Reklama

Apartament na 5 metrach kwadratowych

Szafa, łóżko, miniłazienka i aneks kuchenny. Moda na mikromieszkania nie mija.

Aktualizacja: 11.03.2018 12:34 Publikacja: 11.03.2018 12:22

Wola Kwadrat - minimieszkania na warszawskim osiedlu mają kilkanaście mkw.

Wola Kwadrat - minimieszkania na warszawskim osiedlu mają kilkanaście mkw.

Foto: materiały prasowe

- Projektanci liczą, że powiedzenie "ciasne, ale własne", znajdzie odzwierciedlenie w statystykach sprzedaży. Na takie lokale często decydują się dużo podróżujący biznesmeni i inwestorzy, którzy przeznaczają mikroapartament na wynajem krótkoterminowy - opowiada Barbara Bugaj, analityk Cenatorium i urban.one. - Trend dotarł już do Polski.

Analitycy sprawdzili, gdzie sprzedają się najmniejsze - i najdroższe - mikromieszkania w naszym kraju. - Jak w 2010 r. informował The Telegraph, jedno z najmniejszych mieszkań świata znajduje się w Rzymie. Jest położone w budynku przy placu świętego Ignacego, kilkaset metrów od Panteonu - opowiada Barbara Bugaj. - O jego wyjątkowości nie świadczy jednak doskonała, turystyczna lokalizacja... lecz powierzchnia: nieco ponad 5 metrów kwadratowych. Na takim metrażu udało się zmieścić łazienkę z prysznicem i umywalką oraz - poziom wyżej - platformę z jednoosobowym łóżkiem. W mieszkaniu znalazło się nawet okno, ale by je otworzyć, trzeba wspiąć się na łóżko. Kuchni niestety nie przewidziano, co - biorąc pod uwagę kulinarne bogactwo Rzymu - może wcale nie być wadą. Cena takiego lokalu była jednak kosmiczna. W 2010 roku został wystawiony na sprzedaż za równowartość 200 tys. złotych - podaje.

Jeszcze dalej próbują pójść Chińczycy, którzy w obliczu kryzysu mieszkaniowego w mieście Wuhan postanowili stworzyć kilkadziesiąt kapsułowych mieszkań o powierzchni 4,6 mkw. Każde jest przeznaczone dla dwóch osób. - Podobny trend, choć nie na taką skalę, można też zaobserwować w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Gęstniejące centra miast i rosnąca liczba singli sprawiają, że pojawił się popyt na miniaturowe mieszkania, w bardzo dogodnych lokalizacjach - mówi Barbara Bugaj. - Ta moda dotarła też do Polski. W niektórych miastach powstały już nawet aparthotele, całe budynki z takimi minimieszkaniami, które przypominają bardziej hotele niż bloki mieszkalne. To umożliwia obejście rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury, które zakazuje budowania mieszkań o powierzchni mniejszej niż 25 mkw. W aparthotelach takie lokale są sprzedawane lub wynajmowane jako przestrzeń użytkowa, a nie mieszkaniowa.

Jak podaje urban.one, w kilku miastach Polski mikromieszkania to jednak nie nowy wynalazek. Wiele takich lokali można bowiem znaleźć nawet w kilkudziesięcioletnich - i starszych - budynkach. Według danych zebranych przez urban.one, najmniejsze zarejestrowane mieszkanie w Warszawie znajduje się na warszawskim Targówku, przy ul. Barkocińskiej. - Ma niespełna 13 mkw. Lokal kosztował 85 tys. zł. Z kolei najdroższe minimieszkanie w stolicy znajduje się w odrestaurowanej, luksusowej kamienicy przy ul. Waliców. 13-metrowy lokal sprzedano tam za prawie 172 tys. zł - podaje Barbara Bugaj.

Dodaje, że większymi mieszkaniami może się pochwalić Trójmiasto. - Najmniejsze mieszkanie ma tam nieco ponad 15 mkw. Znajduje się w Gdańsku przy ulicy św. Ducha. Kosztowało jednak aż 186 tys. zł. Najdroższe z małych mieszkań w Trójmieście znajduje się przy samej Bazylice Mariackiej. Nowy właściciel, za mieszkanie o powierzchni przekraczającej nieco 17 mkw. zapłacił aż 330 tys. zł - podaje urban.one.

Reklama
Reklama

Najmniejsze mieszkanie w Krakowie przy ulicy Szenwalda również ma powierzchnię nieco ponad 15 mkw. Kosztowało ponad 120 tys. zł. - Z kolei prawie 19-metrowy lokal przy al. Słowackiego, w wyremontowanej kamienicy z mikroapartamentami, kosztował 246 tys. zł - podaje Barbara Bugaj. Najmniej małych mieszkań jest we Wrocławiu. Najmniejsze znajduje się przy ul. Dąbrowskiego. Za 14,5 mkw. lokalu z antresolą nowy właściciel zapłacił 140 tys. zł. Z kolei najdroższy wrocławski minilokal to prawie 20-metrowe mieszkanie przy ul. Dembowskiego. Kosztowało 172 tys. zł.

- Minimieszkanie może być interesującym rozwiązaniem zarówno dla młodych osób przyjeżdżających do dużego miasta na studia, jak i dla kadry menadżerskiej - komentuje Barbara Bugaj. - To alternatywa dla rodziców tych pierwszych, zamiast opłacania wynajmu przez pięć lat studiów. Mikroapartamenty mogą być też ciekawą propozycją dla pracowników wyższego szczebla, którzy w tygodniu mieszkają w mieście, a w weekendy wracają do domu w innej części kraju - dodaje.

Nie można też zapominać o tych singlach, którzy nie potrzebują więcej przestrzeni. - Jeśli nie pojawią się żadne odgórne ograniczenia, rynek najmniejszych mieszkań powinien tylko rosnąć. Mamy tylko nadzieję, że nie skończy się jak w Matrixie, w malutkich kapsułach, które będą całym naszym życiem - podsumowuje przedstawicielka Cenatorium.

Nieruchomości
Dobry finisz deweloperów
Nieruchomości
Czy wynajem mieszkań na doby wciąż da zarobić
Nieruchomości
Rynek deweloperski. „Wojna cenowa jeszcze potrwa”
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkania. Jaka prowizja dla pośrednika
Nieruchomości
Czego się boją kupujący mieszkania
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama