Nie tylko Polska nie przystąpiła do Rady Pokoju. Unia Europejska także odrzuciła formalne członkostwo, podjęła jednak praktyczną współpracę w sprawie Gazy. Warszawa wybrała bardziej zachowawczy wariant i nie zapewniła sobie dodatkowego kanału wpływu na działania Rady.
Polski rząd kontaktuje się z autokratami, jeśli ma w tym interes
Radosław Sikorski wskazywał na nietypową konstrukcję Rady, „absolutne prerogatywy” Donalda Trumpa i niejasny los zgromadzonych środków. Ryzyko wizerunkowe wiązało się również z członkostwem Białorusi i zaproszeniem Rosji. Sama obecność przedstawicieli tych państw nie przesądza jednak o zasadności polskiej nieobecności. Sikorski spotkał się w Nowym Jorku z szefem białoruskiej dyplomacji, a prezydent Nawrocki może zasiąść obok Władimira Putina na szczycie G20. Polska dyplomacja dopuszcza więc kontakty z autokratami, gdy służą one konkretnemu interesowi politycznemu; podobnego kryterium należało użyć przy ocenie współpracy z Radą.
Za przystąpieniem do Rady opowiadali się prezydent Karol Nawrocki i politycy PiS, uważając to za sposób na wzmocnienie relacji z USA. Rząd odrzucił członkostwo, a zarazem zabiega o przychylność administracji Trumpa w sprawie trwałej obecności wojskowej USA w Polsce. Udział w Radzie nie musiałby zapobiec późniejszemu wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej, mógłby jednak wpłynąć na kalkulację Waszyngtonu, sygnalizując gotowość Polski do wspierania inicjatyw USA – podobnie jak podczas konferencji bliskowschodniej w Warszawie w 2019 r.
Czytaj więcej
Po raz pierwszy można odnieść wrażenie, że nie tylko europejscy zwolennicy separacji ze Stanami Zjednoczonymi, ale także amerykańska prawica woli w...
Wybory w Izraelu będą miały wpływ na projekt odbudowy strefy Gazy
Premier Donald Tusk odrzucał współfinansowanie „przedsięwzięć deweloperskich” w Gazie, wskazując na potrzeby polskich miast. Sikorski pytał: „Dlaczego polski podatnik ma odbudowywać Gazę, której przecież nie my zniszczyliśmy?” Państwa zachodnie gotowe pomóc Gazie również nie odpowiadają za jej zniszczenie. Odmowa udziału w kosztach nie musiała też oznaczać rezygnacji z politycznej obecności. Polska mogła – jak Włochy – wejść do Rady jako obserwator. Zachowałaby wpływ bez pełnych zobowiązań. Wybrała nie ostrożność, lecz nieobecność.
Rada przedstawiła 66 projektów na pierwsze pół roku, wartych 2,45 mld dol., lecz nie zapewniła ich finansowania ani nie określiła terminu rozpoczęcia prac. Niewiadomą pozostaje też wynik wyborów w Izraelu 27 października. Utrzymanie władzy przez Benjamina Netanjahu i jego prawicowych partnerów mogłoby wydłużyć okres, w którym wycofanie wojsk i zwiększenie dostępu do pomocy będą uzależnione od rozbrojenia Hamasu. Zwycięstwo opozycji zwiększyłoby szanse na wycofanie sił, powołanie palestyńskiej administracji technokratycznej i rozpoczęcie odbudowy. Wynik wyborów pokaże więc, czy istnieją polityczne warunki realizacji planu.
Czytaj więcej
Pierwszy kontrakt wydany przez powołaną przez administrację Donalda Trumpa Radę Pokoju dla Strefy Gazy ma dotyczyć budowy niewielkiej bazy wojskowe...
Unia Europejska nie przystąpiła formalnie do Rady, lecz podjęła współpracę przy odbudowie Gazy. Włochy poszły krok dalej: jako obserwator zachowały dostęp do informacji i możliwość oddziaływania bez pełnych zobowiązań. Polska nie wykorzystała podobnej formuły. Nie wiadomo, czy zmieniłaby ona konkretne decyzje Waszyngtonu, ale zapewniłaby Warszawie obecność przy stole i możliwość artykułowania własnych interesów. W dyplomacji ostrożność ogranicza ryzyko; nieobecność ogranicza wpływ.
Autor jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim, byłym ministrem spraw zagranicznych (2018-2020)
Czytaj więcej
Nazwa Fort Trump funkcjonuje w polskiej debacie od lat. Posługiwali się nią zarówno prezydent, jak i minister obrony. Dopiero teraz zakwestionował...