Reklama

Robert Gwiazdowski: Biden jak Kaczyński reformuje Sąd Najwyższy

Prezydent USA Joe Biden przedstawił propozycje poprawek do amerykańskiej konstytucji w celu zreformowania Sądu Najwyższego.
Prezydent USA Joe Biden ściska dłoń prezesa Sądu Najwyższego Johna Robertsa

Prezydent USA Joe Biden ściska dłoń prezesa Sądu Najwyższego Johna Robertsa

Foto: EPA/SAUL LOEB / POOL

Joe Biden przede wszystkim chce zniesienia dożywotniej kadencji sędziów. Co dwa lata ma być powoływany jeden nowy na 18 lat. Ma to zapewnić „regularną rotację w składzie” i „zmniejszyć szansę, że jakikolwiek prezydent wywierałby niewłaściwy wpływ na kolejne pokolenia”.

Nie słyszę głosów protestu ze strony naszych obrońców niezależności i niezawisłości sędziowskiej

Przypomnę, że sędziego powołuje prezydent za zgodą Senatu. Biden chce także nałożenia na sędziów Sądu Najwyższego takich samych obowiązków, jakie mają inni sędziowie federalni – dotyczących ujawniania dokonywanych przez nich transakcji finansowych, otrzymywanych prezentów czy prowadzonej działalności politycznej. Prezenty, jakie sędzia Clarence Thomas otrzymywał od Harlana Crowa – teksańskiego miliardera wspierającego republikanów – jak wakacje na prywatnym jachcie biznesmena, korzystanie z jego odrzutowca, dają do tego świetny powód.

Czytaj więcej

Historyczna nominacja Bidena do Sądu Najwyższego USA

O dziwo jednak nie słyszę głosów protestu ze strony naszych obrońców niezależności i niezawisłości sędziowskiej, którzy protestowali przeciwko wprowadzonemu przez PiS publikowaniu oświadczeń majątkowych i oświadczeń o przynależności do różnych stowarzyszeń polskich sędziów. Ale jeszcze bardziej zastanawia ich brak reakcji na wprowadzenie kadencyjności. Toż to do złudzenia przypomina próbę obniżenia polskim sędziom wieku emerytalnego, by ich wcześniej przenieść w stan spoczynku.

W USA taka zmiana w Sądzie Najwyższym byłaby prawdziwą rewolucją

W USA jest to bardziej radykalne – bo u nich sędziów w stan spoczynku przenosi Pan Bóg. Oczywiście sędzia może zrezygnować sam albo można przeprowadzić wobec niego procedurę impeachmentu, ale próba jej zastosowania zdarzyła się tylko raz – w 1803 r., gdy został jej poddany sędzia Samuel Chase, którego oskarżono o stronniczość i nadużywanie władzy. Senat oczyścił go jednak z zarzutów.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych odkrywa Amerykę

Natomiast wielu sędziów rezygnowało. Ze 116 aż 55. Z różnych powodów. Np. John Jay, jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, pierwszy prezes w historii Sądu Najwyższego – zrezygnował, by objąć urząd gubernatora stanu Nowy Jork. Inni podawali jako powód stan zdrowia albo wiek i chęć odpoczynku.

Prezydenci mają więc możliwość wpływania na skład Sądu Najwyższego tylko przez przypadek. Teraz mają mieć taką możliwość ustawowo. Prezydent, który będzie urzędował przez dwie kadencje, wymieni aż czterech sędziów. To już się kilka razy zdarzało w przeszłości. Najwięcej sędziów powołał oczywiście Washington – bo był pierwszy; i Roosevelt – bo jako jedyny był prawie przez trzy kadencje. I nie było problemu.

Ale najciekawsze byłoby to, którzy sędziowie jako pierwsi zostaliby „wylosowani” do wymiany.

Opinie Prawne
Michał Bieniak: Deregulacja, deregulacja i po deregulacji
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto naprawdę ponosi konsekwencje sporu o sędziów
Opinie Prawne
Bartosz Pilitowski: Jak przeprowadzić tzw. plan B wyborów do KRS
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie Prawne
Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama