Aneta Gawrońska: Idą wakacje kredytowe. Dla zadłużonych to ulga, ale co z całą resztą?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że głównym pomysłem rządu na politykę mieszkaniową na razie są programy socjalne. Ale mieszkań od wakacji kredytowych nie przybędzie.

Publikacja: 05.03.2024 17:48

Rządząca koalicja zapowiedziała, że tym, którzy mają problem ze spłatą kredytu mieszkaniowego, rzuci

Rządząca koalicja zapowiedziała, że tym, którzy mają problem ze spłatą kredytu mieszkaniowego, rzuci koło ratunkowe

Foto: Adobe Stock

Przed wyborami ulżyć kredytobiorcom chciało wielu polityków. Także rządząca koalicja zapowiedziała, że tym, którzy mają problem ze spłatą kredytu mieszkaniowego, rzuci koło ratunkowe. We wtorek, 5 marca, w drugim podejściu do tego przedsięwzięcia rząd przyjął projekt wakacji kredytowych. Z ulgi będzie można skorzystać, jeśli rata kredytu przekroczy 30 proc. dochodu gospodarstwa domowego (wcześniej była mowa o 35 proc.). Pomoc ma być więc limitowana. Projekt ustawy trafi teraz do Sejmu.

Czytaj więcej

Wakacje kredytowe zostaną przedłużone. Ale nie dla wszystkich. Jest decyzja rządu

Za wakacje kredytowe ktoś będzie musiał zapłacić. Kto?

Banki i rynkowi eksperci do instrumentu wakacji kredytowych podchodzą sceptycznie. W ich ocenie wystarczyłby Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, który ma pomagać tym, którzy wpadli w finansowe tarapaty i nie są w stanie podźwignąć wysokich rat. Tymczasem z poprzedniej oferty wakacji od kredytu korzystali także ci, którzy takiej pomocy wcale nie potrzebowali. Notabene także część beneficjentów tego de facto socjalnego programu ma do niego stosunek krytyczny. Prezes jednej z dużych firm, dobrze sytuowany, mówił mi ostatnio, że „wziął te wakacje, bo dawali”. A on nie jest frajerem. Uważa jednak, że takich instrumentów być nie powinno.

Prezesowi, który przyjął od banku prezent, trudno się dziwić. Ludzie zachowują się racjonalnie – jak dają, to biorą. Wystarczyłoby nie dawać prezentów. Bo za przerwę w spłacaniu kredytów ktoś musi zapłacić. Cenę poniosą banki, ale także ich klienci. Ci, którzy nie mają kredytów, oraz ci zadłużeni, którzy z ulgi nie korzystają. W gruncie rzeczy wakacje kredytowe jednym klientom banków fundują inni. Takie socjalne programy osłabiają też banki, które stają się mniej zyskowne. A przecież atrakcyjny rynek bankowy w długiej perspektywie przyciąga nowych graczy, co zwiększa konkurencję, która sprzyja niższym kosztom usług bankowych.

Rząd może wydać pieniądze inaczej niż na wakacje kredytowe. Priorytetem powinno być zwiększenie podaży mieszkań

Dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że jak na razie głównym pomysłem rządu na szeroko pojęte mieszkalnictwo są programy socjalne. Poza wakacjami od rat mieszkaniowych rząd pracuje przecież także nad projektem supertanich kredytów „Na start”.

A może rozsądniej byłoby część pieniędzy konsumowanych przez kredytowe wakacje skierować do Funduszu Wsparcia Kredytobiorców? Może zamiast dawać prezenty klientom, lepiej zachęcić kredytodawców do partycypowania w inwestycjach mieszkaniowych? Mieszkań dramatycznie brakuje, więc logicznie patrząc, najpilniejsze zadanie dla tego rządu to zwiększenie ich podaży. Za chwilę minie 100 dni rządów koalicji 15 października. Nadchodzi czas pierwszych rozliczeń.

Czytaj więcej

Rząd ma nowy pomysł na kredyt hipoteczny zero procent. Wiemy jaki


Nieruchomości
Rząd ma nowy pomysł na kredyt hipoteczny zero procent. Wiemy jaki
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Rynek nieruchomości
Istotne zmiany w „Kredycie na start”
Nieruchomości
Kredyty „Na start” na dłużej. „Stabilizowanie rynku”
Nieruchomości
Na kupca trzeba czekać dłużej
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Dane gospodarcze
Topnieją szanse na szybki spadek stóp procentowych i rat kredytów