Wielu przecierało oczy ze zdumienia widząc jak frank szybuje ponad 5 zł - aktualny poziom ponad 4 zł też robi wrażenie. To kolejna już w ostatnich latach bolesna lekcja ekonomii z udziałem Polaków - konsumentów/inwestorów.

Wiele osób ma jeszcze w pamięci "trafione" inwestycje w produkty Amber Gold czy Finroyal, wiele zostało więźniami polisolokat/Ubezpieczeniowych Funduszy Kapitałowych. Banki, a ostatecznie ich klienci, składają się na to by klienci części SKOK-ów via Bankowy Fundusz Gwarancyjny odzyskiwali swoje lokaty. Po drodze nie można też zapominać o słynnych opcjach walutowych, na których przejechali się przedsiębiorcy.

Oczywiście każdy przypadek zadłużonych we frankach jest inny, kredyty były brane przecież przy różnych poziomach kursu, przez długi czas raty takich kredytów były niższe od tych w złotych. Ten kto nie musi nie powinien przewalutowywać kredytu na złote. A poza tym z odsieczą przychodził dotąd Szwajcarski Bank Narodowy, ten sam który teraz jednym ruchem obniżył stopy procentowe i uwolnił kurs franka.

Walutowa katastrofa po decyzji Szwajcarów

Oczywiście największy problem mają Ci, którzy chcieliby sprzedać mieszkanie obciążone frankową hipoteką.

Przed nami zapewne też kolejny etap dyskusji o złych bankierach i doradcach wciskających różne produkty, o etyce w finansach i wykorzystywaniu ekonomicznej niewiedzy Polaków. A także o tym co robiły lub nie odpowiednie urzędy, ministerstwa.

Długo nie musieliśmy też czekać na reakcję polityków, a zwłaszcza opozycji wzywającej rząd do reakcji. Pytanie czy któryś z nich pamięta apel PiS z lipca 2006 roku do Komisji Nadzoru Bankowego by ta opamiętała się i nie zabierała Polakom szansy zadłużania się w walutach.

Jak duże pole do edukacji ekonomicznej wciąż istnieje pokazują także ostatnie sondaże dotyczące sporu górnicy-rząd. Efekt? Ponad 60 proc. badanych popierających górników. Ciekawe jak respondenci odpowiedzieliby gdyby ktoś ich zapytał tak: czy zgadzasz się na przekazanie kolejnej transzy pieniędzy przez każdego podatnika górniczym spółkom a nie na bardziej rozwojowe cele.

Boję się, że kolejnym przykładem takiego bolesnego doświadczenia będzie moment prawdy, gdy za kilkanaście/kilkadziesiąt lat lat okaże się jak niskie są emerytury i że ich relacja do ostatniej płacy jest zdecydowanie niższa niż obecnie. Ale wtedy znów ucieszą się politycy, bo zyskają kolejny temat do wojenki przy Wiejskiej.