Jankowski poinformował, że Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej już prowadzi postępowanie dotyczące zarzutów formułowanych wobec lekarza ze Szpitala Południowego. – Śledztwo z naszej strony ruszyło. Mamy nadzieję, że prokuratura też je rozpocznie. Dziś szykujemy wniosek do Sądu Lekarskiego. Będziemy naciskać na to, żeby sąd jak najszybciej tę sprawę rozpatrzył, nie przesądzając oczywiście o jej rozstrzygnięciu – powiedział prezes NIL.

Podkreślił on również, że zarzuty dotyczące sytuacji w Szpitalu Południowym są wyjątkowo poważne i wykraczają poza zakres odpowiedzialności zawodowej. – Te zarzuty są po prostu zarzutami karnymi, zagrożonymi sankcjami – wskazał. Jednocześnie zaapelował, aby osób, które dopuszczają się tego typu „przekrętów”, nie utożsamiać z całym środowiskiem lekarskim. – Jestem przekonany, że 99,9 proc. lekarzy dzisiaj walczy o zdrowie i życie pacjentów i trzyma na barkach niewydolny system. A ten maleńki odsetek lekarzy, którzy nie rozumieją, czym jest nasz zawód, musi być z tego zawodu po prostu usunięty – mówił.

Prezes Narodowej Izby Lekarskiej o Szpitalu Południowym: Problemem jest system, nie tylko jedna osoba

Według prezesa NIL sprawa Szpitala Południowego pokazuje szerszy problem związany z funkcjonowaniem ochrony zdrowia. Samorząd chce wyjaśnić nie tylko działania samego lekarza, ale także mechanizmy, które pozwoliły na powstanie takiej sytuacji. – Nam najbardziej zależy nie na konsekwencji wobec pojedynczych osób, tylko na konsekwencji w stosunku do systemu, który tam stworzono – mówiłi.

Żądamy od pana premiera ujednolicenia maksymalnego czasu pracy, niezależnie od formy zatrudnienia

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej

W jego ocenie konieczne jest między innymi wytłumaczenie, dlaczego lekarze, którzy mieli obserwować nieprawidłowości, nie zgłaszali ich wcześniej. Jak wskazał, część osób mogła obawiać się utraty pracy lub konsekwencji zawodowych. – Apelujemy do naszych kolegów: jeżeli widzicie gdzieś, że zagrożone jest bezpieczeństwo pacjentów, zgłaszajcie to odpowiednim organom. Macie taki obowiązek, również moralny – przestrzegał na przyszłość Jankowski.

Szef NIL przypomniał, że funkcjonuje kanał komunikacji dla lekarzy do zgłaszania tego typu przypadków naruszeń w ochronie zdrowia. Dodał, że od kilku dni do Izby spływają zawiadomienia dotyczące innych placówek, w których pacjenci mieli być traktowani w sposób uprzywilejowany ze względu na status polityczny czy znajomości.

Czytaj więcej

Czy Dawid Kacprzyk mógł prowadzić działalność lekarską w miejskim szpitalu? Są wątpliwości prawne

Naczelna Izba Lekarska chce odpolitycznienia ochrony zdrowia i jednolitych limitów czasu pracy

Jednym z najważniejszych postulatów NIL jest rozdzielenie polityki od zarządzania ochroną zdrowia. Jankowski przekonywał, że łączenie funkcji kierowniczych w szpitalach z działalnością polityczną powinno być zakazane. – Nie może być tak, że lekarz-ordynator kierując oddziałem, koordynator czy dyrektor ma legitymację partyjną, bo to prowadzi do ogromnych nadużyć – wskazywał.

NIL chce rozmawiać o tych zmianach z premierem. Samorząd kilkukrotnie zwracał się do Donalda Tuska z prośbą o spotkanie,  ale dotychczas do niego nie doszło. – Wiemy też, że te zmiany, o których mówimy, wymagają silnej woli politycznej. To pan premier jest władny do tego, żeby takie decyzje podejmować – mówił Jankowski.

Kolejnym elementem propozycji NIL jest wprowadzenie jednolitych limitów czasu pracy dla wszystkich lekarzy, niezależnie od formy zatrudnienia. Obecnie ograniczenia dotyczą tylko osób pracujących na etatach, natomiast lekarze zatrudnieni na kontraktach mogą pracować znacznie dłużej. – Czas położyć temu kres. Żądamy od pana premiera ujednolicenia maksymalnego czasu pracy, niezależnie od formy zatrudnienia. To miałoby być 78 godzin tygodniowo – tłumaczył Jankowski. Postulat ten od dłuższego czasu jest podnoszony przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. Na łamach „Rzeczpospolitej” mówiła o tym w marcu przewodnicząca OZZL, Grażyna Cebula-Kubat.

Nie zgadzamy się na strategię gaszenia pożarów w systemie ochrony zdrowia. Zgadzamy się na zmiany strukturalne

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej

Według danych przedstawionych przez NIL w ankiecie przeprowadzonej pośród ponad 3 tys. lekarzy, ponad 60 proc. z nich wskazało, że pracowało powyżej 48 godzin tygodniowo. Jednocześnie część lekarzy zaznaczała, że zdarzały się sytuacje, w których przerwy między kolejnymi okresami pracy były krótsze niż wymagane 11 godzin.

Prezes NIL zaznaczył, że samorząd nie chce wprowadzenia automatycznych sankcji, ale systemu kontroli i reagowania. – Wyobrażamy to sobie tak, że należałoby wprowadzić ścisłą ewidencję czasu pracy. Jeżeli lekarz ten czas pracy przekracza, pojawia się alert w systemie i należy to wyjaśnić – wskazał. Jankowski porównał takie rozwiązanie do tachografów stosowanych w transporcie. – Kierowcy mają tachografy, żeby było bezpiecznie na drodze i my powinniśmy też poddać się limitom czasów pracy, żeby było bezpiecznie dla pacjentów – powiedział.

Czytaj więcej

Kogo obciąża afera w Szpitalu Południowym? Co trzeci Polak mówi: Cały rząd Donalda Tuska

Lekarze uważają, że wyceny procedur medycznych są niewłaściwe

NIL chce również zmian w sposobie wyceny procedur medycznych. Zdaniem Jankowskiego to właśnie nieprawidłowa taryfikacja przyczyniła się do powstania dużych dysproporcji w zarobkach części lekarzy. – Najpierw zmiana wyceny procedur, a potem rozmowa o wynagrodzeniach. Jeżeli zamienimy tę kolejność, to dla pacjentów nie zmieni się absolutnie nic – przekonywał. Samorząd deklaruje jednak gotowość do rozmowy o wynagrodzeniach i ograniczeniu rozwarstwienia płac, ale tylko w ramach szerszej reformy systemu. – Nie zgadzamy się na strategię gaszenia pożarów w systemie ochrony zdrowia. Zgadzamy się na zmiany strukturalne – mówił Jankowski.

Wśród kolejnych propozycji NIL znalazł się także zakaz łączenia przez kierowników i ordynatorów pracy w systemie publicznym i prywatnym. Według ankiety przeprowadzonej przez Izbę ponad połowa lekarzy popiera takie rozwiązanie.

Prezes NIL podkreślił, że samorząd jest gotowy na rozmowę o trudnych zmianach. – Ale oczekujemy tego samego ze strony państwa – podsumował.

Po południu Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie wydała ustami swojego sekretarza Jacka Sowińskiego następujące oświadczenie:  W związku z zapytaniami medialnymi w sprawie Dawida Kacprzyka informuję, że do Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie wpłynęła dziś formalna rezygnacja z mandatu członka Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. Pismo zostało przekazane do Okręgowej Komisji Wyborczej, która zajmie się formalnym wygaszeniem mandatu.

Wobec wpływu rezygnacji wcześniejszy wniosek o zawieszenie mandatu jest obecnie bezprzedmiotowy i nie będzie dalej procedowany – dodał Sowiński.