Przedstawiciel MZ miał przekazać w senackiej Komisji Zdrowia informację na temat działań podjętych w zakresie ochrony danych pacjentów oraz w sprawie receptomatów. Jego wystąpienie było kilkakrotnie przerywane przez przewodniczącą komisji Beatę Małecką-Liberę z powodu braku związku z treścią zapytania. Gdy wiceminister opowiadał o powstaniu i zaletach systemu e-recept, głos zabrał marszałek Sejmu Tomasz Grodzki.
- Nikt nie neguje, że recepty elektroniczne były sukcesem. Pacjenci są zadowoleni, dostają numer. Ale to jest poza dyskusją. Jak pokazywało wielu lekarzy, zarówno w mediach, jak i w szpitalach, łącznie z prezesem NIL, wejście do systemu ujawnia dane pacjentów, którzy w ogóle nie są pacjentami danego lekarza, co zresztą w sposób absolutnie nieakceptowalny wykorzystał pan minister Niedzielski, za co zapłacił posadą. Pytanie jest proste: czy coś zrobiono, żeby ten system usprawnić, żeby takich żenujących sytuacji nie było? - zapytał Grodzki.
Czytaj więcej
Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek zwrócił o wyjaśnienie i wskazanie podstawy prawnej jaką kierował się były minister zdrowia Adam Niedziels...
Dostęp do danych pacjenta podczas porady
Wiceminister Miłkowski odpowiedział, że dostęp lekarzy do danych pacjenta w trybie ratowania życia był możliwy od wielu lat. Natomiast MZ czy NFZ korzysta z analiz, danych statystycznych, bo "nie ma żadnego uzasadnienia, jakiejkolwiek potrzeby, żeby widzieć jakiegokolwiek pacjenta". Przypomniał o zablokowaniu usługi pozwalającej na dostęp do danych pacjenta na podstawie PESEL.
- Ale też rozmawiamy, żeby jak największy zakres danych konkretnego pacjenta dla konkretnego lekarza w trakcie porady udostępniać. Będziemy pracowali, żeby lekarz w momencie udzielania świadczeń zdrowotnych miał jak największy i jak najpraktyczniejszy dostęp, żeby jak najmniej czasu tracił, by postawić wiarygodną diagnozę. To samo jest z całym personelem medycznym i pielęgniarkami, jak również z personelem aptecznym - powiedział Miłkowski.
Wiceminister zwrócił uwagę, że wystawianie recept umożliwiono zgodnie z oczekiwaniami personelu medycznego i "nie było żadnych metod, które ograniczają ilość i możliwość wizyt pacjentów, jak również ilość wystawianych recept".
- Dopiero teraz się tym zajęliśmy, jak widzieliśmy, jak duże są niebezpieczeństwa. W kolejnym rządzie to rzecz, która będzie musiała być zweryfikowana bardzo mocno. Trzeba będzie pracować bardzo mocno nad informatyzacją, nad różnymi algorytmami podpowiadającymi lekarzowi i uniemożliwiającymi, może nie na twardo, ale podpowiadającymi, że pacjent ma przekroczone maksymalne dawki. Widzimy teraz faktycznie, że niektórzy pacjenci mają stukrotnie wyższe dawki - tłumaczył.
Ograniczenia w przepisywaniu darmowych leków
Miłkowski podkreślił, że rozporządzenie wprowadzające ograniczenia w wystawianiu recept działa obecnie w odniesieniu do leków odurzających i psychotropowych.
- Docelowo planujemy, żeby poszerzyć to na wszystkie właściwie leki, w szczególności te 65+ i 0-18, ponieważ jeśli pacjent ma prawo do bezpłatnych leków, to oczywiście rozumiemy, że dla siebie, nie więcej niż potrzebuje medycznie - stwierdził wiceszef resortu.
Poinformował, że trwają prace dotyczące powołania zespołu, który zajmie się zasadami wystawiania i realizacji recept. Określi on m.in. zakres danych, jakie lekarz powinien widzieć w trakcie wystawiania recepty, a także jak powinna wyglądać porada lekarska.
- Mamy w ustawie 12 stron przepisów dla różnych typów recept, różnych typów leków. Chcemy ze wszystkimi interesariuszami jeszcze raz przemyśleć te zmiany. Informatyzacja umożliwia całkowitą zmianę podejścia - dodał Miłkowski.
Jak powiedział, resort planuje jednocześnie rozszerzyć uprawnienia farmaceutów, którzy też będą musieli widzieć część informacji o pacjencie, żeby przedłużać recepty.
Czytaj więcej
Apteki odsyłają pacjentów po nowe recepty. To efekt zmian w przepisach o refundacji. Dostanie się do pediatry na NFZ czy do lekarza podstawowej opi...