Podczas drugiego dnia trzydniowego zgromadzenia akcjonariuszy Berkshire Hathaway tradycyjnie na pytania inwestorów odpowiadał Warren Buffett. Ten drugi dzień zawsze przypada w sobotę i jest najważniejszym punktem zgromadzenia. W tym roku tematem głównym była inflacja.

Że inflacja będzie, pisałem w 2009 r. Wtedy, gdy Buffett, który tuż przed bankructwem Lehman Brothers kupił za 5 mld dol. akcje Goldman Sachs, przekonywał prezydenta Obamę, któremu doradzał podczas kampanii wyborczej, do niesienia pomocy „rynkom finansowym”. „Rynki” zostały uratowane, Buffett znowu okazał się wizjonerem i sporo zarobił (nabył akcje uprzywilejowane). Za to inflacja z Wall Street, gdzie nazywana jest hossą, rozlewa się teraz na wszystkie Main Streets. I to nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

Nie można bez konsekwencji nieustannie pompować w gospodarkę pustego pieniądza. Gdyby nie pandemia, może niektórzy nadal martwiliby się deflacją. Ponoć pandemii nikt nie mógł przewidzieć. To samo mówiono o kryzysie z 2008 r. – że nie można go było przewidzieć. Ale niektórzy przewidywali. Na przykład ja. Był pewny – strzelać trzeba było tylko, kiedy nastąpi. Pandemię też niektórzy przewidywali. I też nie wiedzieli tylko, kiedy się zdarzy. Bo wirusy mają to do siebie, że mutują w sposób nieprzewidywalny. Ale są jak „puste” pieniądze. Infekują organizm. Najtrudniej było przewidzieć wojnę Rosji z Ukrainą. Ale to nie ona przyniosła inflację. Może ją tylko przyspieszyła.

Jak sobie radzić z inflacją? „Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest bycie w czymś wyjątkowo dobrym. Najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie. Nikt nie może ci odebrać talentu, który masz” – orzekła Wyrocznia z Omaha.

„Inwestuj w siebie!” to tytuł rozdziału z książki „Emerytalna katastrofa” z 2012 r. „Szczególnie dobrze na różnych inwestycjach wychodzą ci, którzy łączą inwestowanie z pasją. Bo inwestują przy okazji w siebie – co jest najlepszym sposobem inwestowania. Wszystko, co robimy, możemy robić lepiej. I nie musimy przez całe życie robić tego samego. Eastman Kodak był jednym z największych koncernów świata. Ale świat się zmienił – nie robimy już zdjęć za pomocą klisz fotograficznych. Ci, którzy je sprzedawali, wywoływali i robili z nich odbitki, musieli się przebranżowić. Wielu zrobiło to z sukcesem”. Najlepiej ci, którzy postanowili „być w czymś wyjątkowo dobrzy”. Przez skromność nie wspomnę, kto jest autorem książki. Dobrze, że Buffett dostrzegł tę oczywistość. Zaroiło się od cytatów. Może komuś zapadną w pamięć.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem Rady WEI