W czwartek Trybunał Konstytucyjny przerwał rozprawę dotyczącą przepisów ważnych dla milionów spółdzielców, którzy wykupili mieszkania. Kontynuowana ma być 5 lutego. Prawdopodobnie w tym dniu zapadnie też wyrok.
Wniosek do TK złożyła grupa posłów PO. Kwestionują w nim konstytucyjność sześciu uregulowań z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (u.s.m.) oraz dwóch z prawa spółdzielczego (p.s.).
Autorom wniosku nie podobały się m.in. przepisy dotyczące właścicieli mieszkań, w tym art. 27 i 271 u.s.m. W ostatnich latach wiele osób wykupiło lokale, nie mają jednak wpływu na gospodarowanie swoim blokiem, mimo że są jego współwłaścicielami. Dalej bowiem zarządza nimi spółdzielnia. Pół biedy, gdy są członkami spółdzielni, bo wówczas mają wpływ na administrowanie jako spółdzielcy. Ale w tym wypadku posłowie PO też mieli zastrzeżenia. Ich zdaniem jest to wpływ niewspółmierny, zbyt mały do posiadanych praw właścicielskich.
Z tych m.in. powodów wspomniane dwa przepisy naruszają art. 64 ust. 2 konstytucji mówiący, że własność podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej.
Część zarzutów dotyczy przepisów regulujących członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej. Zdaniem posłów obecnie rzesza osób nie jest spółdzielcami i nie mogą korzystać z przywilejów należnych członkom. Zdaniem posłów jest to nie do przyjęcia. Według posłów powinni być członkami spółdzielni z mocy prawa. A skoro tak nie jest, to ustawa narusza konstytucyjne prawo gwarantujące ochronę własności.
Posłowie kwestionują także konstytucyjność art. 171 ust. 6 u.s.m. w zakresie, w jakim wymaga on od posiadaczy własnościowych mieszkań (ich spadkobierców) ubiegania się o przyjęcie w poczet członków spółdzielni. Nie podoba się im też art. 3 ust. 1 i 3 p.s. Zgodnie z nim członkiem spółdzielni może być osoba fizyczna, choćby nie miała zdolności do czynności prawnych lub miała ją ograniczoną. Według posłów przepis nie określa żadnych kryteriów, jakie powinni spełniać przyszli spółdzielcy. Tymczasem spółdzielnie w swoich statutach dopuszczają do członkostwa swoich pracowników.
Podczas czwartkowej rozprawy wniosku posłów PO nie poparli przedstawiciele ani prokuratora generalnego, ani Sejmu. Ryszard Kalisz zarzucił wręcz, że wystąpienie Lidii Staroń, przedstawicielki wnioskodawców, przypominało przemówienie polityczne, a nie argumenty prawne.
Na czwartkową rozprawę tłumnie przybyli też spółdzielcy, którzy reagowali bardzo emocjonalnie, i wręcz trzeba było ich uciszać.
sygnatura akt: K 60/13