Ostatnio dostałam taką propozycję od „Asmy al-Asad", żony syryjskiego dyktatora. Pani al-Asad pisze do mnie,że koniecznie musi wywieźć pieniądze z Syrii, z powodu sankcji nie może tego zrobić osobiście, więc prosi o pomoc. Brzmi całkiem sensownie, bo szansa że wywiezie z tego kraju cokolwiek wartościowego jest mało realna.
Wcześniej takie maile dostawałam od „rodziny" obalonego prezydenta Tunezji, od synów prezydenta Egiptu Hosni Mubaraka, oraz kilku ofiar przemocy w Afryce. W każdym wypadku do oferty, która zapewniała zarobek na czysto w wysokości kilku milionów dolarów (przynajmniej) dołączona była informacja, że jak najszybciej mam podać numer mojego konta w banku z pinem i numerami kart bankomatowych i kredytowych, bo środki miały być przelewane na różne rachunki, aby „działać zgodnie z prawem Unii Europejskiej".
Zdarzało się też, że producenci luksusowych samochodów informowali mnie,że wygrałam auto i pieniądze na jego odebranie z informacją jak wyżej. W ten sposób proponowano mi BMW i Lexusy.
W tej chwili już takich maili najczęściej nie otwieram, bo polowanie na naiwność zaczyna być nudne, wyrzucam je więc do kosza, chociaż kiedyś zastanawiałam się, czy nie spróbować dotrzeć do oszustów.
W ostatnim tygodniu jednak dostałam kolejną ofertę, tym razem oszuści byli mniej „hojni" i proponowali mi tylko 800 funtów brytyjskich, którymi postanowili się ze mną „podzielić" Adrian i Gillian Bayford, którzy niedawno wygrali w EuroMillions 148 mln funtów. Wiedziałam o tym, bo codziennie czytam brytyjską prasę. Państwo Bayfordowie postanowili zasilić mój budżet, ponieważ „chcą podwyższyć standard życia kilku nieznanym osobom na świecie oraz 10 członkom swojej rodziny" brzmiała informacja . Oczywiście znów potrzebny był numer rachunku, pin do konta itd. Plus numer telefonu komórkowego.
Ofertę na kilometr czuć było oszustwem, wyrzuciłam ją więc do kosza. I w ostatnią niedzielę przeczytałam w „Daily Mail",że jednak ludzie się nabrali. I po tym, jak w ciągu kilku dni wyczyszczono im konta, teraz piszą listy do Bayfordów domagając się wyjaśnień, grożą zgłoszeniem na policję. Nie brak w tej poczcie ofiar z Niemiec i Francji, które uwierzyły, że rzeczywiście dostaną za nic 800 funtów. Przy tym Bayfordowie przyznali,że rzeczywiście tak wielka kwota, mimo że są ludźmi młodymi, znacznie przekracza ich potrzeby i zapewne będą chcieli się nią podzielić. Ale w wywiadzie dla „Daily Maila" ostrzegają przed oszustami, bo tak naprawdę jeszcze nie wiedzą kogo tak naprawdę chcieliby wesprzeć.
A osobom, które nabrały się tym razem ( mam nadzieję, że nie było wśród nich Polaków" warto przypomnieć brytyjskie przysłowie : jeśli coś wygląda na zbyt dobre, by mogło być prawdziwe, najprawdopodobniej prawdziwe nie jest. Tak jak obietnice Amber Gold.