O co tak naprawdę chodzi we współczesnym świecie? Jakie priorytety mamy sobie wyznaczyć, jak współpracować z innymi? Kilkaset tysięcy Ukraińców na mrozie, pomnik Lenina przewrócili, a Janukowycz ściska się z Putinem. Tusk to przynajmniej umiał się przytulić. Tam, wtedy, na tym lotnisku. Myślałem z nadzieją, że ta tragedia może wreszcie inaczej zespoli nasze narody. I co..? Jeszcze gorzej. W kółko to samo, człowiek łapie się za głowę - odjazd!
Tusk. Graś (się wypowiedział). Niesiołowski. Schetyna. Burzyński - komentuje.
Kalisz - Siwiec.
Mogliby się zarejestrować jako para. Albo w trójkącie – z Palikotem.
Ale wykombinowali!
Do Kwaśniewskiego biegali. Szumu narobili i tyle. "Europa + ".. Plus, co? Chyba obciach.
A teraz kolejna wpadka Palikota: wydmuchali go z komisji, którą sam wymyślił. O, wała! - mu pokazali. Niby taki cwany, a dał się ograć jak dziecko.
Czy nie ma już innych tematów?
Chociażby o tej niedorzeczności - życiu. Albo o książce jakiejś dobrej, albo o tęsknocie za normalnością.
Kaczyński. Hofman.
Ale się porobiło!
Niespecjalnie go lubiłem. Młodzieniaszek, zawsze pewny siebie, arogancki, zgryźliwy. Ale inteligentny, to fakt. Języczek ze stali damasceńskiej. Czuję, że ktoś mu „świnię" podłożył. Na bank. Ciekawe tylko, czy to nie ktoś z jego własnej drużyny. Tak, czy owak, zapewne nie tylko Ziobro się cieszy.
O czym ja plotę..
Dziewczyny młode, piękne, nawet w tej szarudze, niemelancholijne. Dziewczyny roześmiane, kogoś tam... Na ulicy...
Kwaśniewski cichaczem wymknął się z Kijowa. Trzeźwy.
Przytyłem, ani krztyny sportu, za to rozpolitykowałem się, ugrzęzłem w pisaninie. A tu życie ucieka, soczyste, prawdziwe...
Lewicowa gwardia.
Cimoszewicz. Miller. Wiecznie aktywny Ziutek Oleksy.
Rozstali się. Przynajmniej jako partyjni koledzy. Pamiętam, jak sztandar PZPR-u wynoszono z Sali Kongresowej; wydoili towarzysze z Polski, co się dało, z własnych karierek, i uroczyście wynieśli sztandar z dojarni. I pomyśleć, że tak gładko im poszło.
A gdzie nie spojrzeć, wszystko takie nieudane. Było nie było najświetniejszy dla komuny okres to równolegle moja młodość, a teraz coś z tym trzeba zrobić. Nazwać jakoś, ustosunkować się. Doszukać sensu głębszego od myślenia, że skoro nie przesiadywałem na partyjnych zebraniach, a i tak postarzałem się, to nie powód, by utyskiwać.
Gowin partię założył.
U fryzjera podsłuchałem, że przystojniaczek. Nie wiem. Nie mam zdania. Nadzieja? Ilu, i jakich będzie miał halabardzistów?
Nowa pani minister Kluzik wyczłapała z dziennika. Ta dopiero pokaże. O zakład idę, że na maturze z polskiego będzie temat: „Jak czynić, aby zawsze wyjść na swoje".
Zaraz po niej rozmowa z Siwcem. Znowu ten Siwiec. Rozkochany w helikopterach. Niesłychanie pobożny. Po wylądowaniu lubił przyklęknąć i ucałować ziemię. Nawet jak łopatki wirowały.
Wciąż dżdżysto. Nic nie krzepnie, nie krystalizuje się. Błocko. Jak w czasach, gdy budowano Muranów. Cudowny plac zabaw dla dzieciarni. Po szynach jeździły takie zgrabne wagoniki, wskakiwało się do środka – jaja! Kogo obchodziło, że pod ziemią trzeszczały żydowskie kości; paliliśmy papierosy pod pomnikiem żydowskim (co za ironia: z granitu przywiezionego przez Niemców na pomnik Hitlera) - nikt z nas nie wiedział, kto to był Stroop czy Moczarski, najważniejsza była Anka, córka dozorcy, która czasami w piwnicy nam pokazywała.
Radek Sikorski. Czarnecki. Sprawy europejskie.
Zdegenerowany inteligent Urban. Znowu gdzieś tam zaszczekał. Dobrze się trzyma niedoszły kochanek carycy. Dba jak umie o komusze jaja. I jak tu żyć w takim chaosie, panie Premierze? Odnaleźć sens? Wytrwać ? Bez względu na okoliczności obciążające.
A może po prostu, nie przejmować się: Sienkiewicza, Márqueza przełożyć na niższą półkę, pod rękę iść na koncert? Ratować z siebie, co tylko się da.
Polityka.
Czarne limuzyny pędzą przez Nowy Świat. Misiu czeka. Przynajmniej on zachowuje spokój.
Odnowiona promenada w kierunku budynku dawnej PZPR (przetrzebionej, ale wciąż prężnej) i tylko tłumek bardziej kolorowy i sklepy. Można kupić, co się chce, na przykład trampki "Pumy" za 300zł. Albo pistolet gazowy, a nie, jak dawniej, gazrurkę i półlitrówkę. Można poderwać hecną małolatę, albo słuchać Komedy czy Garbarka - czynić cokolwiek - byleby nie dać się zwieś tym, co plotą ci do ucha.