Jeszcze dwa lata temu środowisko pulmonologiczne mówiło przede wszystkim o narastających problemach. Niskie wyceny procedur, pogarszająca się sytuacja finansowa specjalistycznych szpitali, niedoceniana specjalizacja i coraz trudniejszy dostęp do diagnostyki sprawiały, że lekarze alarmowali o konieczności systemowych zmian. Dziś przekonują, że po raz pierwszy od wielu lat ich postulaty zaczynają przekładać się na konkretne decyzje. – Naprawdę czujemy, że po 20 latach skupiono się na naszej dziedzinie i wprowadzono zmiany – mówiła dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc.

Ponadto, Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, będące liderem Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca, ogłosiło 2026 r. Rokiem POChP. W ramach tej inicjatywy Koalicja wypracowała dokument „Głos dla chorych z POChP”, który przedstawia kierunki dalszych zmian.

Ponad dwuletnie starania o zmianę

Za początek zmian eksperci uznają pierwsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. chorób płuc, które odbyło się w lutym 2024 r. Wówczas przedstawiciele ponad 20 organizacji pacjenckich, konsultanci krajowi oraz towarzystwa naukowe po raz pierwszy wspólnie przedstawili decydentom rzeczywistą sytuację polskiej pulmonologii. Choć głównym tematem był screening raka płuca, dyskusja bardzo szybko objęła znacznie szersze problemy całej specjalizacji. – Rozmawialiśmy o problemach dotyczących pulmonologii. Dzisiejszy dzień jest takim dniem, kiedy chcemy pokazać, że głos ekspertów został wysłuchany zarówno w parlamencie, jak i w Ministerstwie Zdrowia, Narodowym Funduszu Zdrowia oraz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – mówiła na posiedzeniu zespołu dr Czajkowska-Malinowska.

Jak podkreśla, właśnie wtedy rozpoczął się proces, który trwał kilkanaście miesięcy i obejmował współpracę klinicystów z Ministerstwem Zdrowia, NFZ oraz AOTMiT. – Prace były bardzo wnikliwe, bardzo czasochłonne i prowadzone z dużym zrozumieniem tego, co robimy jako klinicyści, ze zrozumieniem i troską o samego pacjenta. Uczestniczyło w nich około 60–70 ekspertów reprezentujących praktycznie wszystkie obszary pulmonologii – zaznaczyła. Efektem tej współpracy stał się raport dotyczący propozycji zmian w zakresie finansowania świadczeń gwarantowanych obejmujących leczenie chorób układu oddechowego przygotowany przez AOTMiT oraz szereg zmian organizacyjnych, które stopniowo zaczynają wchodzić do systemu.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk chciał zostać królem SOR w Warszawie. Prowadził swoistą „spółdzielnię pracy”

Przełom w pulmonologii coraz bliżej?

Najbardziej spektakularnym elementem reformy jest uruchomienie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK). Badania mają ruszyć dla pacjentów 1 października 2026 r. – To jest największy postęp, jaki można zanotować w raku płuca od kilkudziesięciu lat. Większego postępu nie ma, ale pod jednym warunkiem: że badanie zostanie wprowadzone skutecznie i z zachowaniem wysokiej jakości – podkreślił prof. Witold Rzyman, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Powód jest prosty – dziś większość nowotworów płuca rozpoznawana jest dopiero w zaawansowanym stadium. – W codziennej praktyce pierwsze i drugie stadium wykrywamy jedynie u 26 proc. chorych. W badaniach przesiewowych ten odsetek wynosi 84 proc. Właśnie o to walczymy – wskazał profesor.

To właśnie moment rozpoznania decyduje o rokowaniu. Obecnie pięcioletnie przeżycie osiąga zaledwie około 15 proc. chorych na raka płuca, a ponad połowa pacjentów umiera w ciągu pierwszych dwóch lat od rozpoznania. Badania przesiewowe mają ten obraz całkowicie zmienić.

Nie wystarczy wykonać tomografię

Eksperci podkreślają jednak, że sukces programu nie zależy wyłącznie od liczby wykonanych badań. Kluczowa będzie jakość diagnostyki. Program przewiduje stworzenie centralnego systemu monitorowania jakości, ustrukturyzowane opisy badań radiologicznych w systemie SIMP-LUNG, audyty oraz szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji. – Radiolog musi umieć właściwie zinterpretować guzek i nie nadrozpoznawać zmian, które nie wymagają dalszej diagnostyki. To ogranicza niepotrzebne koszty, ale przede wszystkim chroni pacjentów przed zbędnymi badaniami – tłumaczyła prof. Edyta Szurowska, konsultant krajowa w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej.

Dodała, że równie ważne jest ograniczenie dawki promieniowania oraz prowadzenie stałych audytów jakości. – Bez kontroli nie osiągniemy wysokiej jakości. Będziemy szkolić radiologów, lekarzy rodzinnych, pulmonologów, ale również samych pacjentów, aby wiedzieli, kiedy zgłosić się na badanie – zaznaczyła. Istotną rolę mają odegrać także narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. – Zalecane jest wykorzystanie sztucznej inteligencji, która zarówno przyspieszy opisy, jak i ujednolici ich jakość – mówiła prof. Szurowska.

Zdaniem ekspertów równie ważne będzie zaangażowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. To właśnie oni mają kierować większość osób z grup ryzyka do programu badań przesiewowych. Prof. Rzyman zwraca uwagę, że doświadczenia z innych krajów pokazują jednoznacznie, iż bez aktywnego udziału lekarzy rodzinnych nie uda się osiągnąć odpowiedniej zgłaszalności. W Stanach Zjednoczonych dojście do poziomu obejmującego ponad połowę populacji wysokiego ryzyka zajęło niemal dziewięć lat.

Nowy program ma jednak przynieść korzyści znacznie wykraczające poza wykrywanie nowotworów. Radiolodzy zostaną zobowiązani do oceny całych płuc, a nie wyłącznie zmian nowotworowych. Dzięki temu badania wykonywane z myślą o raku płuca staną się jednocześnie narzędziem wcześniejszego wykrywania innych ciężkich chorób układu oddechowego. – Będziemy zwracać uwagę także na rozedmę, która może świadczyć o POChP, oraz na zmiany śródmiąższowe płuc. Uczestnik badania otrzyma informację, że wymaga dalszej diagnostyki pulmonologicznej – zapowiedziała prof. Szurowska. To właśnie ten element eksperci uznają za jedną z największych wartości całego programu.

Czytaj więcej

Ekspert o milionowych kontraktach lekarzy. „W czasie pandemii to było już kompletne szaleństwo”

Ponad 350 mln zł więcej i nowy model leczenia

Badania przesiewowe to tylko jeden z elementów zmian. Równolegle przebudowany został sposób finansowania pulmonologii. Przełomowym dokumentem okazał się opublikowany 2 czerwca raport taryfikacyjny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jak podkreślają jego autorzy, nie chodziło jedynie o podniesienie wycen, ale o stworzenie zupełnie nowego modelu finansowania, lepiej odpowiadającego rzeczywistym kosztom leczenia. – To też jest pewna rewolucja, jeżeli chodzi o finansowanie świadczeń. Nastąpiło duże uporządkowanie katalogu produktów rozliczeniowych, zwiększona została jednorodność kliniczna i kosztowa grup oraz bardziej adekwatne przypisanie pacjentów do właściwego poziomu finansowania opieki – mówiła Joanna Miszczak, kierownik Wydziału Taryfikacji AOTMiT. Łącznie nakłady na pulmonologię mają wzrosnąć o ponad 352 mln zł rocznie, czyli o około 10 proc.

Największe zmiany dotyczą leczenia zapaleń płuc, astmy oraz przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Samo finansowanie świadczeń związanych z zapaleniami płuc wzrośnie o ponad 200 mln zł, natomiast w przypadku POChP i innych chorób obturacyjnych zwiększy się o 52 mln zł, czyli o 54 proc. – To jest potężny zastrzyk dla szpitali – oceniła Joanna Miszczak. Jednocześnie liczba grup rozliczeniowych wzrośnie z 34 do 44. Dzięki temu szpitale mają otrzymywać wynagrodzenie lepiej odpowiadające rzeczywistemu stopniowi skomplikowania leczenia. Powstały między innymi odrębne grupy dla pacjentów z niepowikłanym zapaleniem płuc, ciężkimi infekcjami dolnych dróg oddechowych czy zapaleniem płuc u osób z istotnie obniżoną odpornością.

Koniec niepotrzebnych hospitalizacji

Kolejną z planowanych zmian organizacyjnych będzie wprowadzenie tzw. trybu elastycznego, umożliwiającego prowadzenie diagnostyki w warunkach szpitalnych przez maksymalnie 12 godzin. Dotychczas wielu pacjentów trafiało do szpitala na kilka dni wyłącznie po to, by wykonać serię badań diagnostycznych. Nowe rozwiązanie ma to zmienić. – Założenie było takie, żeby stworzyć odpowiednie warunki organizacyjne i finansowe do tego, aby pacjent mógł być przyjęty w reżimie szpitalnym, ale z uproszczoną ścieżką diagnostyczną i sprawnie przeprowadzony od początku do końca procesu diagnostycznego – wyjaśniała Joanna Miszczak.

Takie rozwiązania już dziś funkcjonują w części wyspecjalizowanych ośrodków. – Około 80 proc. badań wykonujemy ambulatoryjnie. Pozostałe odbywają się w trybie jednodniowym lub kilkugodzinnym. Dzięki temu łóżka szpitalne pozostają dla pacjentów, którzy rzeczywiście wymagają hospitalizacji – mówił prof. Szczepan Cofta, Kierownik Kliniki Pulmonologii, Alergologii i Onkologii Pulmonologicznej w Poznaniu. Eksperci podkreślają, że to właśnie taki model powinien stać się standardem w całym kraju.

Czytaj więcej

Rząd chce zbierać dane o zarobkach lekarzy po PESEL-u. Pojawiają się wątpliwości dotyczące RODO

Rak płuca otwiera drogę do wcześniejszego wykrywania POChP

Zmiany nie kończą się jednak na onkologii. Nowy program badań przesiewowych raka płuca ma odegrać w tym procesie kluczową rolę. Radiolodzy będą bowiem zobowiązani do opisywania również cech rozedmy płuc, które często stanowią pierwszy sygnał rozwijającej się przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Pacjent otrzyma informację o konieczności dalszej diagnostyki jeszcze zanim choroba doprowadzi do trwałego uszkodzenia układu oddechowego. To rozwiązanie ma szczególne znaczenie, ponieważ POChP przez wiele lat może rozwijać się praktycznie bezobjawowo, a rozpoznawana jest często dopiero wtedy, gdy połowa rezerw wentylacyjnych płuc jest już utracona lub gdy chory trafia do szpitala z niewydolnością oddychania.

Jeszcze większe nadzieje eksperci wiążą z możliwością wcześniejszego wykrywania chorób śródmiąższowych płuc. To grupa schorzeń, które bardzo długo mogą przebiegać skrycie, a pierwszym objawem bywa dopiero narastająca duszność świadcząca o zaawansowanym włóknieniu płuc. – Obecnie bardzo często rozpoznajemy te choroby zbyt późno, kiedy niewiele możemy już wnieść nawet w aspekcie terapeutycznym – mówiła prof. Katarzyna Górska, przewodnicząca Sekcji chorób śródmiąższowych PTChP, zastępca kierownika Kliniki Pulmonologii, Chorób Wewnętrznych, Pulmonologii Onkologicznej i Transplantologicznej w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA.

Badania wykonywane w ramach screeningu raka płuca mogą całkowicie zmienić tę sytuację. Radiolodzy będą opisywać również tzw. nieprawidłowości śródmiąższowe, które często pojawiają się jeszcze przed wystąpieniem objawów klinicznych. – Pacjent powinien zostać w sposób pilny skierowany do pulmonologa, aby ocenić, czy zmiany mają już cechy włóknienia. Wiemy, że około 50 proc. osób z takimi nieprawidłowościami rozwinie w ciągu pięciu lat istotną chorobę śródmiąższową wymagającą leczenia – podkreśliła prof. Górska.

Zdaniem specjalistów właśnie na tym etapie można jeszcze skutecznie spowolnić rozwój choroby i zapobiec nieodwracalnemu uszkodzeniu płuc. – Bardzo liczymy na to, że ta rzeczywistość się zmieni – dodała.

Początek większych zmian

Eksperci zgodnie podkreślają, że obecne reformy nie rozwiązują wszystkich problemów pulmonologii. Kolejnymi etapami mają być m.in. utworzenie Lung Cancer Unitów, rozwój diagnostyki genetycznej, dalsze zmiany w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej oraz regularna aktualizacja wycen świadczeń. Jednak po raz pierwszy od wielu lat środowisko medyczne mówi nie o kolejnych niezrealizowanych postulatach, lecz o konkretnych rozwiązaniach, które właśnie zaczynają obowiązywać.