Nie jest pan pośrednikiem z licencją, ale prowadzi pan dużą, sieciową agencję nieruchomości. Czy uczestniczył pan albo pana agenci w czwartkowym proteście pośredników na rynku nieruchomości przeciwko deregulacji, organizowanym przez Polską Federację Rynku Nieruchomości?
Mariusz Kania:
Nie, nie uczestniczyłem w proteście. A nasi agenci? Mają zróżnicowane podejście do tematu deregulacji zawodu pośrednika i zapewne część z nich wzięła udział w manifestacji. Nie narzucam współpracującym z nami pośrednikom mojego zdania na ten temat. Każdy we własnym zakresie powinien przeanalizować plusy i minusy wynikające z uwolnienia zawodu i ukształtować sobie opinię w tej sprawie.
Deregulacja zawodów nieruchomościowych jest kwestią na tyle skomplikowaną i wielowątkową, że wśród osób, z którymi rozmawiam, spotykam zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników zmian. Osobiście staram się zauważać pozytywne strony deregulacji.
Czy zgadza się pan z opinią, że po deregulacji „zniesiona zostanie faktyczna konkurencja, a konsument będzie zmuszony do korzystania z czterech – pięciu sieci dyktujących bardzo podobne warunki"?
Teza z gruntu fałszywa! Jak zwiększenie konkurencji może wpłynąć na ograniczenie wyboru? Przecież po proponowanych zmianach o wiele łatwiej będzie założyć własne biuro nieruchomości i osoby, dla których barierą przy założeniu agencji był brak licencji pośrednika, pójdą w końcu na swoje. W rezultacie wzrośnie liczba firm zajmujących się obrotem nieruchomościami. Jednak całkowita liczba osób działających w branży się nie zmieni.
Więcej podmiotów na rynku to wzrost konkurencyjności. Nie wystarczy być znaną marką na rynku, by pozyskać klientów. Nawet największe sieci pośredników muszą oferować na tyle ciekawą ofertę, by to właśnie za ich pośrednictwem klient chciał kupić mieszkanie. Stąd do procesu obsługi dołączane są wciąż nowe usługi komplementarne, które mają dać klientowi możliwość załatwienia wszelkich formalności związanych z zakupem w jednym miejscu (kredyt, przeprowadzka, ubezpieczenie itd.).
Inną kwestią jest coraz większa chęć przedsiębiorców do działania w ramach sieci. To naturalny proces, bo pośrednik działający w ramach znanego brandu ma większe możliwości i łatwiej może rozpocząć działalność. W ciągu kilku kolejnych lat rola sieciowych agencji będzie rosnąć. Nie za sprawą zmian w prawodawstwie, ale jako następstwo profesjonalizacji branży.
Jakie znaczenie ma dziś licencja pośrednika w obrocie nieruchomościami na rynku nieruchomości?
Po deregulacji osoby, dla których barierą przy założeniu agencji nieruchomości był brak licencji pośrednika, pójdą w końcu na swoje
W rzeczywistości klient rzadko pyta o licencję pośrednika. Warto zadać sobie pytanie: dlaczego? Czy jest dla niego ważniejsza renoma agencji, z którą współpracuje, czy nie zdaje sobie sprawy, że pośrednik jest zawodem licencjonowanym, a może podąża tylko za ofertą, nie zwracając uwagi na reprezentującego ją agenta.
Licencja nie zastąpi doświadczenia i praktyki. Z moich obserwacji wynika, że licencja nie jest kluczem do sukcesu. Prawdziwą lekcję życia daje codzienna praca z klientem uzupełniona codziennymi szkoleniami prowadzonymi wewnątrz firmy.
Czy można bezpiecznie korzystać z usług agencji nieruchomości, gdy pośrednik nie ma zawodowej licencji?
Skoro obecny rynek działa bez zauważalnej skali reklamacji, to można. Dziś faktyczną obsługę klientów realizuje osiem razy więcej agentów zawodowo zajmujących się pośrednictwem niż tych z licencją państwową.
Zawsze lepiej się upewnić, czy firma, którą reprezentuje nasz agent, posiada odpowiednio wysokie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, bo w przypadku szkód spowodowanych działaniem agenta można dochodzić odszkodowania od ubezpieczyciela. Jeżeli suma ubezpieczenia jest symboliczna – a w przypadku obrotu nieruchomościami to np. kwota 100 tys. zł – to znaczy, że ktoś nie chciał wziąć odpowiedzialności za ten podmiot. To powinno dać do myślenia.
Z usług jakiego biura pośrednictwa w obrocie nieruchomościami by pan nie skorzystał? Po czym poznać, że dane biuro lepiej omijać z daleka?
Zakup mieszkania to transakcja życia. Nie warto przeprowadzać jej z przypadkowym agentem. Najlepiej wybierać pośrednika rekomendowanego przez bliskich, przyjaciół, sąsiadów. Najlepsi agenci mają klientów, bo polecają ich poprzedni klienci.
Wysoki poziom reprezentują duże firmy, gdzie przeprowadzane są setki transakcji miesięcznie. Jednak małe, działające lokalnie biura też mogą nie ustępować jakością. Na pewno przed przestąpieniem progu agencji należy zrobić mały rekonesans na rynku i sprawdzić, jak długo działa biuro, czy czasem nie jest jednym z tych, które – wykorzystując naiwność klientów – pobierają wynagrodzenia za samo przekazanie adresu. Nigdy też nie należy płacić agentowi przed wykonaniem usługi. Jeśli pojawiają się takie sugestie, najlepiej zmienić agencję.
Czy pośrednik w obrocie nieruchomościami podaje adres nieruchomości, prezentuje ją, kojarzy strony transakcji i za to należy mu się wynagrodzenie, czy ma też inne obowiązki wobec swojego klienta?
W dobie Internetu znalezienie mieszkań spełniających kryteria potencjalnego nabywcy nie jest trudne. Jest jednak szalenie czasochłonne. Pośrednik jest po to, aby maksymalnie skrócić i ułatwić proces poszukiwania nieruchomości oraz zapewnić bezpieczeństwo obrotu.
Jeżeli właściwie doprecyzujemy kryteria poszukiwania, a pośrednik odpowiednio odczyta intencje przyszłego nabywcy, zamiast prezentacji kilkunastu mieszkań przedstawi zaledwie kilka ofert, z których jedna będzie przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.
Ponadto większość klientów oczekuje od pośrednika fachowej porady i doradztwa. Pośrednicy coraz bardziej specjalizują się, jeśli chodzi o lokalne rynki oraz ich segmenty. To sprawia, że wiedzą wszystko o danym osiedlu, a nawet konkretnym budynku. To nieoceniona wiedza, tym bardziej że klienci muszą wybierać spośród kilku z pozoru niczym nieróżniących się ofert.
Czego powinien dziś oczekiwać szukający mieszkania od profesjonalnego agenta nieruchomości?
Klienci korzystający z usług agencji nieruchomości to ludzie ceniący czas. Dlatego agent powinien dogłębnie poznać i zrozumieć sytuację życiową klienta. Sztampowe pytania o metraż, dzielnicę czy liczbę pomieszczeń nie będą dobrym początkiem do zbudowania właściwych relacji z kupującym.
Zamiast tego klient oczekuje odpowiedzi, czy dana lokalizacja będzie idealna na konkretnym etapie życia. Dobry agent zapyta więc o wiek dzieci, podpowie, czy w okolicy znajdują się dobre szkoły, czy okolica posiada wystarczającą infrastrukturę. Klienci oczekują też coraz częściej, że agencja pomoże im w wyborze kredytu, przerejestrowaniu mediów, zarekomenduje firmę remontową.
A jaką usługę powinien otrzymać od biura nieruchomości sprzedający nieruchomość?
Większość klientów zainteresowanych sprzedażą nieruchomości trafia do agencji po samodzielnych próbach sprzedaży. Dlaczego? Ponieważ pokutuje przekonanie, że mając dobry produkt, sprzedaż jest tylko formalnością. Okazuje się, że nie jest to prawda.
Częstym błędem przy samodzielnej sprzedaży jest emocjonalne podejście do sprzedawanej nieruchomości. W efekcie cena wywoławcza jest nieadekwatna do sytuacji rynkowej.
I już na tym etapie pomocny jest pośrednik, który dzięki dostępowi do historycznych cen transakcyjnych i opierając się na własnym doświadczeniu wyposaży sprzedającego w wiedzę o realnej do osiągnięcia cenie.
Najbardziej efektywna jest współpraca tylko z jednym pośrednikiem w ramach umowy z klauzulą wyłączności. Klient oczekuje od pośrednika zwykle szybkiego doprowadzenia do transakcji i jak najbardziej skutecznych form promocji oferty.
Jest to możliwe tylko wtedy, gdy ofertą będzie się zajmował jeden pośrednik, który wykorzysta wszelkie możliwe narzędzia, by oferta dotarła do zainteresowanych zakupem osób. Taki model działania doskonale sprawdza się np. w USA.
CV
MARIUSZ KANIA, prezes sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse & Partnerzy Od początku lat 90. związany z rynkiem nieruchomości. Współtwórca i udziałowiec firmy Unikat Promocja Media zajmującej się organizacją targów i konferencji związanych z rynkiem nieruchomości. W latach 2002 – 2005 dyrektor zarządzający firmą CEE Międzynarodowe Targi Warszawskie. Od października 2005 roku akcjonariusz i prezes Metrohouse SA, a po fuzji Metrohouse & Partnerzy SA. Inicjator powołania do życia w 2010 r. Polskiej Izby Nieruchomości, prezes zarządu Izby.