Każdy tydzień to nowe wyzwanie stawiane przed Lewandowskim. Był już debiut w barwach Barcelony, a następnie premierowy gol, był pierwszy występ w oficjalnym meczu, a potem pierwsza bramka w spotkaniu o punkty. Przyszedł wreszcie czas na ligowe trafienie na Camp Nou.

Real Valladolid, prowadzony przez byłego trenera Korony Kielce Pachetę, okazał się dobrym rywalem na powiększenie swojego dorobku. Wracający na salony beniaminek nie był w stanie zagrozić Katalończykom.

Czytaj więcej

Ekstraklasa. Pierwsza porażka Wisły, pierwsze zwycięstwo Lecha

Lewandowski już po dwudziestu paru minutach cieszył się z gola. Strzelił go w stylu Zlatana Ibrahimovicia - wyskoczył w powietrze i wyprostowaną nogą zaatakował piłkę dośrodkowaną idealnie w tempo przez Raphinhę.

Jeszcze większej urody była bramka na 3:0. Po indywidualnym rajdzie Ousmane Dembele znalazł w polu karnym Polaka, a ten zdecydował się na strzał piętą. Wykonanie nie było tak efektowne, jak chciał, bo piłka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od obrońcy, ale już sam zamiar zasługuje na wielkie uznanie.

Za tydzień Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Sevillą, która rozpoczęła sezon fatalnie i pozostaje bez zwycięstwa. Ale teraz każdy mecz będzie tylko przystawką przed starciem z Bayernem w Lidze Mistrzów - 13 września w Monachium.

La Liga
3. kolejka

Barcelona - Real Valladolid 4:0
(R. Lewandowski 24 i 65, Pedri 43, S. Roberto 90+2)