Uchronić przed tym czarnym scenariuszem może oficjalna interpretacja ZUS. Jeśli firma o nią wystąpi i dostosuje się do stanowiska Zakładu, obroni się przed konsekwencjami finansowymi, nawet jeśli ZUS później zmieni zdanie.

Dziwi jednak to, że choć składki są wysokie, tak niewiele firm występuje o interpretacje do ZUS. Dlaczego tak się dzieje? Czy przepisy ubezpieczeniowe budzą mniej wątpliwości niż podatkowe? Większość tych, którzy do nich zajrzeli, wie, że ich zrozumienie wymaga wysiłku i samozaparcia. A i to często nie wystarcza. W efekcie składki nie zostają odprowadzone lub są odprowadzane w niewłaściwej wysokości. Potem nadchodzi kontrola i trzeba zapłacić nieoczekiwanie dużą kwotę.

Sama możliwość występowania o interpretacje też może nie wystarczyć. Firmy po prostu mogą nie wiedzieć, że z określonym przepisem jest problem. Bo nawet jeśli jakaś firma wystąpiła do ZUS o interpretację, to obecnie nie ma gwarancji, że zostanie ona opublikowana, aby także inni mogli się z nią zapoznać. O tym decyduje ZUS.

A taka wiedza może być inspiracją do występowania o wyjaśnienia w podobnych lub innych sytuacjach. Właśnie temu ma służyć wprowadzenie obowiązku publikacji interpretacji ZUS, NFZ i KRUS.

Sejm rozpocznie w środę pracę nad trzecią ustawą deregulacyjną. Jak pokazuje przykład interpretacji podatkowych, ich publikowanie przekłada się na liczbę składanych wniosków o wyjaśnienia. A to oznacza dla urzędników więcej pracy, ale jednocześnie zwiększa bezpieczeństwo przedsiębiorców. Urzędnicy będą się musieli bardziej przykładać.

Ciekawe, dlaczego dopiero teraz zauważono tę potrzebę. Czyżby chodziło o dobro urzędników ZUS, którzy mają tyle innych problemów na głowie. Niepokój ludzi prowadzących działalność gospodarczą o prawidłowe rozliczenia składek to przy tym nic...

Ale oczywiście lepiej późno niż wcale.