Jeszcze w piątek związek zawodowy spotkał się tu z dyrektorem i ordynatorami.
– Ustaliliśmy zasady pracy na oddziałach w czasie protestu – mówi Iwona Jagiełło ze związku zawodowego w szpitalu. I zapewnia, że dzieci nie zostaną bez opieki.
Do protestu przyłączą się też technicy radiologii, siostry z oddziału ratunkowego i intensywnej terapii. – Ile – będzie zależało od liczby chorych – wyjaśnia Jagiełło.
Z informacji mazowieckiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych wynika, że pozostałe szpitale w Warszawie będą pracowały normalnie, zostaną jedynie oplakatowane.
– W większości z nich toczą się rozmowy między związkami a dyrekcją – wyjaśnia przewodnicząca mazowieckiego związku Longina Kaczmarska. O 300 zł dodatku walczą pielęgniarki w szpitalu przy ul. Banacha, o 250 zł brutto w placówce przy ul. Niekłańskiej.
Według Longiny Kaczmarskiej tylko w czterech szpitalach: w Międzylesiu, przy ul. Sobieskiego, MSWiA oraz Czerniakowskim, udało się zawrzeć kompromis. W razie niepowodzenia dzisiejszej akcji pielęgniarki nie wykluczają zaostrzenia akcji, m.in. wzięcia dnia wolnego na żądanie. – Pensje pielęgniarek są skandalicznie niskie – podkreśla Longina Kaczmarska.
Średnio siostry w Warszawie zarabiają od 1300 do 1800 zł netto, poza Warszawą 800 zł netto.
Co roku z rynku pracy znikają kolejne pielęgniarki. Z danych Warszawskiej Izby Pielęgniarek i Położnych wynika, że w stolicy jest 17 tysięcy sióstr, o 3 tysiące za mało.