W tak słoneczne dni, w porze lunchu – jeśli mam na to wolne 20 min – ruszam z biura na poszukiwanie nowych smaków. I tak jak tysiące pracowników nowoczesnych biurowców na warszawskiej Woli mam wielki wybór. A to restauracyjka hiszpańska serwująca dania z Wysp Kanaryjskich, dwie knajpki hinduskie, do tego ukraińska, grecka i sporo nowych w typie amerykańskim. Z biur wylewają się więc finansiści (jest w okolicy sporo siedzib instytucji finansowych), informatycy, ludzie różnych narodowości i kolorów skóry. Obsługa w barach i restauracjach jest równie międzynarodowa. Tak właśnie wygląda jedna z najbardziej chyba kosmopolitycznych enklaw w stolicy.