Jak wyliczają analitycy z Emmersona, firmy doradczej i pośredniczącej w obrocie nieruchomościami, średnia różnica między cenami ofertowymi a transakcyjnymi mieszkań z drugiej ręki w listopadzie br. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku wyniosła 15 443 zł, co oznacza nieznaczny wzrost w porównaniu do października, kiedy to można było wytargować zniżkę o 2 zł mniejszą.
Dla porównania – w grudniu ub.r. w pięciu wymienionych miastach rabaty na rynku wtórnym wynosiły 9 175 zł, a w listopadzie 2010 r. – 11 210 zł.
Patrz: średnia różnica miedzy ceną ofertową a transakcyjną
- Na rynku zdarzają się transakcje, w których redukcje ceny osiągają dużo wyższe poziomy – podkreśla Krzysztof Nowak, analityk z Emmersona. – Największy rabat w listopadzie br. - sięgający 80 tys. zł -odnotowano w Warszawie - dodaje. Transakcja dotyczyła 120-metrowego mieszkania, którego cena ofertowa wynosiła 746 tys. zł.
- W październiku do rekordowej obniżki doszło też w stolicy. Wówczas to właściciel 77-metrowego mieszkania w trakcie negocjacji „zszedł" z początkowej ceny wynoszącej 750 tys. zł prawie o 200 tys. zł – mówi Krzysztof Nowak. – Tak wielkie rabaty nie zdarzają się codziennie. Zazwyczaj wynikają one z pośpiechu właściciela, któremu zależy na szybkiej finalizacji transakcji – tłumaczy.
Według analityka z Emmersona dziś uprzywilejowane są osoby zainteresowane kupnem. – Mimo to zdarzają się sytuacje, kiedy ostateczna cena przewyższa stawkę wyjściową – zastrzega Krzysztof Nowak. – Dzieje się tak, kiedy lokal wzbudza duże zainteresowanie ze względu np. na lokalizację, standard, rozkład itp.
- W listopadzie największy wzrost początkowej stawki - o ponad 110 tys. zł - dotyczył położonego w stolicy mieszkania z wyższej półki. Trzeba jednak podkreślić, że tak wysoka podwyżka stanowiła ostatecznie jedynie 7 proc. uzgodnionej ceny – podaje analityk.