Pobyt w sanatorium ma być czasem regeneracji i poprawy zdrowia. Kuracjusze przyjeżdżają tam z myślą o zabiegach, spacerach i spokojnym wypoczynku. Coraz częściej okazuje się jednak, że nie wszyscy wracają z takiego wyjazdu wyłącznie z dobrymi wspomnieniami. Jak informuje Fakt, w ośrodkach, w tym w Ciechocinku, regularnie pojawiają się zgłoszenia dotyczące kradzieży.

Czytaj więcej

Czereśnie już dostępne w sklepach. Tyle zapłacimy za importowane owoce

Nie tylko drobiazgi. Znikają też pieniądze, sprzęt i nietypowe przedmioty

Najbardziej zaskakujące jest to, jakie rzeczy znikają najczęściej – szampony, kremy, balsamy, mydło w płynie oraz lubrykanty. Takie przedmioty nie należą do szczególnie cennych, a mimo to bywają obiektem kradzieży, co dziwi zarówno pracowników, jak i innych kuracjuszy.

Z relacji personelu wynika jednak, że lista skradzionych rzeczy jest znacznie dłuższa. Kuracjusze zgłaszają również zniknięcia telefonów, gotówki, laptopów oraz biżuterii. Zdarzają się też przypadki bardziej nietypowe – małe przenośne radia oraz zestawy do gry w szachy.

Czytaj więcej:

Krajowy System e-Faktur (KSeF) KSeF zalewa firmy korektami. Firmy coraz dłużej czekają na pieniądze

Pro

Personel zdradza, jakie mogą być przyczyny kradzieży

Co ciekawe, jak donosi Fakt, za kradzieżami często stoją osoby dobrze sytuowane. Motywem takich działań nie zawsze musi być więc potrzeba finansowa. Według pracowników sanatoriów w części przypadków może chodzić o kleptomanię, czyli trudną do kontrolowania potrzebę kradzieży. Przyczyną może być też nuda, impulsywność albo chęć przeżycia mocniejszych emocji. Poza tym u niektórych osób, które przyjeżdżają do sanatorium samotnie, dłuższy pobyt bez bliskich i bez codziennego towarzystwa może wywoływać frustrację, a czasem prowadzić do zachowań odbiegających od normy.