Chodzi nie tylko o leki, które NFZ refunduje w 100%, ale także o takie, których refundacja ze środków publicznych ograniczona jest do poziomu najtańszego na rynku odpowiednika. W takich przypadkach redukcja ceny nie przyczyni się do oszczędności NFZ, ale doprowadzi do ograniczenia dostępu, bowiem tańsze niż w UE leki wyjeżdżają z Polski.

Jest to sytuacja z którą wciąż nie potrafią uporać się kolejni ministrowie chociaż propozycji w tym zakresie było i jest wiele.  Mamy bowiem do czynienia z sytuacją , że im bardziej cena leku zostanie zbita tym bardziej może leku brakować. Sytuacja narasta po każdych kolejnych negocjacjach a na końcu  z problemem borykają się chorzy i lekarze.

Od 2012 ustawa o refundacji leków nakazuje MZ przedłużanie wydanych na 3 lata decyzji w drodze negocjacji z ich dostawcami. Powołana w 2012 Komisja Ekonomiczna, aktualnie, po raz czwarty negocjuje warunki dla 2500 leków, które objęte były pełnym lub częściowym finansowaniem z budżetu NFZ. Podobnie jak w poprzednich rundach negocjacji Komisja Ekonomiczna oczekuje od producentów znaczących obniżek cen.

 

Szukając dna

Po sześciu latach obowiązywania ustawy znacząco zredukowano ceny leków objętych refundacją.W efekcie twardych negocjacji mamy dziś jedne z najniższych cen leków w Europie. Pozornie można ten stan postrzegać w kategoriach sukcesu niestety rezultatem obniżki cen leków są narastające problemy chorych z dostępem do wielu „tanich”, ale praktycznie nieobecnych w obrocie leków.

Dla krajowych wytwórców kolejne redukcje cen tanich, krajowych leków stanowią poważny problem, który rodzi pytanie o sens działalności gospodarczej prowadzonej na granicy opłacalności. Obniżki cen muszą docelowo odbić się na jakości, a jakość w produkcji farmaceutycznej to podstawa, ale także istotny koszt. Producenci leków w Polsce udźwignęli ogromne nakłady na dostosowanie warunków wytwarzania do standardów UE. Takie zobowiązanie zawarte było w traktacie akcesyjnym.  Dziś w negocjacjach z Ministerstwem Zdrowia ceny leków krajowych wytwórców przeciwstawiane są cenom leków importowanych z Azji. W niektórych przypadkach oczekiwania Komisji sięgają bowiem aż 60% redukcji cen, a to może oznaczać, że produkcja leków w takich krajach jak Polska przestanie być opłacalna. Konkurencją dla europejskich producentów są bowiem kraje azjatyckie, z którymi rywalizować można jakością i bezpieczeństwem produktów, ale z pewnością nie ceną.

Ustawodawca przewidział jednak taką sytuację dając Komisji Ekonomicznej narzędzia do uwzględnienia w procesie negocjacji wartości jaką dana firma wnosi do lokalnej gospodarki. Pozwala to zrównoważyć interes płatnika, pacjenta i producenta. Problemem jest jednak martwy charakter tego przepisu, co z pewnością nie zachęca firm do inwestowania w Polsce. Potwierdzają to zresztą oficjalne dane NBP mówiące o sporym spadku inwestycji w Polsce.

Jest lek – nie ma leku

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Paradoksem obowiązujące dziś polityki negocjacji z firmami jest to, że choć prowadzone są w interesie pacjentów, niekoniecznie przekładają się na poprawę dostępu do terapii.  radykalne Obniżanie cen leków może zmusić firmy do rezygnacji z ubiegania się o refundację. Wówczas duże grupy pacjentów mogą stanąć przed wyborem wykupienia recepty pełnopłatnej – a zatem pokrycia całości kosztu z własnej kieszeni, lub zmiany leku, którego używają od lat. Jest to szczególny problem w przypadku chorób przewlekłych, w których odpowiednie „ustawienie” farmakoterapii często wymaga czasu i konsultacji z lekarzem specjalistą. A to może oznaczać wzrost kosztów NFZ.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że dziś częstą przyczyną niezrealizowanej recepty nie jest koszt leku, lecz jego brak w aptece. Przyczyną jest wywóz leków za granicę. Proceder, którego wartość przekracza 2,5 mld złotych jest pokłosiem różnic w cenach między Polską a innymi krajami europejskimi. Różnicę te obecne negocjacje zdają się jeszcze pogłębiać. Taka polityka jest zatem dolewaniem oliwy do ognia, który zagraża życiu i zdrowiu polskich pacjentów.

Jaki jest cel kolejnych negocjacji

Pozostaje zatem pytanie kto korzysta na takiej polityce a niepokojąca odpowiedź na to pytanie brzmi – nikt. Imperatywem Komisji Ekonomicznej, odpowiedzialnej za prowadzenie negocjacji z firmami farmaceutycznymi, jest obniżenie cen leków. W teorii niższe ceny oznaczają mniejsze wydatki NFZ lub mniejsze dopłaty pacjentów do leków. Negocjowane są jednak głównie ceny leków, które nie ustalają limitu ceny w danej grupie leków. Oznacza to, że bez względu na wynik negocjacji nie zmieni się poziom finansowania leku przez NFZ – a zatem jego wydatków.

Oszczędności są zatem jednak iluzoryczne, a ryzyko braku leków zdaje się bardzo realne. Pożar ten próbuje się  gasić stosując zakaz wywozu dla niektórych specyfików, ale jego stałe rozszerzanie jest chyba najlepszym dowodem ograniczonej skuteczności tego doraźnego rozwiązania. Tym co jest dziś potrzebne jest raczej zmiana paradygmatu negocjacji jakim kieruje się Komisja Ekonomiczna.
Krzysztof Kopeć Prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego

Obecnie realizowana polityka gospodarcza i refundacyjna są momentami sprzeczne. Firmy farmaceutyczne należą do najbardziej innowacyjnych w gospodarce, tworzą wysoko wyspecjalizowane miejsca pracy, są liderem wydatków na badania i rozwój. Każda złotówka wydana na leki wyprodukowane w Polsce zwiększa polskie PKB o 78 groszy. Mamy Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju oraz Politykę Lekową Państwa, oba dokumenty przyjęte przez rząd, które wskazują na kluczową rolę sektora farmaceutycznego w rozwoju polskiej gospodarki. Tymczasem od Komisji Ekonomicznej słyszymy, że nie interesują jej kwestie inwestycji, a jedynie jak najniższa cena. Warto zaznaczyć, że negocjacje z Ministerstwem Zdrowia prowadzone są już po raz czwarty – cztery razy ci sami eksperci rozmawiają z tymi samymi firmami na temat tych samych leków oczekując kolejnych redukcji ceny. Nie można oczekiwać, że branża farmaceutyczna będzie dalej prowadzić inwestycje i wspierać rozwój gospodarki jeśli jednocześnie ogranicza się jej przychody. Takie podejście spowoduje, że wkrótce nie będzie krajowego przemysłu farmaceutycznego.