W 2020 roku Nowa Zelandia zdołała wygasić wszystkie ogniska zakażeń w kraju - i od lutego 2021 roku nie notowano tam lokalnych zakażeń. Jednak w sierpniu, w Auckland, pojawiło się ognisko zakażeń, którego nie udało się w pełni wygasić do dziś, mimo wprowadzenia lockdownu w całym kraju już po wykryciu pierwszego zakażenia.

Czytaj więcej

Koronawirus. Jedno zakażenie. Nowa Zelandia wprowadza lockdown

W Auckland wprowadzony wówczas lockdown nadal obowiązuje. Mimo to codziennie wykrywana jest niewielka liczba nowych, lokalnych zakażeń.

- Możemy nie wrócić do sytuacji, w której liczba nowych zakażeń wynosi zero, ale ważne jest, abyśmy wykrywali wszystkie zakażenia i nadal namierzali, testowali i izolowali osoby (które miały kontakt z wirusem - red.), aby powstrzymać cyrkulację wirusa w społeczności... To jest cel - powiedział Bloomfield w rozmowie z nowozelandzkim radiem.

23

Tyle zakażeń wykryto w Nowej Zelandii w ciągu ostatniej doby

Bloomfield mówił, że celem obecnie jest zapanowanie nad ogniskiem zakażeń i zwiększenie odsetka zaszczepionych przeciw COVID-19.

Obecnie w pełni zaszczepionych jest blisko 40 proc. z 5,1 mln mieszkańców Nowej Zelandii.

W ciągu ostatniej doby w Nowej Zelandii wykryto 23 nowe zakażenia koronawirusem, wszystkie w Auckland. Liczba zakażeń związanych z ogniskiem koronawirusa, które pojawiło się w sierpniu, wzrosła do 1 080.

Na konferencji prasowej zorganizowanej w środę minister Chris Hipkins, odpowiedzialny za walkę z epidemią zapewnił, że rząd nie odstąpił od dążenia do tego, by liczba zakażeń spadła do zera. - To jest to do czego zmierzamy - stwierdził.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ