Reklama

Prof. Andrzej Nowak dla „Rzeczpospolitej”: Niech Niemcy zapłacą za polski SAFE w ramach reparacji

A gdyby tak rząd niemiecki poważnie rozważył sfinansowanie Polsce pożyczki SAFE w ramach reparacji? To byłaby zarazem niemiecka inwestycja we własne bezpieczeństwo, w dobrobyt – proponuje historyk, prof. Andrzej Nowak.
Jak budować strategiczne zaufanie w stosunkach polsko-niemieckich?

Jak budować strategiczne zaufanie w stosunkach polsko-niemieckich?

Foto: AdobeStock

Dyskusja o unijnym programie SAFE i finansowaniu modernizacji polskich Sił Zbrojnych nie zakończyła się wraz z wetem prezydenta Karola Nawrockiego. Chcemy, by ta istotna debata nadal odbywała się na naszych łamach. Prezentujemy dziś dwugłos o politycznym znaczeniu weta i pomysłach, co dalej. Poniżej krytyczna wobec unijnych pożyczek opinia prof. Andrzeja Nowaka, laureata Nagrody „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia z 2012 r., a dziś doradcy społecznego prezydenta RP. Zachęcamy też do zapoznania się z głosem dr. Wojciecha Warskiego, członka Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i eksperta zespołu „Team Europe” przy Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej, który krytykuje decyzje Karola Nawrockiego i pisze o „niebezpiecznym tle weta”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Dr Wojciech Warski: Pożyczki z SAFE znacząco utrudnią polexit

Doszło do sytuacji niezwykłej. 5 marca 2026 r. minister spraw zagranicznych rządu RP napisał bezpośrednio i wprost o prezydencie RP, że dla niego Unia Europejska i Niemcy są wrogiem „większym niż Putin”. Szef MSZ dołączył tymi słowami do ataku niemieckiej gazety „Süddeutsche Zeitung” na konstytucyjnego reprezentanta państwa polskiego w stosunkach międzynarodowych, w związku z krytyczną oceną zawetowania przez polskiego prezydenta ustawy o SAFE.

To ważne słowa ministra spraw zagranicznych. Nie wystawiają one oceny prezydentowi, ale ich autorowi. Można z nich wysnuć dwa wnioski. Że dla ministra spraw zagranicznych rządu Donalda Tuska wybrany w powszechnych wyborach prezydent jest „wrogiem większym niż” – jakikolwiek zewnętrzny, zagraniczny podmiot polityki międzynarodowej, który może zagrażać Polsce, nawet „większym niż Putin”. I że w ustawie o SAFE chodzi w istocie o Niemcy, a nie o polskie bezpieczeństwo. W każdym razie to można powiedzieć na podstawie wspomnianej wypowiedzi ministra doczepionej do streszczenia „Deutsche Welle” z artykułu „Süddeutsche Zeitung” – chodzi nie tylko o polskie bezpieczeństwo, lecz także o Niemcy i ich interes gospodarczy.

Jak budować strategiczne zaufanie w stosunkach polsko-niemieckich?

To tylko przykład, choć może najbardziej drastyczny w sytuacji, w której jesteśmy obecnie w stosunkach polsko-niemieckich. Czy jest ona dobra dla Polski? Na pewno nie. Czy jest dobra dla Niemiec? Na to pytanie mogą odpowiedzieć tylko Niemcy. Czy na utrwalaniu takiej sytuacji można zbudować dobrosąsiedzkie stosunki Polski i Niemiec? Na pewno nie. Czy Niemcom zależy na zbudowaniu takich stosunków z Polską? Znów – na to pytanie mogą odpowiedzieć tylko Niemcy.

Reklama
Reklama

Warto zastanowić się, czy można takie stosunki oprzeć o jedną, obecnie rządzącą partię (a właściwie koalicję parlamentarną, z Donaldem Tuskiem na czele) życzliwą interesom Niemiec? W każdym razie – o takie określenie chyba nikt się nie obrazi – uznającą za konieczne oparcie się przede wszystkim o Niemcy w kwestii bezpieczeństwa i kierunku gospodarczej przyszłości Polski, nawet kosztem stosunków transatlantyckich, kosztem coraz bardziej akcentowanego dystansu wobec USA i roli Waszyngtonu jako głównej tarczy bezpieczeństwa naszego kraju na wschodniej flance NATO?

Foto: Paweł Krupecki

Z drugiej strony mamy opozycję, partię, a raczej kilka partii, które – delikatnie rzecz ujmując – z wielką nieufnością traktują takie założenia i wskazują na niebezpieczeństwo podporządkowania Polski interesom zachodniego sąsiada. Nie wybierają przy tym, bynajmniej, Rosji Putina jako punktu oparcia dla swej strategii bezpieczeństwa Polski. Przeciwnie – to ich rządy sygnalizowały w latach 2005-2006 i 2015-2023 narastające zagrożenie ekspansjonizmem rosyjskim i starały się mu przeciwdziałać. Jak? Poprzez oparcie polskiego bezpieczeństwa przede wszystkim o USA, o NATO, o wojskową, ale także gospodarczą obecność Ameryki w Polsce i całym regionie nazywanym Międzymorzem.

Czy wystarczy zapewnić sobie stałe poparcie pierwszej z tych sił i wspomagać ją w walce politycznej w Polsce, żeby długofalowo zbudować większe, strategiczne właśnie zaufanie w stosunkach polsko-niemieckich? Żeby „rozmontować” nieufność znacznej części społeczeństwa polskiego do takiej współpracy z Niemcami, jaką lansuje obecny rząd? Żeby zapewnić trwałość, stabilność dobrosąsiedzkich stosunków nie tylko kadencyjną, ograniczoną do wyboru tej jednej, konkretnej partii do chwilowego z natury rzeczy uchwytu steru władzy – trzeba zmierzyć się z historią.

W Niemczech wciąż się patrzy na Polskę jak na przykrą przeszkodę na drodze do Rosji?

Jej doświadczenia wciąż wpływają na emocje i polityczne decyzje. To są doświadczenia wielokrotnie powtarzanych w historii przykładów imperialnej współpracy Niemiec (wcześniej Prus) z Rosją (w XX w. ZSRR) – kosztem Polski. Rozbiory z wieków XVIII i XIX, układ z Rapallo z 1922 r., dwa traktaty Ribbentrop-Mołotow z roku 1939 – to są przykłady owych doświadczeń. One uwrażliwiają znaczną część polskiej opinii publicznej, polskich obywateli na taki np. „lapsus” kanclerz Angeli Merkel jak jej często powtarzane stwierdzenie o Rosji jako „największym sąsiedzie Niemiec” na wschodzie. Niemcy nie sąsiadują na wschodzie z Rosją, tylko z Polską i Czechami. I warto zauważyć, że z Polską mają obroty gospodarcze wielokrotnie większe niż z Rosją (i tak było już przed rokiem 2022, kiedy agresja Putina na Ukrainę ograniczyła handel niemiecko-rosyjski). Polska jest czwartym partnerem handlowym Niemiec: po Chinach, USA i Holandii. To jest może praktyczny powód, by w Niemczech spojrzeć na Polskę nie jak na przykrą przeszkodę na drodze do „prawdziwie wielkiej sąsiadki i partnerki na wschodzie”, czyli Rosji, ale jak na ważnego i poważnego sąsiada. Z tego samego powodu warto, by w Polsce spoglądać na Niemcy nie jak na wroga czy przeszkodę w rozwoju Polski, ale na kluczowego dla naszej przyszłości sąsiada.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Polska może uprawiać lepszą politykę historyczną niż Niemcy
Reklama
Reklama

Ale wspominałem o ciężkim bagażu przeszłości. Dokończę ten wątek. Najcięższą jego częścią jest doświadczenie II wojny. Niemcy szczycą się, że są dziś „mocarstwem moralnym”, gdyż „przepracowały” kwestię swojej odpowiedzialności za zbrodnie tej wojny, którą wywołały i prowadziły w bezprecedensowo ludobójczy sposób. Niestety, jak wskazują wszystkie badania niemieckiej pamięci o wojnie, w gronie ofiar, które zostały przez Niemcy dostrzeżone i uznane za ofiary – nie ma Polaków. Są całkowicie zmarginalizowani w tej pamięci i w poczuciu odpowiedzialności. I tu panuje wielka asymetria. Po stronie polskiej wciąż trwa pamięć o milionach polskich obywateli – ofiar niemieckiej agresji i okupacji. Po stronie niemieckiej dostrzega się największą i wyodrębnioną do najszybszej zagłady grupę ofiar: Żydów. Dostrzega się także, niekiedy, zagłodzonych sowieckich jeńców, utożsamianych najczęściej (niesłusznie) tylko z Rosjanami. O Polakach i Polkach zamordowanych w tysiącach egzekucji, w obozach – od Auschwitz do Ravensbrück, zakatowanych w więzieniach, rozstrzelanych na ulicach miast i spalonych wraz z setkami wsi przez niemiecki Wehrmacht – nie ma tej pamięci. Stąd właśnie niezagojoną, ropiejącą raną w stosunkach polsko-niemieckich pozostaje kwestia reparacji.

Próba jej zamknięcia przy pomocy jednej, obecnie rządzącej partii w Polsce – nie wyleczy tej rany. Będzie tylko wzmagała eskalację pretensji, żądań i oskarżeń ze strony drugiej, nazwijmy to – „alternatywnej” części polskiej sceny politycznej. Nie marginalnej i – dodajmy – niedającej się zmarginalizować.

Niemcy zapłacą za SAFE? Inwestycje w bezpieczeństwo Polski są w ich interesie

Dzisiejszy kryzys polityczny, gospodarczy i przede wszystkim strategiczny – wielka niewiadoma, poczucie zagrożenia, jakie się otwiera przed nami: Polakami i Niemcami – paradoksalnie może być punktem wyjścia do znalezienia dobrego wyjścia z tej chorej sytuacji.

Pożyczka SAFE, przedstawiana niemal jako dar dla polskich sił zbrojnych, kluczowej zarazem siły na wschodniej flance NATO i UE, w stanie zagrożenia ewentualną dalszą ekspansją Rosji Putina, ma niewątpliwie także pewne znaczenie dla gospodarki niemieckiej. Chodzi przecież o zamówienia szybko skierowane dzięki temu strumieniowi pieniędzy (blisko 44 mld euro) także, w dużym stopniu, do niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Polski przemysł zbrojeniowy nie wytwarza ani nie wytworzy w krótkim czasie zamawianego sprzętu, a program SAFE nakłada istotne ograniczenia na dokonywanie zakupów uzbrojenia w krajach spoza UE (chodzi w praktyce o USA, ewentualnie Izrael, Turcję czy Koreę Południową).

Czytaj więcej

Prof. Andrzej Nowak: Niemiecką polityką wschodnią kierują dwa niebezpieczne przesądy

Wzmocnienie gotowości i zdolności do obrony wschodniego „przedopola” Niemiec, jeśli można tak z perspektywy Berlina spojrzeć na Polskę, jest chyba w oczywistym ich interesie. Dokonywanie tego wzmocnienia poprzez zamówienia w znacznej części kierowane do niemieckiego przemysłu zbrojeniowego – także byłoby przecież w oczywistym interesie Niemiec.

Reklama
Reklama

Ustawę o przyjęciu SAFE Sejm polski, a ściślej większość parlamentarna, tworząca obecny rząd, przyjmowała przy manifestacyjnej obecności ambasadora RFN. To chyba o czymś świadczy. O czym? O narzucaniu polityczno-gospodarczej woli Berlina Warszawie? Tak traktuje to obecna opozycja i – co ważniejsze – znaczna część społeczeństwa polskiego. Można na to machnąć ręką i zrobić wszystko, żeby owa opozycja nigdy do władzy, do sformowania rządu w Polsce nie wróciła. Tyle że takie nastawienie odzwierciedla czysto imperialne podejście do sąsiedniego kraju. Czy można sobie wyobrazić, że Polska praktycznie rozważa, jako rozwiązanie swoich potrzeb polityczno-gospodarczych, skuteczne zablokowanie połowy formacji politycznych w Niemczech, niedopuszczenie ich do zwycięstwa w demokratycznych wyborach w RFN? Chyba nie można. Żeby stosunki niemiecko-polskie były zdrowe, rzeczywiście dobrosąsiedzkie, należałoby wykluczyć tego rodzaju możliwość również w drugą stronę.

A gdyby tak rząd niemiecki poważnie rozważył teraz propozycję złożoną przez prezydenta Karola Nawrockiego na ręce kanclerza Friedricha Merza, by wrócić do bolesnej kwestii reparacji w najbardziej racjonalny sposób? Potraktować odszkodowanie finansowe za straty zadane Polkom i Polakom w czasie II wojny przez Rzeszę jako niemiecką inwestycję we własne, niemieckie bezpieczeństwo? I dobrobyt? A gdyby tak Niemcy tę właśnie kwotę, na którą opiewa pożyczka SAFE, to jest niespełna 44 mld euro, skierowały właśnie na potrzeby celów tej pożyczki i zapłaciły za nią? To jest duża suma. Choć wielokrotnie mniejsza od szacunkowej sumy reparacji, jaką wyliczył poprzedni rząd polski. I to jest równowartość ok. 1 proc. rocznego PKB Niemiec. Czy to za dużo, by rozwiązać kluczowy problem w stosunkach polsko-niemieckich? Problem nieufności? I czy zysk z takiej historycznej decyzji byłby obliczalny tylko w liczbie czołgów, pocisków czy dronów, które wzmocnią wschodnią flankę – Niemiec? I zostaną w jakiejś, zapewne znacznej, części zamówione w niemieckich fabrykach? Nie. Ten zysk byłby nieporównanie większy: to byłby przełom w stosunkach między naszymi krajami. Przełom oparty nie na sukcesie jednej partii i pogłębianiu wewnętrznego podziału w Polsce, tylko na zrozumieniu zasady dobrego sąsiedztwa przez oba narody.

Autor

Prof. Andrzej Nowak

Historyk, wykładowca UJ i profesor zwyczajny w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, doradca społeczny prezydenta Karola Nawrockiego, laureat Nagrody „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia przyznawanej za działalność wpisującą się w idee paryskiej „Kultury” i pogłębianie współpracy polsko-ukraińskiej

Opinie polityczno - społeczne
Dr Wojciech Warski: Pożyczki z SAFE znacząco utrudnią polexit
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Opinie polityczno - społeczne
Janusz Lewandowski: Europa się budzi. Jak Putin i Trump zmienili geopolitykę UE
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Umysł Glapińskiego
Opinie polityczno - społeczne
Patrick Haughey: Język polski trzecim najczęściej używanym językiem w Irlandii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama