W czerwcu 2019 r. Sąd Najwyższy wydał przełomowy dla dostawców i kontrahentów samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej wyrok (I CSK 276/18). Wynika z niego, że umowa konsorcjum zawarta przez przedsiębiorców w celu wspólnego przystąpienia do przetargu ogłoszonego przez szpital nie stanowi „czynności prawnej mającej na celu zmianę wierzyciela" w rozumieniu art. 54 ust. 5 ustawy o działalności leczniczej. Ważność umowy zawartej przez konsorcjantów ze szpitalem nie zależy więc od uprzedniej zgody podmiotu tworzącego SPZOZ i nie może być kwestionowana jako próba obejścia prawa.

Czytaj także:

Czy szpitale są przygotowane na e-przetargi

Byli znani od początku

Czerwcowy wyrok Sądu Najwyższego jest ważnym głosem w dyskusji wokół tzw. długów szpitalnych i dopuszczalności dochodzenia przez przedsiębiorców od SPZOZ należności z tytułu dostaw towarów i usług.

W dyskusji tej kluczową rolę odgrywają przepisy art. 54 ust. 5 i 6 ustawy o działalności leczniczej. Wynika z nich, że czynność prawna mająca na celu zmianę wierzyciela SPZOZ jest z mocy prawa nieważna, jeżeli została podjęta bez uprzedniej wyraźnej zgody podmiotu tworzącego SPZOZ. Przez wiele lat przepis ten był skutecznie wykorzystywany przez szpitale w postępowaniach wszczynanych przez dostawców, którzy próbowali wyegzekwować od SPZOZ zaległe należności. Niejednokrotnie utrudniał on odzyskanie długu przez wierzycieli SPZOZ lub ich kontrahentów.

Wynikało to z szerokiej interpretacji pojęcia „czynności prawnej mającej na celu zmianę wierzyciela" przyjmowanej dotąd przez Sąd Najwyższy. Jako takie czynności Sąd Najwyższy kwalifikował nie tylko czynności bezpośrednio zmierzające do przeniesienia wierzytelności, ale też wszelkie czynności, które skutkowały zmianą po stronie wierzyciela SPZOZ. Nawet wówczas, gdy zmiana ta była nie była celem czynności, ale jej skutkiem ubocznym.

Wykładnia ta od lat budziła wątpliwości. Głównie dlatego, że wywoływała stan głębokiej niepewności prawnej po stronie kontrahentów szpitali. Przedsiębiorcy, którzy zawierali umowę ze szpitalem musieli brać pod uwagę ryzyko, że w razie dochodzenia należności od szpitala staną wobec zarzutu jej nieważności. I to już po wykonaniu świadczenia. Dodatkowo, kiedy szpital zalegał z płatnością, przedsiębiorcy nie mogli swobodnie rozporządzać przysługującą im wierzytelnością. Nie tylko nie mogli jej zbyć bez zgody podmiotu tworzącego SPZOZ (co istotnie ogranicza możliwości ich skutecznego dochodzenia), ale też musieli oceniać skutki każdej czynności prawnej dotyczącej tych wierzytelności pod kątem ewentualnej „zmiany wierzyciela".

Efekt? Ryzyko nieuregulowania należności przez szpital często wliczali w cenę dostawy towarów lub usług, co tylko pogłębiało problem niewypłacalności SPZOZ. W końcu zmniejszyła się też liczba dostawców gotowych podjąć to ryzyko.

Z tym większą aprobatą należy przyjąć czerwcowy wyrok Sądu Najwyższego. Przesądza on, że przewidziana w art. 56 ust. 6 ustawy o działalności leczniczej sankcja nieważności nie dotyczy umów konsorcjum, jeżeli są one zawierane w celu wspólnej realizacji umowy zawartej ze szpitalem. W takim przypadku konsorcjanci od początku są bowiem stronami umowy ze SPZOZ. Nie można więc twierdzić, że zawarcie umowy konsorcjum powoduje zmianę po stronie wierzyciela szpitala. Wbrew zarzutom podnoszonym przez pozwane SPZOZ trudno ją uznać za „ukryty" obrót długami szpitalnymi.

W wyroku z 7 czerwca 2019 r. Sąd Najwyższy wyraźnie wskazał, że jeżeli przed zawarciem z konsorcjantami umowy o wykonanie zamówienia SPZOZ wiedział o umowie konsorcjum łączącej wykonawców, to nie ma podstaw do uznania, że umowa ta była nieważna. Skoro szpital zawarł umowę z konsorcjum, to znaczy, że od początku identyfikował konsorcjantów jako potencjalnych wierzycieli. A zatem nie może twierdzić, że zawarcie umowy konsorcjum zmierzało do zmiany wierzyciela albo że skutkuje ono taką zmianą. Konsorcjanci byli bowiem znani od samego początku.

Ucywilizowanie rynku

Sąd Najwyższy słusznie wskazał także, że art. 7 ust. 3 i 4 prawa zamówień publicznych daje SPZOZ uprawnienie do wyznaczenia szczególnego sposobu realizacji zamówienia przez wyłonionych wspólnie wykonawców, o ile jest to proporcjonalne i uzasadnione charakterem zamówienia. Jeżeli więc przed zawarciem umowy z konsorcjantami szpital nie skorzystał z tego uprawnienia, to nie może on potem ingerować w sposób realizacji zamówienia przez konsorcjantów, kiedy deklarują oni wolę jego wspólnego wykonania. Innymi słowy: SPZOZ nie może kwestionować ważności umowy konsorcjum na podstawie art. 54 ust. 5 i 6 ustawy o działalności leczniczej w stosunku do wykonawców, których sam – bez odmiennych zastrzeżeń w procesie udzielania zamówienia – wyłonił w postępowaniu przetargowym do wspólnej realizacji tego zamówienia.

Przedsiębiorcy realizujący zamówienia szpitalne zyskali więc zapewnienie, że zawarte przez nich umowy konsorcjum nie mogą być kwestionowane na podstawie art. 54 ust. 5 i 6 ustawy o działalności leczniczej, jeżeli służą one wspólnemu ubieganiu się o zamówienia ogłaszane przez szpitale, a następnie wspólnej realizacji zawartej ze SPZOZ umowy. Jest to krok w dobrym kierunku – nie tylko z ich perspektywy, ale z punktu widzenia całego systemu.

Autorka jest doktorem i prawnikiem w Zespole Doradztwa Regulacyjnego Kancelarii DZP