Kara za lekkomyślność może być zaś bardzo dotkliwa, gdy spółka jest w złej kondycji finansowej, a członek zarządu nie podejmie właściwych działań w odpowiednim czasie. Jej zaległości mogą przejść na reprezentanta i być egzekwowane z jego prywatnego majątku.

Odpowiedzialność członka zarządu spółki za jej długi jest ograniczona do okresu, w którym pełnił tę funkcję. Z tej zasady niektórzy menedżerowie próbują zrobić użytek, upatrując w niej ostatniej deski ratunku. Próbują kwestionować okres swego urzędowania. Taka próba uwolnienia się od zobowiązań nie jest jednak skuteczna, jeśli reprezentant podmiotu tylko pozornie zrezygnował z funkcji. Najważniejsze jest bowiem faktyczne umocowanie i możliwość podejmowania decyzji w imieniu spółki.

Rozważania oferty wejścia do zarządu warto zatem zacząć od analizy kondycji spółki i jej zobowiązań. Później zaś trzeba trzymać rękę na pulsie i reagować na kłopoty finansowe. Pozorna rezygnacja z funkcji w zarządzie nie zapewni bowiem azylu przed odpowiedzialnością za zobowiązania podmiotu, o czym piszemy w artykule "Ucieczka z zarządu nie uwolni od długu".

Zapraszam do lektury całego tygodnika.