Dotąd z podobnej technologii korzystali tylko astronauci i piloci. Specjalne czujniki rejestrują napięcie mięśni twarzy odpowiedzialnych za wypowiadanie słów i na tej podstawie rozpoznają mowę. Wszystko odbywa się bezgłośnie – wystarczy poruszać ustami.

Prototypowe rozwiązanie, które za kilka lat ma trafić do telefonów komórkowych, zaprezentowali podczas wystawy CeBIT w Hanowerze niemieccy inżynierowie. Aparat powstał w Karlsruher Institut für Technologie (KIT). Może służyć zarówno użytkownikom telefonów, którzy chcą bezgłośnie rozmawiać, jak i niepełnosprawnym bądź osobom pracującym w bardzo hałaśliwym otoczeniu. – Jechałam pociągiem, a osoba obok mnie bez przerwy trajkotała. Pomyślałam, że muszę coś z tym zrobić – mówi prof. Tanja Shultz z KIT sieci BBC.

Technologia Silent Sound to na razie dziewięć elektrod mocowanych na twarzy. W takiej formie nie nadaje się do normalnego użytku.

– Używamy obecnie elektrod, które są przyklejane do skóry. W przyszłości takie elektrody mogą być jednak montowane wewnątrz telefonów – wyjaśnia jeden z konstruktorów Michael Wand agencji AFP.

– Elektrody pozwalają nam zmierzyć potencjały elektryczne będące efektem aktywności mięśni odpowiedzialnych za mowę – mówi prof. Shultz.

W prototypie sygnały trafiały najpierw do wzmacniacza, a następnie przez łącze Bluetooth do komputera. Tam oprogramowanie analizowało zebrane impulsy. Ostatnim elementem jest syntezator mowy, który zamienia to, co zrozumie komputer, w słowa. Niemieccy inżynierowie twierdzą, że ich urządzenie poprawnie odczytuje mowę w 99 proc.

– Staramy się pokonać pewne trudności techniczne, ale za pięć, może dziesięć lat to będzie technologia powszechnego użytku – zapewnia Wand. – Pracujemy również nad wersją przydatną w zastosowaniach biurowych.

Urządzenie jest odmianą aparatu do elektromiografii – pozwalającego analizować aktywność elektryczną mięśni. Podobny sprzęt jest wykorzystywany do diagnozowania niektórych chorób układu nerwowego. Ale to samo zjawisko amerykańska agencja kosmiczna NASA próbuje wykorzystać również do sterowania samolotami oraz do komunikacji w bardzo hałaśliwym otoczeniu (np. na pokładzie pojazdów kosmicznych). Podobne urządzenia mogą pomóc pacjentom z zaburzeniami mowy – obiecują badacze.

W przyszłości można sobie wyobrazić automatycznego tłumacza. – Ktoś może cichutko wypowiedzieć słowa we własnym języku, a rozmówca usłyszy przetłumaczone zdanie w swoim – zapowiada Wand. – Osoba, z którą rozmawiasz, usłyszy słowa wypowiadane przez syntezator mowy – dodaje Shultz. Jej zdaniem system stworzony przez naukowców KIT jest doskonalszy niż urządzenia NASA. Amerykańskie mogą rozpoznawać tylko pojedyncze słowa i komendy. – Nasz system może rejestrować i rozpoznawać całe zdanie – twierdzi prof. Shultz.