Sejm 2 marca uchwalił ustawę o podatku od wydobycia niektórych kopalin wprowadzającą opodatkowanie wydobycia miedzi i srebra. Dokument wciąż wywołuje żywą dyskusję, w której uczestniczą autorzy projektu, opozycja, jak też szerokie grono niezależnych ekspertów podatkowych.

Głos w tej dyskusji zabrał m.in. wiceminister finansów Maciej Grabowski, publikując w „Rz" (z 1 marca) swój artykuł. Zaprezentowane w nim sądy, przypisujące innym uczestnikom dialogu nt. opodatkowania wydobycia kopalin złą wolę, oraz wnioski rodzą jednak pytania o kompletność analizy przeprowadzonej przez niego i jego doradców, wywołując niniejszą polemikę.

Na początku kilka zastrzeżeń co do naszej dyskusji. Po pierwsze, niniejszy tekst ma na celu sprostowanie zniekształconego w artykule pana ministra stanowiska ekspertów podatkowych. Po drugie, przedmiotowa polemika nie neguje, iż aktualny system danin publicznych dotyczący nieodnawialnych zasobów naturalnych wymaga zmian, a proponowany podatek od kopalin może stanowić alternatywę dla innych rozwiązań, szczególnie że w różnych formach funkcjonuje on w wielu krajach na świecie. Problemem jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób opodatkować działalność w zakresie wydobycia miedzi i srebra, jakiej udziela środowisko ekspertów podatkowych, a o której tutaj mowa.

a System podatkowy to całość. Wyrwanie z niego podatku od kopalin to uproszczenie

Po trzecie, poniższy artykuł nie jest wymierzony w osobę pana ministra ani jego poglądy czy stanowisko wobec nowej daniny, lecz stanowi krytykę wybiórczego prezentowania argumentów i zniekształcania faktów. Po czwarte, polemika ta stanowi bezstronny, apolityczny głos w dyskusji.

(Nie)sprawiedliwy podatek

Pan minister wychodzi w swoim artykule od zasady sprawiedliwości i solidarności, wskazując na dobro wspólne jako imperatyw działań związanych z uchwaleniem nowego podatku od kopalin. Faktycznie, w ramach teorii opodatkowania wyróżnia się kilka kanonów, takich jak równość, pewność, dogodność i taniość opodatkowania, stworzonych jeszcze przez Adama Smitha. Postulat sprawiedliwości opodatkowania również jest obecny, jakkolwiek nie w kontekście czerpania zysków przez ogół właścicieli dobra (np. surowca naturalnego), jakim posługuje się pan minister, lecz przede wszystkim jako wymóg, by wszystkie podmioty będące w takich samych warunkach ekonomicznych były traktowane pod względem podatkowym w taki sam sposób, natomiast to, co jest w sensie podatkowym „nierówne", było „nierówno" opodatkowane (por. prof. dr hab.

A. Gomułowicz, „Postulat sprawiedliwości a system podatkowy", w: „Monitor Podatkowy", nr 4/1995).

Oczywiście podatnik powinien partycypować w kosztach funkcjonowania państwa. Niemniej odwołanie do sprawiedliwości społecznej przez pana ministra wydaje się wybiegiem, który ma przysporzyć lansowanym przezeń tezom zwolenników. Sprowadzenie dyskusji o tej daninie do kwestii oceny przydatności ogólnonarodowej w świetle deficytu budżetowego musi bowiem zyskać aprobatę. Powoduje jednak, iż debata ta zyskuje wymiar jeśli nie polityczny, to co najmniej emocjonalny. PwC opowiada się jednak za rzeczowym podejściem do tematu.

(Nie)małe obciążenia

W swoim artykule pan minister wspomina o konieczności rozważenia, czy nakładane ciężary są nadmierne, a może zasadne. Niemniej poświęca tej kwestii tyle miejsca, ile zajmuje opisanie nominalnych stawek opodatkowania podatkiem od kopalin i szczątkowa prezentacja całości obciążeń publicznoprawnych nakładanych na podmioty wydobywające miedź i srebro.

Trudno zgodzić się z tezą pana ministra, iż obecnie całkowite obciążenie zysków takich podmiotów wynosi 20 proc. Podana wielkość ledwie wykracza poza poziom opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych (pdop), którego stawka wynosi 19 proc. Poza updop uwzględnia opłaty eksploatacyjne, lecz pomija wszelkie inne elementy kalkulacyjne efektywnej stopy opodatkowania (która prezentuje wszystkie możliwe obciążenia prowadzonej działalności), w tym tak istotnego jak koszty pracy czy dywidendy. Jednocześnie pan minister atakuje stanowisko zewnętrznych specjalistów, m.in. PwC, którzy szacują aktualne efektywne obciążenie KGHM na poziomie niemal 50 proc. Nie zauważa jednak wskazanej powyżej nieekwiwalentności porównywanych kategorii.

Zewnętrzni specjaliści, m.in. PwC, szacują aktualne efektywne obciążenie KGHM na poziomie niemal 50 procent

Prezentując koncepcję podatku od kopalin, pan minister koncentruje się na jego nominalnej stawce. Wskazuje, iż w przypadku niskich cen miedzi na światowych rynkach (poniżej 15 tys. zł za tonę) wynosi ona 0,5 proc. i wówczas należy do najniższych na świecie. Trudno nie zgodzić się z taką tezą.

Jakkolwiek podany przykład dotyczy najniższego możliwego poziomu opodatkowania. Pan minister nie wspomina, iż projekt ustawy zakłada progresywną stawkę opodatkowania wzrastającą szybciej niż światowe ceny miedzi i srebra (wzór stawki zakłada potęgowanie). Tym samym wzrost cen miedzi na rynkach światowych powoduje jeszcze wyższy poziom opodatkowania podatkiem od kopalin, który w rezultacie przestaje być jednym z najniższych na świecie. Sam pan minister zauważa, że w latach 2003 – 2011 światowe ceny miedzi wzrosły ponadpięciokrotnie, a srebra – ponadsiedmiokrotnie.

Na marginesie warto wspomnieć, iż stawka opodatkowania uzależniona jest od zmiennych giełdowych kursów ceny metali. Powyższe nie pozwala na przewidzenie wysokości opodatkowania, a tym samym godzi w zasadę pewności opodatkowania.

Najważniejsze jednak wydaje się zupełne pominięcie faktu, iż system podatkowy stanowi całość i wyrwane z tego kontekstu rozpatrywanie podatku od kopalin stanowi daleko posunięte uproszczenie. Właśnie ten fakt wydaje się budzić największy opór ekspertów podatkowych, również PwC.

Debata nad kształtem planowanego podatku może oczywiście toczyć się wokół stawki podatkowej, ale informacja taka, bez podania danych m.in. o podstawie opodatkowania czy potencjalnych ulgach i odliczeniach, nie niesie ze sobą głębszej treści. Dla porównania – to tak, jakby osoba fizyczna osiągała dochody z najmu nieruchomości i wybierała sposób ich opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych (pdof) według zasad ogólnych albo tzw. ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, posiadając wyłącznie informację o wysokości stawki. W przypadku zasad ogólnych wynosi ona 18 proc. i 32 proc. (dla określonych progów dochodu podatkowego), w przypadku zaś ryczałtu jest to 8,5 proc. W takich warunkach osoba ta zapewne wybrałaby ryczałt. Ale już informacja o tym, że w przypadku ryczałtu nie uwzględnia się kosztów (np. odsetek od kredytu na zakup nieruchomości) mogłaby skutkować inną decyzją tej osoby.

Dlatego też PwC, a także inni eksperci podatkowi próbują wywołać szerszą dyskusję, w tym na łamach „Rz", osadzoną w kontekście całego systemu obciążeń podatkowych i parapodatkowych wydobywców miedzi i srebra. Przykładowo, sposób kalkulacji podatku od kopalin powinien uwzględniać koszty wytworzenia oraz przerobu miedzi i srebra, a nowa danina powinna być traktowana jako koszt przy obliczaniu pdop. Pozwoliłoby to m.in. na uwzględnienie zróżnicowanej efektywności wydobycia z konkretnych złóż i nie zniechęcałoby do inwestycji wymagających wielomilionowych nakładów i negatywnie wpływających na kondycję finansową wydobywcy. Powyższe tezy znajdują potwierdzenie m.in. w rozwiązaniach stosowanych na świecie, z których te uznane za najbardziej efektywne odchodzą od opodatkowania masy wydobytego surowca na rzecz opodatkowania zysków ze sprzedaży i uwzględniają koszty poszukiwania i przygotowania złóż do wydobycia.

Jednakże pan minister nie skomentował powyższych argumentów, jak również wielu innych merytorycznych postulatów dotyczących konstrukcji planowanego podatku wysuwanych również przez PwC.

(Nie)merytoryczna dyskusja

Jednocześnie pan minister próbuje dyskredytować rzeczową debatę, m.in. przypisując jej uczestnikom nieprawdziwe wypowiedzi oraz opieranie się na nieaktualnych danych. Przykładowo, wskazał, iż podana przez PwC wysokość aktualnej efektywnej stopy opodatkowania pochodzi z publikacji Banku Światowego z 2006 r., która z kolei opiera się na raporcie z roku 2000 bazującym na danych z lat 90.

PwC i zapewne inne osoby, które przeanalizowały założenia projektowanego podatku od kopalin, zaznajomiły się z powoływanym przez pana ministra raportem i wieloma innymi publikacjami. Jednocześnie PwC prowadzi własne badania.

Zbieżność prezentowanych wielkości nie może stanowić przesłanki do formułowania zarzutu cytowania przez PwC wspomnianego raportu. Takie przedstawienie sprawy jest krzywdzące i to nie tylko dla PwC, ale dla szerszego grona ekspertów podatkowych. Sam pan minister zauważył wszakże, że „podobne dane przytaczane były (...) w opiniach profesorów PAN", którym trudno przecież odmówić kompetencji czy bezstronności. Warto wreszcie zauważyć, że podobnie wypowiadali się eksperci z różnych firm doradczych. Przykładowo, również na łamach „Rz" (z 25 stycznia), przedstawiciel jednej z firm wskazywał, że „obecnie tzw. efektywna stawka opodatkowania (ESO) dla KGHM wynosi prawie 50 proc. i to bez podatku od kopalin".

W świetle powyższego przypisywanie ekspertom podatkowym złej woli w dyskusji o podatku od kopalin jest w naszej ocenie niezasłużoną krytyką wymagającą powyższej riposty. Nie uchylając się od udziału w merytorycznej debacie nt. kształtu planowanego podatku, czytelnikom pozostawiamy ocenę argumentów użytych przez pana ministra oraz ekspertów podatkowych z drugiej strony.

Katarzyna Czarnecka-Żochowska jest partnerem w PwC, doradcą podatkowym, radcą prawnym; Joanna Woźniak jest starszym konsultantem w PwC, doradcą podatkowym