"Rz": Czy założyłby się pan o znaczna kwotę pieniędzy, że w tym roku któraś z zagranicznych grup finansowych wystawi na sprzedaż bank w Polsce?

Zbigniew Jagiełło

: Oczywiście, istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo takiej transakcji.

Czy jeśli pojawi się okazja do powiększenia rynkowej pozycji poprzez akwizycje, to PKO BP nadal jest na to gotowy czy też po próbie kupna BZ WBK apetyt na przejęcia osłabł? Spekuluje się, że trzy banki mogą być wystawione na sprzedaż w najbliższym czasie, wymienia się Millennium, Kredyt Bank i Bank BPH

.

Akwizycje są koniecznością wtedy gdy możliwości wzrostu rynku są ograniczone.  W Polsce cały czas mamy duży potencjał do wzrostu organicznego. Nie możemy jednak a priori wykluczać rozwoju przez akwizycje, zwłaszcza  w dłuższej perspektywie. Jeśli pojawi się atrakcyjny cel do przejęcia, będziemy taką potencjalną transakcję analizować. Poza tym dla każdej organizacji numer jeden na rynku istotne jest to co robi numer dwa.

Numer dwa deklaruje, że ma wolne środki i jeśli pojawi się okazja to będzie ją brał pod uwagę...

To dowód na to, że prezes Lovaglio, podobnie jak ja, podchodzi do tego w sposób racjonalny.

Jakie są pana priorytety na ten rok?

Jeśli chodzi o zatrudnianie celebrytów, korzystamy z drogi, która już wcześniej została przetarta. Widzimy, że jest to skuteczne

Pierwszy i najważniejszy to wsparcie akcjonariuszy w procesie przygotowania planowanej oferty publicznej akcji, drugi to zmiany w strukturze oferty bankowości detalicznej, a trzeci to praca nad zmianą kultury korporacyjnej i systemu wynagradzania pracowników.

To znaczy, że wynagrodzenia w PKO BP bardzo odbiegają od rynku?

Główny problem polega na tym, że wynagrodzenia w PKO Banku Polskim są zróżnicowane w sposób nietransparentny. W niektórych obszarach są zbyt niskie, a w innych za wysokie. W 2012 roku chcemy być bankiem, który oferuje płaci adekwatne do tego, co oferuje rynek pamiętając, że jako lider sektora zapewniamy stabilność i przewidywalność rozwoju. Chcemy utrzymać najcenniejszych pracowników i pozyskać talenty z rynku. Zależy nam, abyśmy byli postrzegani jako najlepszy pracodawca na rynku finansowym.

Czy wprowadzanie nowych zasad wynagrodzeń napotyka opór ze strony pracowników?

Podpisaliśmy w tej sprawie porozumienia z dwoma największymi związkami zawodowymi, będącymi stronami zakładowego układu zbiorowego pracy, które zrzeszają około 6 tys. osób. Oczywiście w takiej sytuacji zawsze pojawiają się głosy niezadowolenia, ale nie są one reprezentatywne dla całego banku.

Zapewne wprowadzając zmiany w banku nacisnął pan na jakieś grupy interesu?

Nie zajmuje się identyfikacja grup interesów. Staram się pilnować, aby wszystkie umowy były zawierane na warunkach rynkowych i były korzystne dla banku.

Wystarczy panu determinacji do tego, żeby dalej zmieniać bank i jego DNA?

Kierowanie taką instytucją można porównać do maratonu. Na poszczególnych etapach mogą co prawda pojawić się elementy zmęczenia, ale aby wygrać długodystansowy bieg trzeba cierpliwości, wytrwałości i konsekwencji. Pamiętajmy też, że zarządzanie to praca zespołowa. Ja mogę realizować strategię zmian w banku dzięki wsparciu ze strony zarządu oraz rady nadzorczej.

Jednak niedługo będzie wybierana rada nadzorcza w nowym składzie i być może będzie pan pracował z nowymi osobami. Tajemnicą poliszynela jest fakt że w trakcie wyboru zarządu nowej kadencji wszedł pan w konflikt z ministrem skarbu. W jakim stopniu popsuły się relacje między panem a ministrem skarbu?

Dementuje pogłoski o tym, że wszedłem w jakikolwiek konflikt z ministrem skarbu. Współpracę pomiędzy wszystkimi organami spółki: zarządem, radą nadzorczą oraz akcjonariuszami oceniam jako dobrą. Jej wynikiem jest ciągły rozwój banku. Liczę na to, że zarząd, którego skład zmienił się w niewielkim stopniu będzie przynajmniej równie dobrze współpracował z radą nadzorczą nowej kadencji.

Zbliża się oferta wtórna PKO BP. Czy odmienne zdanie pomiędzy prezesem a ministrem skarbu dotyczące kandydatów na stanowisko wiceprezesa odpowiedzialnego za pion detaliczny oraz ryzyko wpływają na pracę nad przygotowaniami do tego procesu?

Zmiany w zarządzie banku nie mają wpływu na sprawne funkcjonowanie banku. Dotyczy to wszystkich obszarów. Jeśli chodzi o planowane SPO to naszym zadaniem jest wspieranie akcjonariuszy w tym procesie.

W przypadku oferty prywatyzacyjnej w 2004 roku, bank zaproponował specjalne lokaty prywatyzacyjne, które istotnie zwiększyły zainteresowanie akcjami wśród inwestorów indywidualnych. Czy w przypadku tegorocznej oferty planowane są podobne działania i specjalne warunki dla klientów banku?

Upublicznienie banku miało miejsce siedem lat temu i od tego czasu rynek kapitałowy się zmienił. Działania zachęcające potencjalnych inwestorów muszą być zbieżne z decyzjami akcjonariusza, który będzie sprzedawał walory PKO. Będziemy analizować różne rozwiązania w tym zakresie.

Czyli planowane są takie działania?

Dopóki nie zapadną decyzje dotyczące konkretnych rozwiązań, trudno jest o nich mówić.

A może to dobra okazja do pozyskania nowych klientów?

Nowych klientów staramy się pozyskiwać na bieżąco. Do nich kierujemy m.in. ofertę nowych kont osobistych. Robimy to etapami. Najpierw staraliśmy się przekonać do nas osoby młode i starsze. Teraz koncentrujemy się na potrzebach wysoko transakcyjnych oraz zamożnych klientów. Łącznie w 2 etapach do oferty banku wprowadzono 8 nowych rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych dostosowanych do różnorodnych potrzeb klientów.

Chce pan powiedzieć, że wbrew spekulacjom rynkowym, bank nie przepłacił za zatrudnienie Szymona Majewskiego jako twarzy nowej kampanii produktowej?

Wyniki badań dotyczące efektów sprzedażowych oraz wizerunkowych dowodzą, że była to słuszna decyzja. Aktualna dyskusja związana z zaangażowaniem Szymona Majewskiego spowodowała, że o naszym banku mówi się jak o organizacji, która robi coś nowego. Poza tym jeśli chodzi o zatrudnianie celebrytów korzystamy z drogi, która już wcześniej została przetarta przez inne banki. Widzimy, że jest to skuteczne. W dwa miesiące otworzyliśmy ponad 130 tys. nowych kont, z czego więcej niż 60 proc. należy do klientów, którzy dotychczas nie korzystali z naszych usług.

Ale jaki efekt byłby zadowalający?

Kluczem do sukcesu nie są jednorazowe akcje, ale konsekwentnie realizowana strategia. Dlatego pracujemy nad atrakcyjną ofertą produktową oraz najwyższą jakością obsługi. Chcemy, żeby to rynek się dostosowywał do nas, a nie my do rynku. Zmiany wprowadzamy ewolucyjnie.

Ilu klientów chcecie pozyskać w grupie zamożnych osób?

Siłą banku jest baza klientów, których mamy – ok. 8 mln. Pozyskanie 150-200 tys. nowych osób znacząco nie wpłynie na  skalę naszej działalności. Nie jest to więc cel sam w sobie. Ważniejsza jest dla nas zmiana postrzegania banku i zerwanie z wizerunkiem organizacji, która się nie zmienia i nie dostosowuje do potrzeb klientów.

Kwartalny wynik finansowy PKO BP był gorszy od prognoz analityków, które trzeba przyznać były bardzo ambitne. Czy nie uważa pan, że w tym przypadku zawiodła komunikacja z rynkiem, bo można było wcześniej stonować te hura optymistyczne oczekiwania?

Oczywiście zawsze można poprawiać komunikację z rynkiem i tam gdzie popełniliśmy błędy, musimy wyciągnąć wnioski. Po publikacji wyników mieliśmy spotkanie z analitykami i w większości nie zmienili oni swoich rekomendacji, jedynie uaktualnili cenę docelową.

Może jednak do "pompowania" tych prognoz przyczyniły się także pana wypowiedzi, że w optymistycznym wariancie PKO BP może w tym roku zarobić 4 mld zł?

Jeszcze raz chciałbym wyjaśnić, że na pytanie czy taki wariant jest możliwy, odpowiedziałem pozytywnie zastrzegając, że wzrost gospodarczy musiałby przekroczyć 5 proc., popyt na kredyty inwestycyjne znacząco wzrosnąć a odpisy znacznie spaść. Nie jest to wariant bazowy dla naszego Banku.

A czy PKO BP, lider polskiego rynku bankowego rozważa sponsorowanie stadionu narodowego?

Jeśli chodzi o nasze działania marketingowe, to rozważamy różne opcje. Podejmując decyzje zawsze wnikliwie analizujemy koszty i korzyści jakie określony projekt może przynieść bankowi. Nie wszystko to co może mieć pozytywny wpływ na nasz wizerunek jest trafne z biznesowego punktu widzenia.

Rozmawiali Monika Krześniak i Jakub Kurasz

CV

Zbigniew Jagiełło

, zanim został prezesem PKO BP, był szefem Pioneer Pekao TFI z grupy Pekao. Z branżą funduszy inwestycyjnych związany od stycznia 1995 r. Jest absolwentem Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej oraz Executive MBA.