Tak wynika z danych Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN), której eksperci przeanalizowali oferty zamieszczone na portalu Fagora.pl. W tym serwisie znajdziemy tylko ogłoszenia na wyłączność. Oznacza to, że sprzedający ma umowę tylko z jednym pośrednikiem.
Jego oferta nie powiela się więc w różnych biurach. - Przedstawione oferty mają ceny dość zbliżone do transakcyjnych, choć możliwe są negocjacje i obniżki stawek - podają przedstawiciele Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. - W ofertach na wyłączność różnica między ceną wywoławczą a transakcyjną na ogół nie przekraczają 5 proc. - tłumaczą.
Z analiz PFRN wynika, że w Augustowie na mkw. używanego mieszkania wystarczy średnio 4,2 tys. zł. Przeciętna powierzchnia sprzedawanego mieszkania w tym mieście to 66 mkw. Najtańsze mieszkanie można tu kupić wykładając ok. 136 tys. zł.
W Częstochowie
średnia cena mkw. lokalu na rynku wtórnym wynosi 3,7 tys. zł. Najtańsze dostępne mieszkanie w tym mieście, o powierzchni 30 mkw., kosztuje 81 tys. zł, najdroższe, 95-metrowe - 418,1 tys. zł.
W Jeleniej Górze
przeciętna cena mkw. to 3,2 tys. zł. Najtańsze dostępne mieszkanie można tu kupić za 115 tys. zł. Za taką kwotę staniemy się właścicielami 37-metrowego lokalu. Najdroższe, 60-metrowe mieszkanie, kosztuje w tym mieście 280 tys. zł.
W Przemyślu
średnia cena mkw. lokalu na rynku wtórnym to 2,7 tys. zł, a przeciętna wielkość sprzedawanego lokalu to 68 mkw. Najtańsze mieszkanie w ofercie rynku wtórnego w tym mieście kosztuje 45 tys. zł, a najdroższe - 465,5 tys. zł.
(Patrz: Ceny mieszkań używanych).
- Najwyższe ceny osiągają mieszkania najmłodsze, budowane już w XXI wieku, które dość licznie trafiają do obrotu. Można przypuszczać, że są to tzw. inwestycje, czyli lokale kupowane z myślą o dalszej odsprzedaży z zarobkiem - tłumaczy Olimpia bronowicka, rzecznik PFRN. - Patrząc na ceny widać jednak, że w mniejszych miastach wyczerpują się już możliwości spektakularnych obniżek cen, przynajmniej w segmencie mieszkań popularnych.
Według analityków najdroższe mieszkania, wybudowane kilka lat temu w okresie dość wygórowanych stawek, oferowane są dziś w cenach trudnych do zaakceptowania przez potencjalnych nabywców. - Sprzedający niechętnie godzą się jednak na obniżki, szczególnie gdy sami nabywali lokale dość drogo - mówi Olimpia Bronowicka. - W porównaniu z cenami w stolicy stawki w mniejszych miastach wydają się relatywnie niskie, ale trzeba wziąć pod uwagę, że i zarobki są tam znacznie niższe niż w Warszawie.