Lubię słuchać i czytać, jak oceniają fizyków i innych naukowców. Jak ściśle oddzielają specjalistę od przegięć od specjalisty od zgięć.

A potem gładko przechodzą do omawiania innych tematów bieżących:

-  zamachów terrorystycznych (znają się, przecież byli w Szarm el-Szejk, a stamtąd już tylko rzut pasem szahida do Somalii)

- islamu (też dzięki pobytowi w Szarm el-Szejk, w promocyjnej cenie)

- Podkarpacia (byli na szkolnej wycieczce w Muzeum Łukasiewicza w Bóbrce)

- rynków naftowych (też tamta wycieczka plus Szarm el-Szejk)

- Alternatywy dla Niemiec (oglądali "Alternatywy 4")

- Ukrainy (zatrudniają Ukrainkę)

- nielegalnej imigracji (tak, tak, też ta Ukrainka)

- Nergala (mieli Biblię, zostawili w domu rodziców)

- Agnieszki Radwańskiej (mieli tenisówki)

Po prostu podziwiam i lubię. Niezależnie od tego, w co wierzę w sprawach smoleńskich.