- Chcę, aby mój przyszły mąż rozsądnie podchodził do pieniędzy – tłumaczy 27-letnia kobieta, jedna z pięciu bohaterek broszurki reklamującej trzyletnie obligacje o stałym oprocentowaniu, których emisję japońskie ministerstwo finansów rozpoczęło przed tygodniem. - Playboye są do niczego – dodaje.

W Japonii, która boryka się z drugim najwyższym po Zimbabwe długiem publicznym na świecie (około 192 proc. PKB w 2009 r.), kampanie promujące inwestycje w obligacje organizowane są regularnie. Większość papierów emitowanych przez tamtejszy rząd trafia bowiem do krajowych inwestorów, co jest możliwe dzięki wysokiej w Kraju Kwitnącej Wiśni stopie oszczędności.

Pod koniec 2009 r., niespełna 7 proc. japońskich obligacji skarbowych znajdowało się w portfelach inwestorów zagranicznych, podczas gdy w przypadku obligacji amerykańskich odsetek ten wynosił 48 proc., a w przypadku greckich aż 79 proc.

Latem do zakupu rządowych obligacji zachęcał Japończyków Junko Kubo, znany w Kraju Kwitnącej Wiśni prezenter telewizyjny. Wcześniej na ulotkach i plakatach ministerstwa finansów pojawiali się m.in. Koyuki, aktorka występująca u boku Toma Cruisa w „Ostatnim Samuraju”, modelka Norika Fujiwara oraz aktor tradycyjnego japońskiego teatru kabuki Koushiro Matsumoto.

Ostatnio jednak, m.in. w związku z kryzysem fiskalnym w strefie euro, zainteresowanie japońskimi obligacjami zaczęło wyraźnie spadać. Na wtorkowej aukcji 30-latek stosunek popytu do podaży wyniósł zaledwie 2,25. Wskaźnik ten nie był tak niski od kwietnia 2004 r. Z danych Banku Japonii wynika, że swoje zaangażowanie w papiery skarbowe zmniejszają m.in. gospodarstwa domowe. Pod koniec 2009 r. posiadały obligacje o wartości o blisko 5 proc. mniejszej, niż przed rokiem.

Stąd najnowsza kampania adresowana jest do inwestorów indywidualnych, głównie zaś młodych mężczyzn, którzy dotąd nie byli na tym rynku zbyt aktywni. – Obligacje dla inwestorów detalicznych, które zapewniają spokój umysłu, tak uwielbiany przez kobiety, są obecnie dostępne z 3-letnim terminem zapadalności – głoszą reklamy.

- Pachnie desperacją – ocenił kampanię reklamową Christian Carrillo, starszy strateg ds. stóp procentowych w tokijskim oddziale Societe Generale. – Wątpię, aby ta strategia była w stanie przyciągnąć inwestorów detalicznych – dodał.

Rentowność japońskich 3-latek oscyluje obecnie wokół 0,18 proc. Dla porównania, w USA rentowność analogicznych papierów sięga 1,2 proc., a w Polsce około 4,8 proc. Biorąc pod uwagę utrzymującą się w Kraju Kwitnącej Wiśni deflację, realna rentowność tamtejszych papierów wynosi jednak blisko 1,4 proc.