To pierwszy wniosek do Sądu Najwyższego skierowany przeciwko Naczelnej Radzie Lekarskiej (NRL). Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, zaskarżona uchwała nr 1/12/VIII z 29 stycznia 2021 r. ma charakter techniczny i jej zaskarżenie czy uchylenie nie zmieni postępowania okręgowych izb lekarskich.
Chodzi o weryfikowanie kwalifikacji medyków z dyplomami z krajów spoza UE, ubiegających się o prawo wykonywania zawodu (PWZ) w Polsce. Nowelizacje ustaw w celu zapewnienia kadr medycznych pozwalają cudzoziemcom z dyplomami spoza UE skorzystać z ułatwionej ścieżki nostryfikacyjnej. Zamiast pozytywnego wyniku testu z języka polskiego wystarczy pisemne oświadczenie lekarza, że zna język w stopniu wystarczającym, by móc porozumieć się z personelem i pacjentem.
Czytaj też:
Lekarz spoza Unii znieczuli w Polsce
Prezes NRL: resort nie daje prawa do wykonywania zawodu lekarza
NRL tłumaczyła, że podejmując uchwałę, działała w imieniu pacjentów i zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, która narzuca na samorząd lekarski obowiązek dbania o dobro pacjentów.
Medycy podkreślali, że nie wyobrażają sobie, by ze względu na barierę językową lekarz nie mógł zrozumieć opisywanych przez pacjenta objawów czy przedstawić mu diagnozy.
– Samorząd lekarski z otwartymi ramionami przyjmie w swoje szeregi kolegów spoza UE, o ile tylko spełnią te same kryteria co lekarze wykształceni w Polsce. NRL ma konstytucyjny i etyczny obowiązek stania na straży jakości wykonywania zawodu lekarskiego w Polsce. Nasze działania nie są przejawem złej woli, tylko troski o pacjentów i tego, by każdy człowiek, idąc do lekarza, miał pewność, że przeszedł odpowiednie szkolenie i może zaprezentować odpowiednie umiejętności. Jeśli ministerstwo chce zwiększyć liczbę personelu medycznego, to powinno o niego zadbać i zacząć rozmawiać, a nie monologować – mówi Damian Patecki, anestezjolog, członek NRL i współzałożyciel Porozumienia Rezydentów.
NRL ma dwa tygodnie, by ustosunkować się do zarzutów resortu zdrowia.