Kiedy już zdobędę mistrzostwo US Open w tenisie, kupię rodzinie wyspę, a na niej dom. W tym celu chcę dziś sprzedać moim fanom połowę przyszłych dochodów z kontraktów sponsorskich z najbliższych pięciu lat. Dzięki temu będą mi jeszcze chętniej kibicować. Chcę też, aby każdy mógł dalej odsprzedać to prawo.
Choć w tym roku nie zdążę się przygotować, sam pomysł zamiany przyszłych przychodów na gotówkę w garści jest na tyle ciekawy, że mógłby zostać twórczo wykorzystany przez inne osoby i firmy. Tysiące spółek giełdowych w podobny sposób sprzedają przyszłość.
Różnica pomiędzy mną a spółką jest jednak istotna. Spółka może wyemitować akcje notowane na giełdzie i zapisywane na rachunkach w systemie depozytowo-rozliczeniowym. Wszystko to jest opisane tysiącami paragrafów.
Czytaj więcej
Poprzednie dwie zostały zawetowane przez Prezydenta Karola Nawrockiego. W przyjętej w piątek ustawie rządząca większość uwzględniła tylko jedną pop...
W dużym uproszczeniu (za co przepraszam fachowców) jest to baza danych, w której raz zatwierdzona informacja staje się praktycznie niezmienna. Dzieje się tak dzięki jej zwielokrotnieniu w węzłach potwierdzających (mogą być ich setki, a ich skład może się zmieniać) oraz powiązaniu z kolejnymi zapisami.
Token jako instrument finansowy
W rejestrze rozproszonym można zapisać program komputerowy, zwany smart kontraktem, który określa na przykład zasady tworzenia i właściwości kryptoaktywów oraz automatyzuje relacje pomiędzy ich posiadaczami, a także pomiędzy nimi a wystawcą. Zgodnie z rozporządzeniem MiCA, kryptoaktywo („token”, po polsku „żeton”) jest cyfrowym odzwierciedleniem wartości lub praw, które można przenosić i przechowywać w formie elektronicznej z wykorzystaniem technologii rozproszonego rejestru lub technologii podobnej. W celu przechowywania tokenów korzystamy z „portfeli” połączonych z rejestrem rozproszonym, gdzie zestawiając ciąg cyfr („klucz”) podawany innym z kluczem znanym tylko nam, możemy wykonywać uprawnienia z tokenów zapisanych w portfelu.
Skoro informacja raz zapisana nie może zostać zmieniona, pewność co do jej prawdziwości i trwałości nie opiera się na zaufaniu do jakiejkolwiek instytucji (np. banku), lecz wynika z samej istoty systemu.
Token jest więc cyfrowym odpowiednikiem grudki złota czy soli — istnieje tak długo, jak długo działają komputery utrzymujące rejestr. Możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że zawsze jakieś będą. A jeśli znikną, będziemy mieli na głowie ważniejsze problemy.
Dzięki rejestrowi rozproszonemu w moim tenisowym smart kontrakcie będę mógł zapisać prawa do przyszłych przychodów od sponsorów, dzieląc je np. na tysiąc tokenów. Jeśli w danym roku zarobię sto milionów złotych, połowa tej kwoty zostanie automatycznie zamieniona na cyfrowe złotówki („tokeny będące pieniądzem elektronicznym” w rozumieniu rozporządzenia MiCA), a każdy posiadacz tokena otrzyma do swojego portfela pięćdziesiąt tysięcy cyfrowych złotych.
Tworzyć można dowolne smart kontrakty, a tym samym dowolne instrumenty. Każdy — producent gier komputerowych, stocznia jachtowa czy właściciel biurowców — może w smart kontrakcie zapisać prawo do dowolnie określonego strumienia pieniędzy i zaoferować takie tokeny na rynku. Może również przewidzieć możliwość otrzymania, zamiast części przychodów, licencji na najnowszą grę komputerową albo prawa do nieodpłatnego korzystania z jachtu. Posiadacze tokenów mogą nimi dalej handlować.
Czym są takie tokeny z punktu widzenia prawa europejskiego i polskiego?
W rozumieniu dyrektywy 2014/65/UE o rynkach instrumentów finansowych (MIFID II), są one instrumentami finansowymi, a ściślej tym, co po angielsku określa się mianem transferable securities, a po polsku — niezbyt szczęśliwie — papierów wartościowych.
ESMA, unijny nadzorca rynku kapitałowego, przyjmuje funkcjonalną definicję „transferable security”. Nie jest istotne, czy dany instrument został gdziekolwiek prawnie uznany, liczy się to, jaki jest i jak traktują go uczestnicy rynku. ESMA stosuje trzy kryteria, które muszą być spełnione łącznie: (i) instrument nie może być instrumentem płatniczym, (ii) musi należeć do „klasy”, czyli instrumenty z jednego zbioru muszą dawać jednakowe prawa posiadaczom i być wzajemnie zamienne oraz (iii) musi nadawać się do obrotu na rynku kapitałowym.
Bez wątpienia mój „tenisowy” token będzie instrumentem finansowym.
Czytaj więcej
Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami. Oznacza to nowe obowiązki dla dostawców...
Papier wartościowy
Czy jednak mogę go w Polsce zaoferować?
Gdybym spróbował zrobić to bez oglądania się na przepisy o ofercie publicznej (np. bez prospektu czy memorandum informacyjnego, jeśli wielkość emisji tego wymaga), KNF uzna to za nielegalną ofertę instrumentów finansowych i zawiadomi prokuraturę.
Gdybym zaś chciał uzyskać od KNF zatwierdzenie prospektu, to obawiam się, że przede wszystkim musiałbym wykazać, że moje żetony są papierami wartościowymi. I tu pojawia się podstawowy problem, gdyż zgodnie z definicją zawartą w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi, papierami wartościowymi są wyłącznie „akcje, prawa poboru, prawa do akcji, warranty subskrypcyjne, kwity depozytowe, obligacje (…) i inne zbywalne papiery wartościowe (…), wyemitowane na podstawie właściwych przepisów prawa polskiego lub obcego”. Definicja odwołuje się wprost do zasady zamkniętego katalogu papierów wartościowych, zgodnie z którą jest nim tylko taki instrument, który został opisany w przepisie prawa.
Z tego punktu widzenia określanie mianem „papieru wartościowego” dowolnej wiązki praw majątkowych jest czystą herezją. Nie ma znaczenia, że została ona „zaklęta” w niemodyfikowalnym programie komputerowym i funkcjonuje jako w pełni zamienny token — cyfrowa obietnica spełnienia świadczenia, która może być samodzielnym przedmiotem obrotu.
Takie zawężające ujęcie ustawowe, wynikające zapewne z profesorskiego przywiązania do tradycji prawa cywilnego, jest nie do utrzymania w obecnym stanie prawnym.
Rozporządzenia UE są częścią krajowego porządku prawnego. Zarówno rozporządzenie prospektowe 2017/1129, jak i szereg innych przepisów bezpośrednio obowiązujących: rozporządzenie 596/2014 (tzw. MAR) czy rozporządzenie 2022/858 (tzw. DLT Pilot Regime), wszystkie odwołują się do definicji „transferable security” z art. 4.1.(44) dyrektywy MIFID II. Kontynuacja stosowania formalnego katalogu „papierów wartościowych” w obszarze ofert publicznych i rynków instrumentów finansowych nie ma już więc żadnego oparcia w polskim systemie prawnym, który de facto przyjął europejskie ujęcie funkcjonalne jako decydujące.
Mam nadzieję, że w ten sposób uda mi się przekonać KNF, by zatwierdziła mój prospekt.
Co trzeba zmienić?
Istnieje jednak szereg innych problemów, które w odróżnieniu od zmiany rozumienia pojęcia „papier wartościowy”, wymagają rozwiązania ustawowego, abym mógł zrealizować swoje marzenie. Obrót moimi tokenami na rynku zorganizowanym będzie możliwy, jeśli zarejestruje je Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (dalej: KDPW). To jednak dziś nie jest możliwe.
Konieczne jest przejrzenie przepisów podatkowych, aby zrównać traktowanie takich instrumentów z akcjami, m.in. przez uproszczenie papierologii związanej z poborem podatku u źródła. Przeglądu wymagają przepisy o firmach inwestycyjnych. Jeśli mają (a powinny) oferować tokeny i pośredniczyć w obrocie wtórnym, muszą mieć dostęp do portfeli klientów i muszą mieć możliwość prowadzenia rozliczeń w walucie cyfrowej, gdyż tylko wtedy rozliczenia transakcji są natychmiastowe. Automatyzm, natychmiastowość i wielostronność rozliczeń nie wymagają też uczestnictwa KDPW na obecnych zasadach. Wreszcie, potrzebna jest polska waluta cyfrowa. Dotychczas z powodu braku ustawy wdrażającej rozporządzenie MiCA, licencję uzyskał tylko jeden podmiot.
Spraw do rozwiązania jest wiele, czas goni. KNF prowadzi dialog z uczestnikami rynku, zastanawiając się, jak tokenizować akcje i obligacje. I słusznie. Jednak należy spojrzeć szerzej – jeśli się zagapimy, nie tylko nie spełnię mojego marzenia, ale ten wielce obiecujący, innowacyjny rynek rozkwitnie gdzieś indziej.
Autor jest partnerem w kancelarii Jonak i Partnerzy, Radcowie Prawni.