Jak obliczają ekonomiści, realizacja tego przedsięwzięcia kosztowałaby nasz kraj dziesiątki miliardów i utratę ogromnej liczby miejsc pracy. Trudno przewidzieć konsekwencje takiego szoku dla naszej gospodarki.

Nie chciałbym wracać raz jeszcze do ideologii globalnego ocieplenia spowodowanego jakoby przez człowieka. Dane naukowe na jej poparcie zostały podważone już wielokrotnie. Urąga ona zdrowemu rozsądkowi, gdyż człowiek ma wpływ zaledwie na kilka procent CO

2

, co stanowi promile gazów cieplarnianych, które mogą, ewentualnie, oddziaływać na ocieplenie klimatu.

W bezideowym świecie quasi-religijne hasło obrony natury okazało się jednak bardzo atrakcyjne. U jego genezy leżały natomiast interesy wprowadzających nowe technologie potężnych firm światowych. We Francji, w Niemczech czy Holandii węgiel nie jest istotnym czynnikiem uzyskiwania energii, a przy jego używaniu zostały już wdrożone "czyste" technologie.

Nic dziwnego, że kraje te były zainteresowane pakietem klimatycznym otwierającym dla ich przedsiębiorstw nowe, ogromne rynki. Kiedy odrzuciły go wszystkie państwa poza UE, jego atrakcyjność gospodarcza zmalała i realizowany jest dziś w Unii trochę siłą bezwładu, trochę z ideologicznych względów. Zresztą jego koszty zapłaci Europa Środkowo-Wschodnia, a głównie Polska.

Odrzucenie pakietu jest więc decyzją dla nas oczywistą. Niestety, jej przeprowadzenie jest kolejnym sygnałem porażki polityki zagranicznej rządu PO. Wetując tzw. mapę drogową projektu klimatycznego, Polska okazała się osamotniona. Jest to efekt lekceważenia naszych naturalnych, mniejszych, postkomunistycznych sojuszników w UE kosztem wizerunkowej polityki poklepywania się po plecach z jej możnymi.

W efekcie nasi potencjalni sprzymierzeńcy, także zainteresowani odrzuceniem absurdalnego projektu, wolą się dziś przyglądać, jak Polska wyciąga za nich kasztany z ognia. Jak Kuba Bogu...