Polska jako ostatnie państwo członkowskie, i to ze sporym opóźnieniem, ma przedstawić Komisji Europejskiej ostateczną wersję Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK). Choć dokument ten poprawnie diagnozuje nieuchronność redukcji zapotrzebowania na węgiel, to w swojej obecnej formie przypomina raczej rejestr pobożnych życzeń niż realną mapę drogową sprawiedliwej transformacji. Zamiast kompleksowego zarządzania zmianą, otrzymujemy strategię „dwóch prędkości”, która jedne regiony faworyzuje, a inne pozostawia w głębokiej niepewności.
Ponadto, w dokumencie niepokoi zbyt miękkie, uznaniowe podejście do kwestii środowiskowych i wydawanych nań pieniędzy. Brak poważnego traktowania szkód wyrządzonych środowisku przez przemysł wydobywczy, ich wpływu na dobrostan i bezpieczeństwo mieszkańców oraz niedocenienie potencjału terenów nadających się do rekultywacji nie pomoże we wzmacnianiu lokalnej gospodarki i jakości życia.
Ani słowa o konkretach
Autorzy wymieniają już nie „kilka”, jak wcześniej, ale „kilkanaście” regionów zależnych od węgla. Jest to słuszne podejście, bo poza pięcioma regionami objętymi unijnym wsparciem z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST), ryzyka wynikające ze skutków transformacji energetycznej ogniskują się także m.in. w Lubelskim Zagłębiu Węglowym, regionie Turowa czy w Połańcu i Kozienicach. Elektrownie zlokalizowane w dwóch ostatnich miastach będą zmniejszały zatrudnienie w związku z wygaszaniem bloków węglowych, co dla tamtejszych społeczności rodzi szereg wyzwań, których bieżące polityki zdają się nie adresować.
Autorzy raz po raz wymieniają FST jako filar działań łagodzących społeczne, gospodarcze i środowiskowe skutki transformacji, z Terytorialnymi Planami Sprawiedliwej Transformacji jako absolutnym wyznacznikiem tego, gdzie i jak mają być finansowane „sprawiedliwo-transformacyjne” przedsięwzięcia. W ten sposób poprzestają na opisywaniu stanu zastanego i pozbywają się ambicji kształtowania rzeczywistości w najbliższych latach. FST to gigantyczny zastrzyk gotówki dla Śląska, Wielkopolski Wschodniej, Bełchatowa, Wałbrzycha i Małopolski Zachodniej, ale jego wdrażanie skończy się w 2027 r.
Transformacja natomiast będzie trwała dalej: przed nami dekada błyskawicznych zmian. W tym sensie KPEiK jest dokumentem wybrakowanym: nie tylko nie oferuje nic mieszkańcom Turowa i Lubelszczyzny, ale i wprowadza w stan zawieszenia także regiony obecnie korzystające z unijnego wsparcia. W źródłach finansowania wymieniane są co prawda unijne fundusze regionalne, ale te są przeznaczone dla całego województwa, podczas gdy transformacja wywołuje największe skutki społeczno-gospodarcze na terenie kilku powiatów. Brak dedykowanych pieniędzy może skazać te powiaty na trudną konkurencję o unijne pieniądze.