O tej sprawie media katolickie w Polsce milczą jak zaklęte. A przecież Franciszek podczas improwizowanej konferencji prasowej w drodze powrotnej z Meksyku wypowiedział słowa, które rozpaliły media (także te związane z Kościołem) na całym świecie. Duchowni, teologowie moralni, bioetycy, o watykanistach nie wspominając, debatują nad tym, czy słowa dotyczące wirusa Zika i antykoncepcji są zapowiedzią szerszych zmian czy wskazują na jakiś drobny wyjątek moralny, czy też może nic nie znaczą, a potraktować je należy jedynie jako kolejną z cyklu papieskich „wypowiedzi samolotowych", które są później prostowane i nic (poza zamieszaniem) nie wnoszą do doktryny.
Niezależnie jednak od stanowiska i koncepcji debata trwa. Tylko w Polsce o niej nie słychać. A szkoda, bo dotyka niezwykle ciekawego pytania o to, czy istnieją sytuacje moralne, w których można uznać środki antykoncepcyjne za dopuszczalne, a także przywołuje miejską legendę o Pawle VI, z którą wreszcie warto skończyć.
Aborcja niedopuszczalna
Papieskie słowa na temat antykoncepcji i wirusa Zika były odpowiedzią na pytanie dziennikarza o to, czy w przypadku zagrożenia małogłowiem (a jego występowanie może być, choć nie musi, skorelowane z pojawieniem się nowego wirusa) aborcja nie byłaby rozwiązaniem. Franciszek ostro odrzucił taką możliwość.
„Aborcja nie jest mniejszym złem, jest zbrodnią. To eliminacja jednego, by uratować kogoś innego. Tak postępuje mafia! To zbrodnia, zło absolutne. A jeśli chodzi o antykoncepcję, Paweł VI, Wielki, w sytuacji trudnej, w Afryce, pozwolił zakonnicom używać antykoncepcji w przypadkach gwałtu. Ale nie można mylić zła zapobiegania ciąży z aborcją! Aborcja nie jest problemem teologicznym. To problem ludzki, medyczny. Zabija się jedną osobę, by ocalić drugą, w najlepszym razie, albo aby sobie ułatwić życie? Jest to sprzeczne z przysięgą Hipokratesa, którą składają lekarze. Jest to zło samo w sobie, a nie zło religijne, w punkcie wyjścia. Jest to zło ludzkie. I oczywiście jako zło zasługuje na potępienie. Natomiast zapobieganie ciąży nie jest złem absolutnym. W niektórych przypadkach, jak ten już wspomniany z Pawłem VI, było jasne. Ja także apeluję do lekarzy, aby zrobili wszystko, by znaleźć szczepionkę na tę chorobę przenoszoną przez te dwa komary. Nad tym trzeba pracować" – oświadczył Ojciec Święty. I właśnie z tej, mocno nieprecyzyjnej, wypowiedzi wyprowadzono wniosek, że antykoncepcja w pewnych okolicznościach mogłaby zostać dopuszczona.
Z tej wypowiedzi taki wniosek wcale nie wypływa. W sensie ścisłym bowiem Franciszek mówi, że zapobieganie ciąży nie jest złem absolutnym. I co do tego w kontekście teologii katolickiej nie ma sporu. Oczywiście, że są okoliczności, w których małżeństwo może odkładać poczęcie dziecka (czyli, posługując się terminologią świecką, zapobiegać ciąży). Powody, o czym jasno pisał bł. Paweł VI, mogą być różne – stan zdrowia kobiety, problemy finansowe, a nawet psychologiczna niezdolność do przyjęcia kolejnego dziecka. Argumentem za odłożeniem poczęcia może być także niebezpieczeństwo choroby (czy wad genetycznych), jakie mogą dotknąć dziecka.