośrednictwem artystów. Po prostu w USA nikt tego nie zrozumie. Jest to kraj, w którym nie ma i nigdy nie było ministerstwa kultury i gdzie antyamerykańscy czy też antypaństwowi historycy wykładają na najlepszych uczelniach.

Oczywiście można zasadnie twierdzić, że nie jest to najlepsze dla Stanów Zjednoczonych i że jego wrogowie, na przykład wredna stacja telewizyjna RT (do niedawna Russia Today), zapraszają do studia głównie Amerykanów sączących antyamerykański i prorosyjski jad. Ale jednocześnie Amerykanie są ogromnie przywiązani do swojej konstytucji, zwłaszcza dodatków do niej, błędnie po polsku nazywanych poprawkami. A to one właśnie gwarantują wolność słowa, przekonań i ostro rozdzielają różne gałęzie władzy, władze zaś oddzielają od nauki i od kultury.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Profesor Zbigniew Wójcik. Typowy naukowiec, płomienny publicysta
Plus Minus
„Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”: Dawna Polska jakiej nie znacie
Plus Minus
„Pisma zebrane. Tom 1. Rousseau – Literatura – Platon”: Eros umarł
Plus Minus
„Prapuszcza. Ostatnie starcie”: Żubr kontra Niedźwiedź
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama