Reklama

Tomasz Terlikowski o antyukraińskiej gorączce i polskiej racji stanu. „Pytają, czy ja także nie jestem Ukraińcem”

Polska potrzebuje politycznego realizmu, który zastąpi kulturę politycznego sentymentalizmu. Rosjanie na tej emocji grają aż nadto dobrze.
Celem polskiej dyplomacji była zmiana nazwy ukraińskiej jednostki. I to się Karolowi Nawrockiemu nie

Celem polskiej dyplomacji była zmiana nazwy ukraińskiej jednostki. I to się Karolowi Nawrockiemu nie udało

Foto: REUTERS

Ujawnianie i poszukiwanie Ukraińców trwa. Janusz Kowalski postuluje ich deportacje, a inni politycy prawicy rozważają, jak ograniczyć ich prawo do polskiego obywatelstwa. Kolejni czytelnicy i słuchacze pytają też mnie (bo nie podoba im się moje stanowisko w sprawie odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu), czy przypadkiem ja także „nie jestem Ukraińcem”, bo przecież nie myślę „odpowiednio po polsku”. Żartobliwie mógłbym odpowiedzieć analogicznym pytaniem, czy autorzy owych kwestii przypadkiem nie mają rosyjskiego pochodzenia, bo ich pytanie sugeruje, że istnieje jeden odpowiedni model myślenia, który ma charakteryzować osobę prawdziwie wierną narodowej tożsamości. Polskość zawsze była (i pozostaje) przestrzenią wolności, a nie podporządkowywania się jednej dominującej opinii.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama