Siedemnasty obiekt w Polsce pod marką Vendo Park otwiera Trei Real Estate Poland. Płocki park handlowy oferuje najemcom 4,2 tys. mkw., z czego ponad 2 tys. mkw. zajmuje Lidl. – Obiekty projektujemy tak, aby zakupy były jak najprostsze, szybkie, wygodne i bezpieczne – mówi Jacek Wesołowski, dyrektor zarządzający Trei Real Estate Poland. – Nasze parki, w odróżnieniu od dużych galerii handlowych, nie mają części wspólnych. Do sklepów wchodzi się oddzielnym wejściem z zewnątrz od strony parkingu, co gwarantuje jakże ważny w ostatnim czasie komfort psychiczny.
W tym roku deweloper planuje otworzyć w Polsce jeszcze pięć parków handlowych.
Fale powrotów
Z planów nie rezygnuje też Dekada – spółka budująca w mniejszych miastach nieduże obiekty, także zintegrowane z transportem (połączone z dworcami).
– W listopadzie do naszego portfela dołączy śródmiejska galeria handlowa w Nysie – zapowiada Aleksander Walczak, prezes spółki Dekada. – Centra handlowo-komunikacyjne planujemy wybudować w Mińsku Mazowieckim i Koninie. Myślę, że rozwijać będą się także projekty mixed use i takie również przygotowujemy. Inwestycję planujemy na obrzeżach Warszawy. Czekamy na uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego.
W ocenie prezesa Walczaka centra handlowe nie zmienią się z powodu koronawirusa. – Już widać zdecydowany powrót klientów – zwraca uwagę.
Lepsze statystyki mają na razie małe obiekty, trochę gorsze – duże galerie, które rozwinęły ofertę spędzania wolnego czasu. Chodzi o gastronomię, kina, kluby fitness.
– Parki handlowe i centra convenience właściwie wróciły do normalności, wiele z nich nie musiało ograniczać działalności w czasie największych obostrzeń – zauważa szef Dekady. – Obiekty strip mall z możliwością wejścia do sklepu bezpośrednio z ulicy są w ocenie klientów bezpieczniejsze niż centra z przestrzeniami wspólnymi, na których gromadzi się więcej osób. Ale to nie oznacza, że wszyscy będą teraz budować takie obiekty, bo i tu nasycenie rynku też jest duże – zastrzega.
Parki handlowe były popularne już przed pandemią. – Ich rozwój to składowa kilku elementów: większa dostępność odpowiednich gruntów, rozwój spożywczych sieci dyskontowych, konkurencja i potrzeby konsumentów – wskazuje Magdalena Frątczak, szefowa sektora handlowego w firmie doradczej CBRE.
Na niezależny od pandemii rozwój parków handlowych zwraca uwagę także Anna Malcharek, dyrektor zarządzający Gemini Holding. – Takich obiektów przybywa w ostatnich latach, a obecna sytuacja zapewne skłoni rynek do dalszych inwestycji w ten format – przewiduje. – Rynek na pewno czeka większa dywersyfikacja, być może pojawią się nowe koncepty handlowe. Zobaczymy, jak zareagują rynki w Europie Zachodniej i USA. Wszystko zależy, jak długo koronawirus pozostanie z nami i jak wpłynie na życie handlowe. Trzeba się jednak liczyć, że klienci będą chętniej wybierać obiekty po sąsiedzku.
Showroomy i odbiory
Anna Malcharek zastrzega jednocześnie, że aby móc mówić o kierunkach zmian, potrzeba więcej danych – zarówno analiz mikroekonomicznych, jak i makroekonomicznych.
– Decydujące będzie zdanie konsumenta – podkreśla. – O tym, jak będzie wyglądał rynek, jak będzie się kształtował tenant mix, przekonamy się najpewniej w najbliższych miesiącach. Pierwsze bardzo optymistyczne dane dotyczące m.in. footfallu w galeriach czy konwersji, czyli przełożenia ruchu w centrach na obroty w sklepach, wskazują, że rynek raczej się obroni – ocenia, przywołując dane. Jeszcze przed odmrożeniem galerii analitycy szacowali, że wróci do nich 35–40 proc. klientów.
– Po miesiącu od zniesienia ograniczeń mówimy o powrocie na poziomie ponad 80 proc., przy czym już pierwszy tydzień po otwarciu centrów przyniósł ponad 60-proc. powrót klientów – wskazuje dyrektor Gemini Holding. – Rosną także obroty najemców.
Jak głęboko więc pandemia przedefiniuje sektor handlowy? Magdalena Frątczak komentuje, że obiekty handlowe – ich wielkość, skład najemców – są wynikiem potencjału lokalizacji i potrzeb konsumentów, a te nie zmieniają się w ciągu dwóch miesięcy. – Już teraz, miesiąc po otwarciu galerii, widzimy rosnące zainteresowanie klientów robieniem zakupów w sposób bezpieczny i wygodny – potwierdza. – Być może pandemia wpłynie przede wszystkim na wzmożony reżim sanitarny, na trwałe zmieniając zachowania dotyczące np. dystansu społecznego – przewiduje.
Wpłynie też na sprzedaż online. – Część klientów zaczęła korzystać z tej formy tylko ze względu na ograniczenia możliwości robienia zakupów w tradycyjny sposób – mówi ekspertka CBRE.
Na zmianę nawyków konsumentów zwraca też uwagę Aleksander Walczak. – Wzrośnie znaczenie wielokanałowej sprzedaży – potwierdza. – Sklepy w centrach handlowych będą odgrywać dużą rolę jako showroomy, miejsca odbioru lub zwrotu towarów.
Także Anna Malcharek ocenia, że coraz więcej obiektów handlowych sięgnie po rozwiązania łączące handel offline z handlem online. – Tu zapewne zajdą największe zmiany. Lockdown pokazał, że nie wolno lekceważyć handlu online, konieczne jest więc znalezienie balansu – mówi. – Online na pewno nie zastąpi radości zakupów i emocji, co widać już teraz. Niezależnie od udogodnień, jakie oferują sklepy internetowe, tego nie są w stanie zapewnić.
Według Aleksandra Walczaka pod koniec roku cały rynek centrów handlowych wróci do normalności i mało kto będzie pamiętał o kryzysie wywołanym koronawirusem.
Prezes spółki Dekada podkreśla też, że jeszcze przed pandemią rynek handlowy był prawie nasycony. – Spodziewam się, że nowe inwestycje, które miałyby konkurować z istniejącymi obiektami, zostaną zawieszone, co może zdecydować o utrzymaniu równowagi rynkowej – mówi. – To pewna korzyść dla rynku przypadkowo wywołana przez pandemię.
– Nieruchomości komercyjne są poddawane nieustającym zmianom wynikającym z potrzeb konsumentów – podsumowuje Magdalena Frątczak. – I tak trzeba podchodzić do przyszłości obiektów handlowych. Sukces odniosą te, które dopasują się najlepiej do zmieniających się warunków.