Starsi ludzie, ale też niepełnosprawni ruchowo i umysłowo dorośli i dzieci od nowego roku mogą zostać pozbawieni dotychczasowej opieki pielęgniarskiej.
Resorty pracy i zdrowia nie mogą się porozumieć, kto właściwie powinien płacić zajmującym się nimi pielęgniarkom.
Do tej pory pracowały na etatach. Zatrudniały je powiaty, a wypłaty pochodziły ze środków pomocy społecznej z resortu pracy.
W zeszłym roku Ministerstwo Pracy namawiało starostów, by opieki pielęgniarskiej nie finansowali. „To zadanie NFZ” – pisała w lipcu ubiegłego roku minister Jolanta Fedak.
Pielęgniarki zaczęły więc rezygnować z etatów w DPS i przechodzić na kontrakty z NFZ. – To było bardzo dobre rozwiązanie. Dzięki przejściu pielęgniarek na kontrakty można było zaoszczędzić pieniądze i podnieść bardzo niskie pensje pracowników domów – przyznaje Marek Wójcik, dyrektor Związku Powiatów Polskich.
Zadowolone były też pielęgniarki, które na kontraktach zarabiały nawet trzy razy więcej niż na dotychczasowych etatach. Ale teraz NFZ chce się wycofać.
– W przyszłym roku chce zrezygnować z podpisywania kontraktów z tzw. pielęgniarkami zadaniowymi, które zajmowały się starszymi i niepełnosprawnymi ludźmi – alarmuje Elżbieta Buczkowska, szefowa pielęgniarskigo samorządu. – Po roku funkcjonowania tego rozwiązania NFZ je zlikwidował. I one, i ich pacjenci zostali na lodzie.
Nieoficjalnie mówi się, że fundusz nie spodziewał się tak dużego zainteresowania pielęgniarek kontraktami. Tylko w Podkarpackiem takie kontrakty zawarło 600 sióstr.
– Finansowanie pielęgniarek w DPS od zawsze należało do samorządów. Nic się w tej kwestii nie zmienia. Nie możemy brać na siebie nowego zadania, bo w obecnej sytuacji finansowej nie mamy na to pieniędzy – mówi „Rz” Edyta Grabowska, rzecznik NFZ.
Samorządowcy mówią, że pieniądze, które kiedyś wydawali na etaty sióstr dziś idą na inne cele.
Urzędnicy resortów przyznają nieoficjalnie: – Szukamy rozwiązań, ale nie oszukujmy się. Mamy pat. Nie wiemy, co robić.
Przerażeni są bliscy ludzi, którzy opieki pielęgniarskiej wymagają. – Ojciec ma 87 lat i od pięciu lat nie wstaje z łóżka – opowiada Maria Piątek spod Rzeszowa. – Jeśli nie otrzymamy pomocy pielęgniarki, mąż lub ja będziemy musieli zwolnić się z pracy.
Siostry felicjanki z Iwonicza w Podkarpackiem nie dopuszczają nawet myśli, że w prowadzonym przez nich domu zabraknie pielęgniarek.
– Bez nich nie można prowadzić ośrodka – martwi się siostra Halina Kucia, dyrektorka DPS w Iwoniczu.
Felicjanki prowadzą ten dom od 1951 roku. Opiekują się 80 dzieci z głębokim upośledzeniem, które nie mówią i nie słyszą. Wielu z ich podopiecznych od lat nie wstaje z łóżka. – Wymagają stalej opieki pielęgniarskiej, a opiekunki nie są w stanie zastąpić pielęgniarki – mówi siostra dyrektor.
Zakonnice komentują, że pomysł pozbawienia dzieci opieki pielęgniarskiej żadnej jeszcze władzy nie przyszedł do głowy.
Z domem prowadzonym przez siostry felicjanki sąsiaduje Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez ojców bonifratrów. Opiekują się 108 dorosłymi niepełnosprawnymi umysłowo i ruchowo.
Opiekę nad blisko 200 pacjentami w obu domach sprawuje 20 pielęgniarek.
W obu domach pielęgniarki zrezygnowały z etatów i przeszły na kontrakty z NFZ.– Przełożeni zakonu ojców bonifratrów uznali, że to dobre, przyszłościowe rozwiązanie i zaproponowali nam, byśmy założyli niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej, który będzie świadczył usługi dla obu domów – opowiada Bożena Słowik, szefowa NZOZ Konwentu Bonifratrów w Iwoniczu.
Powstał w czerwcu tego roku, podpisano kontrakt, a dwa miesiące później pielęgniarki tzw. zadaniowe dowiedziały się, że NFZ od przyszłego roku nie podpisze z nimi kontraktów.
– Jak mamy wytłumaczyć niepełnosprawnym, upośledzonym ludziom, że nie będziemy już się nimi opiekować, bo fundusz nie przewiduje takiego produktu? – pyta Bożena Słowik.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=s.szparkowska@rp.pl]s.szparkowska@rp.pl[/mail], [mail=j.matusz@rp.pl]j.matusz@rp.pl[/mail][/i]