Brak konta bankowego nie przeszkodził kiedyś Jarosławowi Kaczyńskiemu zostać premierem. Szef PiS twierdził wówczas, że nie zakłada rachunku dla bezpieczeństwa, bo nie chce dostawać przypadkowych wpłat od podejrzanych osób i narażać się w ten sposób na podejrzenia o korupcję. Jego wynagrodzenia szły na konto matki. Złośliwa prasa gubiła się w domysłach, czy aby w ten sposób pani Kaczyńska nie dostaje darowizn, które powinny podlegać stosownym podatkom.
Czytaj też:
Biała lista podatników VAT pułapką na małe firmy
Potem wiele się zmieniło. Kaczyński, jak wieść bankowa niesie, jednak założył sobie konto. Partia, której jest liderem, najpierw straciła władzę, a potem ją odzyskała. Po tym odzyskaniu urzędnicy doszli do wniosku, że przedsiębiorcy nie tylko powinni zakładać konta, ale wręcz muszą robić to podwójnie.
Chodzi o to, by przedsiębiorca będący osobą fizyczną nie wykorzystywał do swojego biznesu zwykłego osobistego ROR, ale założył osobne konto firmowe i zarejestrował je do celów fiskalnych. Jeśli tego nie zrobi, to jego kontrahenci nie zaliczą transakcji z nim w koszty, a być może w ogóle rozwiążą kontrakt.
I znów brak konta może spowodować akcję pisarską z podatkami w tle. Niestety, tym razem już nie będzie to akcja żurnalistów prześmiewców, ale urzędników skarbowych. Napiszą oni nie tyle ironiczne artykuły, ile decyzje dotyczące podatku dochodowego.
Tyle historyczno-satyrycznych skojarzeń. Całkiem dobrze rozumiem chęć władz skarbowych, by przyglądać się transakcjom biznesowym, zwłaszcza tym większym. Wiadomo, pranie pieniędzy, transfer zysków w celu uniknięcia podatku itp., itd. Jednak przyjęte rozwiązanie, czyli biała lista kont bankowych, może zakłócić biznes niejednego przedsiębiorcy. Przecież przelewy przekraczające 15 tys. zł nie są rzadkością w biznesie, nawet małym.
Na dodatek używanie „zwykłego" konta właściciela małej firmy do celów biznesowych jest legalne. Wprawdzie można się uchylić od kwestionowania kosztów, wysyłając kontrahentowi zawiadomienie o przelewie na ponad 15 tys. zł, ale w wielu wypadkach trzeba by takie dokumenty produkować masowo.
Podobno oprócz przepisów i interpretacji podatkowych obowiązuje konstytucja dla biznesu, która nakazuje urzędnikom raczej pomagać biznesowi, niż rzucać mu kłody pod nogi. Podobno.