Sąd Okręgowy w Świdnicy wydał wyrok na niekorzyść starszego małżeństwa, które chciało odwołać darowiznę swojego mieszkania.

Lokal otrzymał od nich wnuk. Jak tłumaczyli, w zamian miał im udzielać pomocy w zwykłych codziennych sprawach. Oczekiwali, że wnuczek zamieszka z nimi i zaopiekuje się, udzielając wsparcia fizycznego, psychicznego, a także finansowego. Tak się jednak nie stało.

Wnuk nie zamieszkał razem z dziadkami. Odmówił również pomocy, nawet gdy zachorowali. Ponadto wielokrotnie wywierał na nich presję, by zaciągali pożyczki i przekazywali mu pieniądze.

Wnuk przed sądem tłumaczył się, że pracował za granicą i z tego powodu nie kontaktował się z dziadkami, a od czasu powrotu nie odwiedził ich, bo zajmuje się nimi teraz inna osoba z rodziny.

Sąd Okręgowy uznał, że darowizny nie można odwołać. Powołał się przy tym na art. 898 § 1 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności.

Zdaniem sądu pojęcie „rażącej niewdzięczności" jest nieostre. Z orzecznictwa sądowego natomiast wynika, że przede wszystkim dotyczy to popełnienia przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub czci albo majątkowi darczyńcy oraz naruszenia obowiązków wynikających ze stosunków osobistych. Według sądu rażąca niewdzięczność musi być nacechowana znacznym nasileniem złej woli skierowanej na wyrządzenie darczyńcy krzywdy lub szkody majątkowej.

Tymczasem zdaniem sądu w tej konkretnie sprawie tak nie było, a powodem konfliktów rodzinnych wcale nie okazał się wnuczek, tylko jego matka. Kiedy dziadkowie podarowali mieszkanie wnukowi, jeszcze uczył się i nie był samodzielny.

Dziadkowie nie uzgodnili z nim, że będzie opłacał mieszkanie. Nie miał on bowiem własnych dochodów, natomiast wszelkie opłaty związane z mieszkaniem miały ich obciążać. Do rachunków miała dokładać ich córka, matka wnuka.

Jak wynika z zeznań świadka, darczyńcy nigdy nie skarżyli się na obdarowanego, był ich pupilem, odwiedzał dziadków i czasami wykonywał różne prace w postaci malowania czy kładzenia tapety.

Darczyńcy nie byli więc pozostawieni sami sobie, a jeśli wymagali pomocy, to w załatwianiu spraw w różnych instytucjach otrzymywali wsparcie. A nawet jak dochodziło do konfliktów, to były to raczej drobne sprzeczki.

Winę za złe relacje wnuka z dziadkami ponosi jego matka. Otrzymała od rodziców pieniądze na opłaty w spółdzielni mieszkaniowej, ale ich nie wpłacała, doprowadzając do kilkutysięcznego zadłużenia. W opinii sądu okręgowego brak jest jakichkolwiek dowodów na udział wnuka w działaniach matki.

Sygn. akt I C 159/19