Ktoś, do kogo zadzwoni telemarketer – by mu sprzedać jakiś niepotrzebny produkt lub usługę – może przekierować rozmowę ma numer 214-666-4321. Pod tym numerem czeka robot, który zacznie prowadzić z telemarketerem rozmowę. Zupełnie bezsensowną, ale większość sprzedawców nieprędko się zorientuje, że rozmawia z automatem.

Robot nie jest wyrafinowanym produktem specjalistów od sztucznej inteligencji, jego algorytm jest dość prosty, rozpoznaje podstawowe schematy konwersacji i odzywa się, kiedy po kiedy głos po drugiej stronie słuchawki milknie. Czasem przerywa rozmówcy. Jego zagajenia są pozbawione związku z tym co mówi telemarketer i wraz z przebiegiem rozmowy stają się coraz dziwaczniejsze. Robot mówi na przykład: „Właśnie obudziłem się z drzemki, wziąłem pigułkę i trochę trudno mi się skupić. Czy mogę prosić trochę wolniej? " albo: „Ten głos... Przypomina mi kogoś, z kim chodziłem do szkoły". Może też z głupia frant zapytać „Czy pan pija kawę?". I tak dalej.

Kulisy powstania automatu prezentuje gazeta „New York Times". Otóż jego twórcą jest Roger Anderson inżynier, specjalista od systemów telefonicznych (takich, jakie w korporacjach, urzędach i wszelkich biurach obsługi mówią: „naciśnij jeden" albo „naciśnij dwa"). Kiedyś, gdy do wynalazcy zadzwonił kolejny sprzedawca, ten wręczył słuchawkę swojemu synkowi – i telemarketer zaczął chłopca lżyć. Roger Anderson poprzysiągł zemstę – i skonstruował swojego robota.

Robot jest już dość sławny w USA i obsługuje około 10 tys. przekierowanych rozmów tygodniowo. Większość telemarketerów domyśla się, że rozmawia z automatem po trzech-czterech minutach. Jak infomuje „New York Times" (za amerykańską Federalną Komisją Handlu) w zeszłym roku obywatele USA zgłosili 3,6 miliona skarg na niechciane telefony od sprzedawców. Zaś stowarzyszenie zrzeszające stanowych prokuratorów generalnych (NAAG) mówi o milionach nabranych Amerykanów rocznie.

Prosimy o wersję polską robota!