Założyciel firmy Microsoft już 17. raz znalazł się na pierwszym miejscu rankingu 400 największych amerykańskich bogaczy ogłaszanego co roku przez magazyn „Forbes”.

Z majątkiem szacowanym na 54 mld dol. (162 mld zł) wyprzedza jednego z najbardziej znanych światowych inwestorów Warrena Buffetta (45 mld dol.), prezesa Oracle Corporation Larry’go Ellisona (27 mld dol.) oraz Christy Walton – wdowę po współwłaścicielu największej na świecie sieci supermarketów Wal-Mart (24 mld dol.). Na piątym miejscu prestiżowej listy znaleźli się ex aequo bracia Charles i David Koch – majątek każdego z nich jest wyceniany na 21,5 mld dol.

Miliarderem, któremu w 2009 r. udało się najbardziej pomnożyć swoją fortunę, jest Mark Zuckerberg. 26-letni założyciel serwisu społecznościowego Facebook w ciągu roku potroił swój majątek – teraz szacowany jest już na 6,9 mld dol. – co dało mu awans ze 135. pozycji wśród najbogatszych na 35. miejsce. Wbrew pozorom Zuckerberg nie jest jednak wcale najmłodszym miliarderem na liście. Jest bowiem o osiem dni starszy od współtwórcy Facebooka Dustina Moskovitza (1,4 mld dol.).

Ubiegły rok za dobry może uznać większość amerykańskich krezusów. Mimo kiepskiego stanu gospodarki, z powiększenia majątku cieszyło się aż 217 osób z listy najbogatszych. Bill Gates zyskał 4 mld dol., a Warren Buffett 5 mld dol.

Straty odnotowało 84 miliarderów. Łączna wartość majątków 400 najzamożniejszych Amerykanów wzrosła o 8 proc., do 1,37 bln dol. Bogaczom wciąż daleko jednak do rekordu z 2008 r., gdy ich fortuny były szacowane w sumie na 1,57 bln dol.

W gronie 400 najbogatszych Amerykanów zadebiutowało 16 osób. By trafić na listę, znów trzeba było mieć co najmniej ponad miliard dolarów – w zeszłym roku wystarczało 950 mln dol.

[srodtytul]—Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/srodtytul]