W obu do powstania osuwiska przyczyniły się budowy naruszające stabilność gruntu. Wspólna dla obu spraw jest też procedura umożliwiająca zwłokę – dokumentująca bezsilność prawa wobec zjawisk zagrażających życiu, zdrowiu i mieniu.
W Gdyni mieszkańcy Kamiennej Góry od pięciu lat zgłaszali nadzorowi budowlanemu, że budowa okazałej willi na skarpie jest nie tylko niezgodna z projektem budowlanym, lecz i bezpośrednio im zagraża. Nadzór nakazał ją wstrzymać, ale budynek wciąż stoi.
W Brzyczynie wydano wprawdzie w 2010 r. decyzję o rozbiórce niewykończonego domu na osuwisku, ale do dziś jej nie wykonano.
Nakaz rozbiórki wydano, bo wskutek ruchów osuwiskowych dom został mocno uszkodzony, a ze względu na jego położenie na czynnym osuwisku nie nadaje się do odbudowy, remontu i wykończenia. Stwarza realne zagrożenie dla życia i zdrowia.
W 2010 r. w Małopolsce wystąpiło ponad 1300 osuwisk. 500 osób musiano przesiedlić, uszkodzonych zostało ponad 1000 domów.
Mijały jednak kolejne terminy wykonania rozbiórki, działka zmieniła właściciela, a niewykończony dom wciąż stoi. Nowy właściciel zwrócił się bowiem o uchylenie decyzji o rozbiórce. Dołączył badania geologiczne z 2012 r. i 2015 r. Wynikało z nich, że budynek nie podlega żadnym ruchom osuwiskowym i nadaje się do rozbudowy.
Inspektorzy nadzoru budowlanego podali ekspertyzę w wątpliwość. Ponieważ w 2010 r. nastąpiły ruchy uruchomionych warstw skalnych, a procesy geologiczne mogą doprowadzić do ich kolejnego uruchomienia, pomiary wykonywane w ciągu pięciu miesięcy, należy uznać za zbyt krótkie i niewystarczające – tak odpowiedzieli wnioskodawcy.
W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie właściciel nieruchomości zarzucił, że ani powiatowy, ani wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego nie uzasadnił, dlaczego odmówił wiarygodności opinii ekspertów, a dał wiarę protokołom kontroli sprzed kilku lat, tj. z 2010 i z 2013 r. Nawet jeśli sześć lat temu doszło do częściowego uszkodzenia budynku, to jego obecny stan techniczny oraz stan podłoża jest prawidłowy.
– Zagrożenie zostało usunięte – przekonywał skarżący.
Sprawy to jednak nie zakończyło. Sąd dopatrzył się istotnego naruszenia prawa w nieprawidłowym ustaleniu stron postępowania, w wyniku czego nie brała w nim udziału współwłaścicielka nieruchomości. Uchylił więc decyzję wojewódzkiego inspektora, odmawiającą zmiany decyzji o rozbiórce – sprawa będzie rozpatrywana przez niego ponownie. Nie można też wykluczyć nowych ekspertyz i kontroli. Otwarta pozostanie oczywiście dwuinstancyjna kontrola sądowa. Trudno tylko przewidzieć, czy przez ten czas budynek sam się wreszcie nie zawali.
Sygnatura akt: II SA/Kr 1163/16
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.frey@rp.pl