Pokazała go niby przez przypadek, ale gdyby naprawdę nie chciała się pochwalić, jaka jest wyluzowana, to by się chyba bardziej ubrała. A nawet jeśli świadomie nie chciała, to podświadomie z całą pewnością. Freud ?z pewnością miałby coś w tej kwestii do powiedzenia. No więc przewidziałem kompromitację pani wicepremiery. Po prostu wyciągam wnioski z przeszłości. Choć do głowy by mi nie przyszło, że zapisze się ona w annałach polskiej polityki w taki sposób. Informować ludzi, czekających w pociągach kilkanaście godzin, że mamy taki klimat, jaki mamy, to jednak wyjątkowa bezczelność.

Od czego zaczynała swoją drogę na polityczne szczyty Joanna Mucha? Od sesji zdjęciowej à la Lara Croft. Skończyło się serią groteskowych wpadek, z biegiem wokół zamkniętego Stadionu Narodowego na czele.

A poprzednik wicepremier Bieńkowskiej Sławomir Nowak? Kiedy pokazał się w tabloidach z gołą klatą, można było przewidzieć, że wymienia się zegarkami ze znajomymi albo robi coś równie kompromitującego.

Bartosz Arłukowicz? Zaczynał od wygłupów w programie „Agent", a dziś jest oceniany jako najgorszy minister w rządzie Donalda Tuska i najgorszy szef resortu zdrowia w ostatnich latach. Przy takiej konkurencji to ogromna sztuka.

No i Wojciech Olejniczak, co to najpierw się sfotografował w rozpiętej koszuli jako „wylaszczony polityk", później zaś tak pogrążył SLD, że do tej pory nie mogą się wydostać z sondażowej zapaści.

Nie, żebym był zwolennikiem patosu, ale wydaje mi się, że jednym z licznych kłopotów polskiej polityki jest deficyt powagi. Trudno poważnie traktować wysokiego urzędnika, który robi sobie tatuaż i jeszcze się tym chwali publicznie. Albo kandydata do najwyższych funkcji fotografującego się w negliżu czy startującego w reality show. Takie osoby nadają się raczej do show-biznesu, polityka to poważna sprawa. Czasem trzeba zdecydować o losach kraju, nie powinno więc być tam miejsca dla tych, co to lubią wygłupy.

Pewnie zwrócili państwo uwagę, że w powyższej wyliczance zabrakło polityków PiS. Nie, żeby oni nie chcieli się sfotografować z gołą klatą czy pokazać tatuaż. Chcieliby, tylko się boją. Jarosław Kaczyński nie wybacza. U niego wygłupić się można tylko raz. Jak Marek Migalski zrobił sobie zdjęcia podczas kupowania stringów, natychmiast z PiS wyleciał.