Lekarz zwrócił uwagę, że protest nie został przerwany a jedynie zawieszony.
- Nie możemy odmówić propozycji rozmów ponieważ obie strony muszą dążyć do porozumienia. Mamy nadzieję, że spotkanie będzie konstruktywne, w przeciwieństwie do ponad dwudziestu spotkań z ministrem zdrowia. – mówił Patecki.
Przyczyną protestu było niezadowolenie lekarzy z obecnego funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Chcą aby nakłady na służbę zdrowia wzrosły do 6,8% PKB w ciągu najbliższych trzech lat.
- Tylko takie pieniądze są w stanie nieco poprawić funkcjonowanie systemu - mówił.
Bardzo ważnym postulatem jest postulat płacowy jak również postulat mówiący o zmniejszeniu biurokracji, skróceniu kolejek i zwiększeniu ilości kadr medycznych.
W chwili obecnej mamy istnieje zagrożenie niedoboru kadr. Część lekarzy wyjechało za granicę. Minister twierdzi, ze nie jest to znaczna część. Mówi się jednak, że od chwili wstąpienia do Unii Europejskiej, z Polski wyjechało 12 tys. lekarzy, co stanowi trzy roczniki absolwentów medycyny.
- Mieliśmy dbać o każdego pracownika, ponieważ mamy niedobór kadr. Część szpitali jest zamykana z powodu braku lekarzy – mówił wiceprzewodniczący.
Patecki wskazał też, że znaczna część lekarzy, po ukończeniu studiów nie podejmuje pracy w zawodzie.
Patecki wskazał, że protest został wstrzymany i wyraził nadzieję, że dzisiejsze rozmowy lekarzy z p. premier się powiodą.