Reklama

Wojciech Tumidalski: By coś ugrać w kwestii sądów, trzeba się dogadać z prezydentem Andrzejem Dudą

Praworządność przywracać można tylko praworządnymi metodami. W czasie kohabitacji to trudne i długotrwałe.

Publikacja: 24.10.2023 02:00

Wojciech Tumidalski: By coś ugrać w kwestii sądów, trzeba się dogadać z prezydentem Andrzejem Dudą

Foto: rp.pl

Zrobić da się wiele, jeśli władze ze sobą lojalnie współpracują. O tym mówi art. 10 Konstytucji RP. Ale gdy władzę przejmie obecna opozycja, będziemy żyć w warunkach kohabitacji i można być pewnym, że będzie ona polegać na wzajemnym blokowaniu swych poczynań. Aby coś ugrać, trzeba się porozumieć lub zdobyć większość zdolną przełamać opór drugiej strony. Ale tylko praworządnymi metodami – to jest kluczowe, gdy się chce praworządność przywracać.

Opozycja zapowiada: wygasimy niekonstytucyjną Krajową Radę Sądownictwa, bo to nie politycy mają wskazywać, który sędzia w niej zasiądzie. Mają o tym decydować sami sędziowie i prawnicze gremia. A awansowani z poręki neo-KRS mają wrócić na dawne stanowiska.

Takim pomysłom wypada przyklasnąć, bo głównym źródłem problemów z sądami jest obecny status KRS, obsadzonej przez polityków sędziami, którzy bojkot nowej Rady wykorzystali jako szansę dla własnych karier. Choć od początku widać było, że w skali całej grupy prawie 10 tys. sędziów poparcie mieli znikome, stanęli do sejmowego „konkursu” i – prawie wszyscy – zdobyli potrzebne do tego podpisy poparcia od 25 sędziów. Kadencja KRS minęła i w marcu zaczęła się nowa – członkowie Rady, w większości ci sami, mieli łatwiej z poparciem, bo awansowali tak wielu, że ci chętnie odpłacili się podpisem. I tak to się kręci.

KRS I i II kadencji nominowała już około 3 tys. kolejnych sędziów. Większość to asesorzy, absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Trudno mieć do nich pretensje, że stanęli przed KRS – to ich jedyna ścieżka kariery. Co innego ci, którzy z udziałem Rady awansowali. Powinni móc poddać weryfikacji swe awanse. Zapewne nie wszyscy by ją przeszli, a niektórych czekać powinno postępowanie dyscyplinarne. By zapobiec powtórkom w przyszłości, powinno się ono zdarzyć.

Tymczasem prezydent Andrzej Duda wysyła sygnał, że nie ustępuje. W zeszłym tygodniu odebrał ślubowanie od kolejnych sędziów wskazanych przez obecną KRS. W tej grupie jest także sędziowski rzecznik dyscyplinarny Michał Lasota, który awansował już dwa razy – z sądu rejonowego do apelacyjnego. Czy prezydent jeszcze o coś gra, czy będzie już tylko bronił racji partii, której zawdzięcza swój urząd?

Reklama
Reklama
Opinie Prawne
Marta Romańska: Głos w sporze o istniejące i nieistniejące orzeczenia SN
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Zmiany w ordynacji, czyli ależ mi się zrobiło miło
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: brak dostępu do urzędów, ale system działa!
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Polaków bardziej od KSeF martwi mróz
Opinie Prawne
Wiewiórowska-Domagalska: W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama