Michał Szułdrzyński: Pakt senacki – do czego opozycja potrzebowała wspólnej listy

Ogłoszenie paktu senackiego przez liderów antypisowskiej opozycji miało być symboliczną zapowiedzią wspólnego wystąpienia po wyborach i ogłoszenia rozpoczęcia prac nad koalicją po zwycięskich wyborach.

Aktualizacja: 18.08.2023 06:24 Publikacja: 17.08.2023 18:17

Podpisanie paktu senackiego staje się substytutem wspólnej listy wyborczej

Podpisanie paktu senackiego staje się substytutem wspólnej listy wyborczej

Foto: PAP/Tomasz Gzell

Uroczyste podpisanie i ogłoszenie paktu senackiego było wydarzeniem, którego opozycja bardzo potrzebowała. Ta ciąża była zdecydowanie przenoszona. Decyzję o rozpoczęciu prac nad wspólnymi listami ogłoszono wszak jeszcze w lutym, potem pojawiały się kolejne daty, gdy mieliśmy usłyszeć uzgodnione wspólnie nazwiska kandydatów.

Dlaczego partie opozycyjne zawarły pakt senacki?

Czas upływał, a porozumienia wciąż nie było. Przez zmieniające się poparcie dla poszczególnych partii tworzących antypisowski blok, przeobrażały się priorytety poszczególnych sił politycznych, co sprawiało, że targom nie było końca. Spierano się też o poszczególne nazwiska, szczególnie te, które budziły najwięcej kontrowersji.

Teraz podpisanie paktu senackiego staje się substytutem wspólnej listy wyborczej. Opozycja bardzo potrzebowała pokazać wyborcom, że potrafi się w czymś dogadać, że są kwestie, w których partykularyzmy i własne ambicje mogą odejść na bok.

Był to swoisty test wiarygodności całej opozycji. Bo jeśli – jak głoszą partie opozycyjne – PiS jest tak poważnym zagrożeniem dla demokracji, miejsca Polski w Europie i świecie, powinna zrobić wszystko, by tę partię odsunąć od władzy – nawet kosztem własnych partykularnych interesów. Do powstania wspólnej listy do Sejmu nie doszło, razem idzie Polska 2050 i PSL, ale Lewica i Koalicja Obywatelska idą osobno.

Czytaj więcej

Pakt senacki ogłoszony. Kogo opozycja wystawia w wyborach do Senatu?

Co miało zapewniać wspólne ogłoszenie paktu senackiego?

Namiastką jednej listy opozycji była ogłoszona we środę drużyna Donalda Tuska, w której Koalicja Obywatelska zawarła „swoją” lewicę, „swoich” celebrytów i „swoją” reprezentację interesów wsi. Ale nawet jeśli partii Tuska uda się przegonić PiS 15 października, i tak będzie potrzebować koalicjantów do tego, by móc przejąć władzę.

Dlatego opozycja potrzebowała wspólnie wysłać sygnał wyborcom, że jest w stanie się dogadać. I w tym sensie czwartkowa uroczystość miała być symboliczną zapowiedzią przyszłego sukcesu. Wspólne wystąpienie liderów miało zapowiadać to, co – jak liczą – wydarzy się za dwa miesiące, gdy szefowie tych samych partii, którzy we czwartek ogłaszali pakt senacki, ogłoszą pracę nad umową koalicyjną i tworzeniem nowej większości po wygranych przez opozycję wyborach.

Czego opozycja potrzebuje, by wygrać z PiS?

Ale do tego wciąż jeszcze bardzo daleko.  W wyborach do Sejmu poszczególne bloki opozycyjne będą konkurować, ale do Senatu idą razem, bo elekcja do izby wyższej rządzi się inną logiką (obowiązuje w niej ordynacja większościowa w jednomandatowych okręgach), więc rywalizacja mogłaby prowadzić do kanibalizacji poparcia poszczególnych sił opozycyjnego bloku. Dlatego opozycja stoi dziś przed kilkoma wielkimi wyzwaniami. Jak nie zgubić żadnego głosu wyborców rozczarowanych ośmioma lat rządów PiS, a zarazem przedstawić ofertę bardziej atrakcyjną niż Konfederacja, która przyciąga wielu młodych Polaków, domagających się radykalnej zmiany.

O losach wyborów 15 października bardziej od wyniku PiS czy KO, zdecyduje to, ile głosów dostanie trzeci, czwarty i piąty uczestnik wyścigu, to czy wszyscy przekroczą próg wyborczy i to czy blok centro-lewicowo-liberalny będzie miał więcej miejsc w Sejmie niż narodowo-konserwatywny

KO, Lewica i Trzecia Droga, czyli partie nazywające się opozycją demokratyczną muszą, więc tak prowadzić kampanię wyborczą, by nie atakować się wzajemnie, a równocześnie uderzając w PiS nie wzmacniać Konfederacji. Bowiem o losach wyborów 15 października bardziej od wyniku PiS czy KO, zdecyduje to, ile głosów dostanie trzeci, czwarty i piąty uczestnik wyścigu, to czy wszyscy przekroczą próg wyborczy i to czy blok centro-lewicowo-liberalny będzie miał więcej miejsc w Sejmie niż narodowo-konserwatywny. Zbyt dużo tu zmiennych, by móc już dziś powiedzieć, kto będzie rządził Polską po tych wyborach.

Uroczyste podpisanie i ogłoszenie paktu senackiego było wydarzeniem, którego opozycja bardzo potrzebowała. Ta ciąża była zdecydowanie przenoszona. Decyzję o rozpoczęciu prac nad wspólnymi listami ogłoszono wszak jeszcze w lutym, potem pojawiały się kolejne daty, gdy mieliśmy usłyszeć uzgodnione wspólnie nazwiska kandydatów.

Dlaczego partie opozycyjne zawarły pakt senacki?

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
analizy
Czy Kornel Morawiecki był ruskim agentem, a Mateusz Morawiecki jest niemieckim?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Cios Giertycha w PiS Funduszem Sprawiedliwości może zmienić wynik wyborów 9 czerwca
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Autoplagiat, czyli pałka na niepokornych naukowców
Opinie polityczno - społeczne
Andrzej Łomanowski: Putin walczy z imperializmem. Ale polskim
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kolanko: Czy decyzja w sprawie CPK zmieni kampanię do Parlamentu Europejskiego?
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Skaranie boskie z tym Bogiem!