Ministerstwo Aktywów Państwowych – z doradcami gospodarczymi szefa resortu Jacka Sasina na czele – chce nałożyć daninę na nieużywane mieszkania, które nie funkcjonują na rynku najmu i są czystą lokatą kapitału. Władze chcą też przeciwdziałać przyszłym zakupom o takim charakterze. Intencją tych działań jest ograniczenie spekulacji oraz wzmocnienie rynku najmu, gdzie wzmożony popyt zderza się z niską podażą.

O potrzebie obłożenia „znaczącą daniną” właścicieli pustostanów kilka dni temu mówił podczas spotkania z wyborcami prezes PiS Jarosław Kaczyński, a wcześniej o pracach nad opłatą przy zakupie większych partii lokali wspominał premier Mateusz Morawiecki. Opodatkowanie pustostanów i hurtowych zakupów mieszkań to wątki, o których często mówią politycy, ale brak precyzji i populistyczny ton tworzą napięcia na rynku nieruchomości.

Czytaj więcej

Podatkowa mgła spowija mieszkania. Inwestorom potrzebne są konkrety

Pogoń za spekulantami

Wygląda na to, że sprawą zajmują się co najmniej dwa ośrodki: resort rozwoju nastawiony najwyraźniej na hurtowników najemców, czyli inwestujące w mieszkania na wynajem fundusze PRS – i resort aktywów państwowych nastawiony na instytucjonalnych i indywidualnych „spekulantów”.

Już dwa miesiące temu specjalny zespół doradców pokazał w MAP pierwsze analizy. Według naszych rozmówców prace trwają i według najnowszych koncepcji daniną miałyby zostać objęte nie tylko osoby prawne, ale i fizyczne posiadające więcej niż pięć pustostanów, czyli lokali, które nie są zamieszkiwane ani wynajmowane (wcale albo przez dłuższy czas, o którego konkretnej długości się dyskutuje).

Opłatą byłyby też objęte zakupy więcej niż pięciu mieszkań, o ile te nie zostaną zasiedlone. Danina miałaby być rozliczana w cyklu rocznym. Z uwagi na jej konstrukcję istniałaby możliwość wprowadzenia przepisów w czasie roku podatkowego – przeciwnie do rozwiązań, które wymagałyby zmiany ustawy o podatkach dochodowych wraz ze stosownymi przepisami przejściowymi.

Druga Irlandia

Jako przykład podobnych rozwiązań wskazywany jest rynek irlandzki, gdzie władze starały się poskromić fundusze inwestycyjne, tzw. cuckoo funds, masowo wykupujące domy. 10-proc. opłatą skarbową objęte są tam transakcje nabycia co najmniej dziesięciu nieruchomości w ciągu 12 miesięcy.

Kolejny krok to walka z pustostanami, które mogłyby poprawić sytuację na rynku najmu: chodzi o wyższy podatek od nieruchomości, które są zamieszkiwanie krócej niż 30 dni w roku.

Kiedy rządowe inicjatywy mieszkaniowe nie przynoszą skutków, a wysokie stopy odcinają Kowalskim możliwość zaciągnięcia kredytów hipotecznych, na chłopców do bicia wyrastają fundusze PRS, rzekomo masowo wykupujące lokale. Te instytucje nastawione są jednak na długoterminowy najem, a nie zakupy spekulacyjne.