Mimo rosnącej liczby zakażeń i czarnych scenariuszy co do dalszego przebiegu epidemii wciąż nie ma przepisów umożliwiających testowanie pracowników. Niemrawo idzie też testowanie w aptekach, bo takich punktów wymazowych jest nadal bardzo mało.

W czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 57 659 nowych zakażeniach. W dodatku ponad 1 mln osób przebywa na kwarantannie. Tak złych danych nie było od początku epidemii.

Rosnąca liczba zakażonych to konieczność wykonywania dużej liczby testów. Resort zdrowia podaje, że ostatniej doby wykonano ich 179,4 tys. Laboratoria powoli tracą przepustowość, a na wyniki testów trzeba czekać kilka dni. A to przy skróconej do siedmiu dni kwarantannie może oznaczać, że informacja o jej nałożeniu pojawia się np. dzień lub dwa przed jej zakończeniem.

Wsparciem miało być testowanie w aptekach. Jednak trudno powiedzieć, że ruszyły one na masową skalę. Jak podaje MZ, jest to obecnie możliwe w 105 aptekach.

Czytaj więcej

Koronawirus w Polsce. Padł rekord - ponad milion osób na kwarantannie

Według najnowszej prognozy wrocławskiego ośrodka modelowania przebiegu epidemii MOCOS szczyt piątej fali przewidywany jest ok. 12 lutego ze średnim dobowym wzrostem zakażeń na poziomie 120 tys., a w najgorszym razie – 160 tys.

Tymczasem jedynym nowym działaniem jest wprowadzenie od czwartku do końca ferii nauki zdalnej w klasach V–VIII szkoły podstawowej i w szkołach średnich. – Absolutnie szkoły nie są punktem zapalnym, natomiast w sytuacji, gdy sanepid nie był w stanie wystawiać w terminie kwarantann, taka sytuacja groziła paraliżem – mówił w czwartek w PR wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski. Nauka zdalna ma trwać do 27 lutego.

Zdecydowano także o rozpoczęciu podawania dawki przypominającej nastolatkom.

Pojawił się natomiast oczekiwany od wtorku nowy projekt ustawy antycovidowej (zastępującej projekt posła Hoca). pierwotnie zakładano, że zostanie przyjęty przez Sejm na tym posiedzeniu.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Ustawa przewiduje, że pracownik (a także osoba zatrudniona na podstawie umowy zlecenia, o dzieło,  umowy o świadczeniu usług, umowy agencyjnej) będzie miał prawo do nieodpłatnego wykonania testu na SARS-CoV-2 raz w tygodniu. Przy czym częstotliwość ta może ulec zmianie w zależności od sytuacji epidemicznej. Testy diagnostyczne będą finansowane ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Czytaj więcej

Kolega z pracy ma płacić za nasz COVID. Sejm ujawnił projekt PiS

Pracodawca będzie mógł żądać od pracownika, w terminie wyznaczonym z wyprzedzeniem nie krótszym niż 48 godzin i nie częściej niż raz w tygodniu, podania informacji o posiadaniu negatywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku zakażenia koronawirusem wykonanego nie wcześniej niż 48 godzin przed jego okazaniem.